Reklama billboardowa
Medhouse 2.10.2019- 224.06.2020
Reklama billboardowa

Miasta

Rybnik
› Żory
› Jastrzębie-Zdrój
› Wodzisław Śląski
› Racibórz
› Region
Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Lokale
  4. Mieszkania
  5. Handel
  6. Usługi
  7. Finanse
  8. Zdrowie i Uroda
  9. Turystyka
  10. Nauka
  11. Praca
  12. Różne
  13. Matrymonialne
  14. Dodaj ogłoszenie
Sędzia Ryszard Furman wydał dziś wyrok w sprawie Adriana P. Uznał go winnym zabicia 17-letniej Alicji F. z Boguszowic i skazał na karę 25 lat pobytu w więzieniu. O warunkowe zwolnienie oskarżony będzie mógł się ubiegać po 20 latach pozbawienia wolności. Wyrok jest nieprawomocny.
18.11.2019
0
Kończą się zaplanowane na 2019 r. prace związane z kompleksową termomodernizacją oraz wymianą źródeł ciepła w 13 wielorodzinnych budynkach mieszkalnych należących do miasta Rybnika, którymi administruje ZGM.
15.11.2019
0
Jastrzębska drogówka wyjaśnia przyczyny dachowania forda na ulicy Libowiec.
15.11.2019
0
Nastolatek z Rybnika leży sparaliżowany po wypadnięciu drenu w głowie. Prokuratura uważa, że wychowawczyni nieumyślnie naraziła zdrowie bądź życie chłopca, bo pozwoliła mu samemu wrócić do domu. Zarzut ma też lekarz pogotowia ratunkowego. Oboje nie przyznają się do winy.
12.11.2019
0
Powołano już wszelkich możliwych świadków, zbadano poszlaki, sprawdzono monitoring i dokonano wizji lokalnej. Sprawa morderstwa 17-letniej Alicji F. z Rybnika wreszcie dobiega końca. Za dwa tygodnie sąd ogłosi wyrok wobec oskarżonego Adriana P.
04.11.2019
0
W komisariacie policji w Pszowie toczy się postępowanie w sprawie kierowania pod wpływem alkoholu przez 37-latka. Okazało się, że sprawcą nie jest szeregowy mieszkaniec, ale radny. Został zatrzymany miesiąc temu
19.11.2019
0
Posesyjni, otrzęsiny i ich pięćdziesiątka
23.05.2019   Rybnik, Region   Historia  

LESZCZYNY. W niewielkim miasteczku, jakim pod koniec lat 60. były Leszczyny, z dala od największych ośrodków akademickich powstał jeden z pierwszych na Śląsku klubów studenckich. To tam gościli znani aktorzy, profesorowie, sędziowie. A w mieście nie było wtedy nawet szkoły średniej! "Posesyjni" świętują właśnie Abrahama.

Jedni siedzieli razem w szkolnej ławce w podstawówce, inni mieszkali po sąsiedzku w powojennych blokach przy ulicy Sienkiewicza czy Konopnickiej. Jeszcze inni zazwyczaj spotykali się wieczorami w parku przy ulicy Sportowej na zimnym piwku. Łącznie było ich kilkadziesiąt osób. Co jeszcze ich łączyło? Od poniedziałku do piątku byli pilnymi (choć niekoniecznie) studentami przeróżnych uczelni wyższych: uniwersytetów, akademii, politechniki – w Katowicach, Gliwicach, Wrocławiu, Krakowie, a w weekendy... A w weekendy wracali do sennych zazwyczaj, niewielkich Leszczyn, miasteczka liczącego sobie kilkanaście tysięcy mieszkańców, w którym wielu pracowało w pobliskiej rybnickiej Hucie Silesia, a jeszcze więcej osób w zakładach drobiarskich czy na kopalni Dębieńsko. I to właśnie tam, w tym małym miasteczku, w którym nie było wówczas nawet szkoły średniej, oni - żacy -od podstaw stworzyli życie kulturalne i jeden z pierwszych na Śląsku i w Polsce klubów studenckich. "Posesyjni" bo, o tym owianym już legendą Regionalnym Ośrodku Studenckim mowa, świętują właśnie 50-lecie.

