Koronawirus
Koronawirus

Miasta

Rybnik
› Żory
› Jastrzębie-Zdrój
› Wodzisław Śląski
› Racibórz
› Region
Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Mieszkania
  4. Handel
  5. Usługi
  6. Finanse
  7. Praca
  8. Zwierzęta
  9. Matrymonialne
  10. Dodaj ogłoszenie
Od 30 maja nie musimy zasłaniać ust i nosa w przestrzeni otwartej, jeśli możemy zachować 2 m odległości od innych. Maseczki nadal są konieczne m.in. w sklepach, kościołach i autobusach. Przestały obowiązywać limity osób w sklepach, na targu, poczcie i w restauracjach.
30.05.2020
0
Był zamknięty dla kibiców i zorganizowany według zapisów regulaminu sanitarnego - wszyscy uczestnicy mieli na twarzach maseczki i starali się utrzymywać zalecany dystans społeczny.
29.05.2020
0
Zgodnie z wytycznymi ministra zdrowia w całym kraju ruszyły zakłady fryzjerskie. Odwiedziliśmy dziś w południe 18 maja salon „Metamorfoza” w Żorach-Rowniu. Okazuje się, że zajęte są już wszystkie terminy... aż do początku czerwca.
18.05.2020
1
Rozmowa z Bartoszem Demczukiem, jednym z czterech Młodych Panów z Kabaretu Młodych Panów
10.05.2020
0
Spośród nich 41 to pracownicy kopalń. Główny Inspektor Sanitarny powołał doktora Grzegorza Hudzika z dniem 1 czerwca na stanowisko Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Katowicach, który zastąpił Urszulę Menderę – Bożek
30.05.2020
0
W Lyskach pamiętają o swoich bohaterach
28.11.2018   Rybnik, Region   Historia  

Na starym obelisku trudno było nawet odczytać nazwiska. Właśnie odnowiono pomnik poświęcony patriotom i bohaterom, mieszkańcom tej ziemi, którzy polegli w czasie powstań śląskich i II wojny światowej


Barbara Szymiczek świeczki na grobie zmarłego tragicznie w czasie II wojny światowej wujka paliła do tej pory pod cmentarnymi krzyżami. Wuj nie ma grobu, ani nawet mogiły, na której można postawić znicz, ułożyć świeże kwiaty. A Józef Piechula to przecież bohater. Bohater tej ziemi. Teraz jego nazwisko, wyraźne i napisane dużymi literami, widać na odnowionym cokole pomnika, który stoi na cmentarzu gminnym w Lyskach. Pomnik stał w tym miejscu od lat. Jednak czas odcisnął na nim swoje piętno. Jeszcze do niedawna na wysłużonych marmurowych płytach trudno było odczytać nazwiska bohaterów. Trójdzielna płyta nagrobkowa była połamana, brudna. W styczniu tego roku gmina złożyła wniosek do ministerstwa kultury z prośbą o dofinansowanie remontu obelisku. Cały koszt zamknął się w kwocie blisko 50 tysięcy złotych. Minister dołożył około 29 tysięcy, resztę w budżecie gminy znalazł jej wójt Grzegorz Gryt. I to on w miniony czwartek zaprosił mieszkańców gminy oraz krewnych osób, których nazwiska widnieją na cokole, na odsłonięcie wyremontowanego pomnika. Niektórym trudno było powstrzymać łzy...
- Pamięć o tych, dzięki którym możemy żyć i mieszkać w wolnym kraju, powinna być żywa. Teraz dziękujemy im za to, co uczynili. A ci, którzy stoją tutaj, pod tym pomnikiem, mogą być dumni ze swoich przodków - podkreślał wójt Grzegorz Gryt.
Ojciec i syn
Jan i Karol Bluszczowie to ojciec i syn. Obaj zginęli zamęczeni w obozie koncentracyjnym. - Jestem wnuczką Karola. Zginął zanim jeszcze się urodziłam. O nim, jego życiu i okolicznościach śmierci wiemy niestety bardzo niewiele - mówi Maria Mazelanik z Lysek. - Wiemy, że uciekł z niemieckiego wojska. Gdzie został aresztowany i jak trafił do obozu koncentracyjnego? To już zagadka. Moja mama była jego najstarszą córką, ale i ona o okolicznościach śmierci ojca niewiele wiedziała. Sama zresztą też nie lubiła o tym mówić. Wspominała tylko czasem, że był dobrym, opiekuńczym ojcem, choć niezbyt długo było mamie dane się nim cieszyć - mówi pani Maria. Po jego śmierci do rodzinnego domu dotarła tylko urna z jego prochami.


