Reklama billboardowa
Medhouse 2.10.2019- 224.06.2020
Medhouse 2.10.2019- 224.06.2020

Miasta

Rybnik
› Żory
› Jastrzębie-Zdrój
› Wodzisław Śląski
› Racibórz
› Region
Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Mieszkania
  4. Handel
  5. Usługi
  6. Finanse
  7. Zdrowie i Uroda
  8. Turystyka
  9. Praca
  10. Różne
  11. Matrymonialne
  12. Dodaj ogłoszenie
12 grudnia na ul. Hetmańskiej w Rybniku miał miejsce śmiertelny wypadek. W wyniku czołowego zderzenia dwóch samochodów zginęła jedna osoba, a dwie zostały ranne.
13.12.2019
0
20 strażaków z komendy w Jastrzębiu-Zdroju brało udział w akcji ratowniczej w Szczyrku. 4 grudnia wybuch gazu zmiótł z powierzchni ziemi trzykondygnacyjny dom. To nasi strażacy ze Specjalistycznej Grupy Poszukiwawczo – Ratowniczej znaleźli w gruzach ciała ośmiorga osób.
06.12.2019
1
7 grudnia o godz. 9.30 w katedrze Chrystusa Króla w Katowicach. Rozpocznie się msza św. żałobna w intencji zmarłego w nocy z wtorku na środę Tomasza Kabisa.
05.12.2019
0
Kryminalni z jastrzębskiej komendy zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o posiadanie znacznej ilości narkotyków i tzw. przewóz wewnątrzwspólnotowy.
05.12.2019
0
Przedstawicielka Fundacji "Rodzić po ludzku" prezentuje niepochlebne dla oddziału ginekologii i położnictwa WSS nr 2 w Jastrzębiu opinie. Zupełnie inne dane pokazuje szpital.
21.11.2019
4
Jarmark świąteczny uwiecznił Slonski Tydzień. Klasy trzecie Szkoły Podstawowej nr 2 przygotowały jasełka. Pieniądze zebrane ze sprzedaży artykułów świątecznych pomogą w urządzeniu nowoczesnej czytelni dla uczniów
13.12.2019
0
Olbrzym z Barteczkowca (ZDJĘCIA)
06.10.2019   Region   Historia  

Siłacz Leo Grabowski z Radlina Obszarów miał 224 centymetry wzrostu. Zasłynął przed wojną walką bokserską z czarnoskórym Amerykaninem. Uprawiał ponadto zapasy i podnoszenie ciężarów. Na śniadanie zjadał 15 bułek albo cały bochen chleba. Był najwyższym żołnierzem Wojska Polskiego.

Miał 224 centymetry wzrostu. W Rybniku oraz wszędzie tam, gdzie się pojawił wzbudzał ciekawość. Każdy chciał zobaczyć Leo Grabowskiego, olbrzyma ze Śląska.

Jego żywiołem były walki zapaśnicze i bokserskie. Toczył boje ze zmiennym powodzeniem na ringach oraz matach w kraju i za granicą. Sensacją okazała się jego walka na kąpielisku Ruda z czarnoskórym bokserem, który prawdopodobnie przybył na pojedynek aż ze Stanów Zjednoczonych.

- Leo był kuzynem mojego ojca. Mówiło się o nim: „olbrzym na glinianych nogLeo Grabowski był przed wojną najwyższym polskim żołnierzem, o ile nie w całej Europieach”. Bo miał ogromną siłę, lecz brakowało mu techniki i szybkości. Potrafił przegrać pojedynek ze zwinnym mikrusem – opowiada Kazimiera Barteczko, po pierwszym zmarłym mężu - Drewniok, a po drugim – Woryna. Synem uznanej malarki, autorki grafik drewnianych kościółków na Górnym Śląsku, ilustratorki książek jest Adam Drewniok, basista zespołu folkowego Carrantuohill. Tym sposobem muzyk z Rybnika także może powoływać się na dalekie pokrewieństwo z Leo Grabowskim.

Niczym rasowy wykidajło

Zarówno pani Kazimiera jak i Leo mieszkali w Radlinie. Posiadłość zwano „barteczkowcem”, od nazwiska właścicieli. Przy drodze do Wodzisławia Śląskiego i Rybnika stała wielofunkcyjna sala należąca do rodziny Barteczków. Tu odbywały się walki bokserskie między innymi z udziałem Leo Grabowskiego, który toczył pojedynki także na deskach w rybnickim Świerklańcu oraz na terenie dzisiejszego kąpieliska Ruda, gdzie była restauracja z podestem.