To był maj 1969 roku. Studenci, którzy dojeżdżali codziennie na zajęcia do Katowic, albo ci mieszkający wspólnie w akademiku w Gliwicach, doszli do przekonania, że skoro w sobotę, niedzielę są w domu, to trzeba zawiązać więzi koleżeńskie. Spotkanie założycielskie zorganizowali 17 maja. W okazałej sali miejscowego Klubu Górniczego spotkało się kilkanaście osób. - Był to ewenement w skali całego kraju – klub studencki w kilkunastotysięcznym miasteczku, z dala od ośrodków akademickich. O Leszczynach zaczęło być głośno w regionalnych mediach, także w telewizji, a wtedy była tylko jedna, państwowa! - wspomina Krzysztof Kluczniok, jeden z założycieli ROS.

To jego brat Andrzej, ówczesny student Akademii Ekonomicznej, wymyślił nazwę. Skąd się wzięła? Opcje są dwie: - Bo działaliśmy po zajęciach, sesjach i egzaminach. Ale druga opcja mówi o tym, że nazywamy się "Posesyjni", bo większość z nas zaliczała egzaminy już po oficjalnym terminie sesji – śmieją się byli członkowie.

Najbliższymi współpracownikami wybranego wówczas na prezesa Janusza Michalskiego byli od początku: Eugenia i Barbara Wiatrak, Zygmunt Depczyński, Edward Fojcik, Krzysztof Kluczniok, Czesław Kurpanik, Piotr Zgraja i Bolesław Żukowski oraz nieco później Tadeusz Gajda.

Leszczyńscy żacy szybko zaczęli organizować imprezy dla siebie i mieszkańców Leszczyn, sprowadzając najlepsze w Polsce zespoły studenckie, które w tym czasie stanowiły czołówkę krajową. Wyobrażacie sobie, że w Klubie Górnika w niewielkich Leszczynach gościli aktorzy Witold Pyrkosz czy Marek Perepeczko, a wykłady wygłaszał profesor Kazimierz Popiołek, ówczesny rektor Uniwersytetu Śląskiego.


Posesyjni tworzyli pierwsze audycje dla radiowęzła w kopalni Dębieńsko, organizowali przedstawienia, dyskusje. W jednym z wywiadów Janusz Michalski, pierwszy prezes Posesyjnych, wspominał, że audycje dla zakładów pracy robili na zwykłym magnetofonie szpulowym, bo o profesjonalnym stole do montażu można było wtedy tylko pomarzyć. Studio nagrań nazwali BER 505 - od Bolka, Edka i Romka, czyli od imion studentów, którzy je wówczas tworzyli.

Wieczorami w Klubie Górnika Posesyjni organizowali wieczory z muzyką poważną przy świecach oraz spektakle Teatrzyku Poezji kierowanego przez Eugenię Wiatrak. - Miałem dobry gramofon i sporą kolekcję płyt. Spotkanie z danym kompozytorem zaczynaliśmy od krótkiego wprowadzenia na temat jego życia, twórczości, a potem przez 1,5 czy 2 godziny leciała nastrojowa muzyka. Odwiedzało nas sporo młodzieży, sala przeważnie była pełna – opowiada Grzegorz Smołka.

Przy Posesyjnych działała także grupa uczniów okolicznych szkół średnich (Koło Sympatyków ROS), którzy stopniowo zasilali ich szeregi. I tak właśnie zaczynał pan Grzegorz.

- Byłem uczniem trzeciej klasy liceum, a w klubie działała wówczas moja siostra. Pomagałem przy organizacji imprez, były wieczory muzyczne, a potem zająłem się kabaretem – wspomina Grzegorz Smołka.

W Posesyjnych działał także po zakończeniu liceum już jako student historii na Uniwersytecie Śląskim. - Miałem zainteresowania plastyczne, lubiłem kabaret, a w klubie zawsze się coś działo. W Leszczynach alternatywy nie było w zasadzie wtedy żadnej – podkreśla.

Tworzone przez żaków scenki kabaretowe wystawiano w domach kultury w Rybniku, a także w innych klubach studenckich. - Jeździliśmy wszędzie tam, gdzie nas zapraszano. Unikaliśmy raczej tematyki politycznej, trzymaliśmy się obyczajówki, spraw społecznych – mówi Grzegorz Smołka.