- Pamiętam pojedynek Leona z pewnym Murzynem, który zorganizowano na stadionie koło Rudy na początku 1939 roku. Grabowski często bywał w restauracji przy kąpielisku. Lokal znajdował się w miejscu, gdzie w styczniu 1945 roku Niemcy zastrzelili więźniów oświęcimskich, idących w Marszu Śmierci, a dziś stoi tam pomnik – wspomina 86-letni Bolesław Krupa. W restauracji, w niedziele i święta odbywały się zabawy taneczne z udziałem zespołów muzycznych.

- Mój ojciec grał na czterech różnych instrumentach w orkiestrze dętej, a potem rozrywkowej szpitala psychiatrycznego, która była dumą Rybnika. Niekiedy w lokalu dochodziło do bójek między podchmielonymi gośćmi. Kiedy jednak w środku był Leo, nikt nie próbował nawet wszczynać burd. Grabowski bowiem, niczym zawodowy wykidajło, brał takiego gościa za kołnierz i wyrzucał go z restauracji. Jego obecność gwarantowała spokój – dopowiada pan Bolesław.

- Wujka znam tylko z opowieści. Nikt już nie żyje z jego rodziny poza mną. Wiem, że podnosił też ciężary – mówi Stanisław Grabowski z Radlina, rocznik 1939.

Kuzyni i przyjaciele

- Leona znałam osobiście, pamiętam jak przez mgłę z dziecięcych czasów. Mieszkał w sąsiednim domu, gdzie jego rodzice prowadzili piekarnię. Marta i Stan Grabowscy mieli cztery córki i trzech synów. Rodzeństwo Leona było normalnego wzrostu, siostry raczej wysokie, bracia Karol i Jan nawet nieduzi. Tylko on wyróżniał się posturą. Miał bardzo długie ręce i nogi oraz wielkie dłonie. Nosił ogromne buty, wykonywane na miarę – wspomina pani Kazia.

Ojciec młodych Grabowskich przyjaźnił się z tatą przyszłej malarki, bo byli kuzynami i rówieśnikami. Matka Leona była wysoką, bardzo ładną kobietą - siostrą dziadka pani Kazi, pochodziła z domu Barteczków. Jakiś czas Grabowscy mieszkali w Rybniku, gdzie mieli ponoć restaurację.

Nogi wystające z łóżka

Leo w zasadzie był nieszczęśliwy z powodu olbrzymiego wzrostu. - Ponoć w wieku 10-12 lat mieścił się tylko w kolejarskim ubraniu ojca. Bo jego tato, oprócz prowadzenia piekarni, przez jakiś czas pracował też na kolei. Chodził w tym ubraniu do szkoły podstawowej w Radlinie II – mówi rybniczanka. Niestety, dzieci jak to dzieci dokuczały bardzo wysokiemu koledze, śmiali się z niego, a nawet wyzywały. - Gdziekolwiek się pokazywał, wytykano go palcami – przyznaje moja rozmówczyni.

Zachowało się zdjęcie, na którym Leo stoi z wyciągającą ręce do góry Kazią i swoją siostrą. - Przy wujku wyglądamy na nim jak krasnale – śmieje się malarka.

Na śniadanie zjadał 15 jeszcze ciepłych bułek albo cały bochenek chleba. Kiedy odwiedzał Barteczków, musiał spać w dwóch połączonych łóżkach, a długie nogi i tak mu wystawały.

Cały artykuł przeczytacie w środowych "Nowinach".

IrS
3
zdjęć
Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Żorzanka 2019-07-10 12:10:20
bohater artykułu
Nie wiem, czy idzie o tę samą osobę, ale starzy żorzanie wspominają, że w okresie międzywojennym, w żorskim młynie bywał mężczyzna nazwiskiem Grabowski, który potrafił unieść pod pachami dwa "cetnorowe" (100kg) worki z mąką i dorosłego mężczyznę wiszącego mu na plecach. Opowiadają też o dużych ilościach pożywienia, które zjadał i znacznej ilości mleka, które rzekomo wypijał.
Czytaj także
pokaż więcej
e KULTURA
Rybnik. Miasto z ikrą
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
LEON
MEDHOUSE
Nasza sonda
Czy jesteś za zaostrzeniem kar dla pijanych kierowców




47950,48868,48831,48829,48826,48732,48871,48873,48869,48867,48866,48870,48865,48864,48863,48837,48862,48861,48860,48858,48857,48855,48854,48853,48852,48851,48850,48849,48847,48845,48846,48791,48688,48686,48685,48687,48819,48763,48724,48676,48636,48859,48821,48764,48725,48677,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,46258,46120,46045,46031,46034