Wielu byłych żaków i mieszkańców Leszczyn do dziś wspomina słynne już wieczory, w czasie których organizowano tzw. Sądy Młodych. - Przyjeżdżał do nas sędzia Józef Musioł i prowadził "rozprawy", w których odgrywaliśmy role sędziów, prokuratorów, oskarżonych i świadków, a widownia wydawała werdykt – mówi Smołka.

Posesyjni gościli także takie tuzy awangardy muzycznej jak Andrzej Bieżan, Helmut Nadolski czy genialny niewidomy pianista Mieczysław Kosz.

Od początku swojej działalności studenci z Leszczyn chcieli stworzyć imprezę, która przyciągnęłaby tłumy i stała się prawdziwą wizytówką miejscowości. - Zorganizowaliśmy otrzęsiny, w trakcie których przyjmowaliśmy w swoje szeregi nowe grupy studentów, a władze miasta przekazywały im na ten czas symboliczne klucze od bram miasta. Przez Leszczyny przechodził barwny korowód, a żacy w stylizowanych strojach pobierali myto od przejeżdżających samochodów i... rowerów. Imprezie towarzyszyły jarmarki staroci i wieczorne zabawy w parku miejskim. Otrzęsiny przekształciły się z czasem w Dni Leszczyn, które z różnymi zmianami, jako Dni Miasta, stały się imprezą organizowaną do dzisiaj już w nowych granicach administracyjnych gminy – opowiada Krzysztof Kluczniok.

Poprzebierani Posesyjni owijali swoich młodszych kolegów w pokutne wory. I oni w takich strojach szli przez miasto. Na ulice wychodziły tłumy leszczynioków. W parku zakuci w dyby studenci przechodzili chrzest. Było turlanie w beczce i golenie twarzy. - Dało się to przeżyć. Ja byłem kilkakrotnie mistrzem ceremonii w czasie otrzęsin. Najpierw bawiliśmy się w naszym klubie, z czasem impreza wyszła na ulicę. Szliśmy pochodem, pod urzędem odbierałem symboliczny klucz do bram miasta, a potem bawiliśmy się w parku – dodaje Grzegorz Smołka.

Co roku, gdy żacy przyjmowali do swojego grona nowych adeptów, podczas otrzęsin mieszkańcy miasta jedyny raz w roku mogli podziwiać pokazy fajerwerków. To dopiero w tamtych czasach było show. Studenci załatwili sztuczne ognie w zakładach Krywałd w Knurowie. Przywiezienie ich do Leszczyn było skomplikowaną operacją. Zapalniki musieli wieźć w jednym aucie, fajerwerki w drugim, a cały konwój zabezpieczała jeszcze karetka.

Regionalny Ośrodek Studencki "Posesyjni" dwa razy został laureatem Ogólnopolskiego Konkursu Klubów Studenckich "O nagrodę Czerwonej Róży", a Janusz Michalski, późniejszy naczelnik Leszczyn, Młodzieżowym Bohaterem Roku 1972 w plebiscycie Polskiego Radia Katowice i "Wieczoru". Przez kilkanaście lat przez Regionalny Ośrodek Studencki "Posesyjni" w Leszczynach przewinęła się ponad setka młodych ludzi, którzy 1 czerwca w liczbie ponad 50 spotkają się na jubileuszu.

BK
4
zdjęć
Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Antyk 2019-05-27 08:42:51
tak ci przeszkadza?
tyle że inny marszałek nawet nie wie gdzie są Leszczyny i raczej by nie przyjechał
Stary Leszczyniok 2019-05-25 14:17:44
50 lat
Chyba wielu "Leszczyniokow" pamięta i dobrze wspomina działalność Posesyjnych!
Czytaj także
pokaż więcej
Rybnik. Miasto z ikrą
e KULTURA
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
LEON
MEDHOUSE
Nasza sonda
Czy jesteś za zaostrzeniem kar dla pijanych kierowców




47630,48714,48696,48693,48668,48626,48721,48722,48720,48719,48718,48717,48716,48713,48712,48711,48710,48709,48708,48707,48706,48284,48715,48705,48704,48703,48702,48701,48700,48699,48698,48688,48686,48685,48687,48658,48676,48636,48601,48549,48510,48677,48638,48602,48550,48511,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,46258,46120,46045,46031,46034