Zawiadomienie o śmierci Józefa Piechuli, także pochodzącego z Lysek, walczącego w czasie wojny w konspiracji, jego rodzina otrzymała dopiero rok po jego zgonie. - To był mój wujek, najmłodszy brat mojej mamy. Zginął w Oświęcimiu. Na obelisku jest także nazwisko Jana Piechuli, to z kolei kuzyn matki, który poniósł śmierć w obozie w Mauthausen - mówi Barbara Szymiczek.
Wojenne losy wujka pani Barbara zna doskonale. - Po wybuchu wojny działał w konspiracji i musiał się ukrywać. Przebywał gdzieś pod Krakowem, zatęsknił jednak za swoim bratem, który w tym samym czasie przebywał pod Zakopanem. Wujek została zatrzymany w czasie łapanki na trasie do Zakopanego. Z racji tego, że miał niesprawną rękę, nie nadawał się do pracy. Został zamordowany - mówi pani Barbara.
To był rok 1943. - Wiem od mamy i od innych bliskich, że wujek był bardzo radosnym człowiekiem. W Radlinie, w którym ja dziś mieszkam, miał wielu przyjaciół, którzy podobnie jak on działali w konspiracji. Był Erwin Skowronek, była polska nauczycielka pani Olszewska. Jej zdjęcie znalazłam po wielu latach na ścianie w Muzeum w Oświęcimiu. Oni wszyscy tam zginęli - dodaje mieszkanka Radlina.


Po Wilhelmie Lukoszku w rodzinnym domu zachowało się kilkadziesiąt różnych pism. To telegram o jego śmierci, potem list od władz niemieckich z tą samą informacją, a także listy, które młody Wiluś pisał do żony. - Te dokumenty kilkadziesiąt lat w czasach komuny przeleżały pod "delówką". Przymierzam się do ich przetłumaczenia - mówi Andrzej Lukoszek, wnuk Wilhelma.
Jego dziadek to uczestnik pierwszego i trzeciego Powstania Śląskiego. W okresie międzywojennym był członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej. Na początku 1940 roku został aresztowany i skierowany do obozu w Mauthausen. Spędził tam pół roku. Z tego okresu zachowało się kilka jego listów do żony. - Pisał, że ma się nie najgorzej, ma co jeść. Pisma przechodziły jednak przez cenzurę, więc na pewno nie pozwolono im pisać tego, jaka była rzeczywistość, że są bici, głodzeni - mówi pan Andrzej.
Wilhelm zmarł w obozie pod koniec stycznia 1941 roku. Najpierw do jego rodzinnego domu przyszedł telegram o jego śmierci, potem oficjalny list, a na koniec paczka z mundurem i drobnymi rzeczami osobistymi i prochy.


Odsłonięcie lyseckiego obelisku panią Jadwigę Pawełczyk mocno wzruszyło. Po uroczystości nie kryła emocji. Ona także na tablicy znalazła nazwisko swojego dziadka, Józefa Podkowy. - Dziadek pracował w policji kryminalnej. Po wybuchu wojny musiał się ukrywać. Przebywał w swojej ciotki w Pogrzebieniu, ale jak wielu jemu podobnych, także i on zatęsknił za rodziną. Zdradził go nasz człowiek, mieszkaniec wsi, który poinformował o jego wizycie gestapo. Przyszli i zabrali dziadka do takiego punktu, który mieli tutaj gdzieś na terenie gminy - mówi pani Jadwiga nie kryjąc łez. - Był bity, męczony, chciano, by zdradził u kogo się ukrywał. Nie wytrzymał...powiesił się. Ale do końca nikogo nie zdradził...

BK
11
zdjęć
Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Krzysztof 2018-12-12 15:11:21
pamięć
Trzeba o nich pamiętać !
Czytaj także
pokaż więcej
Rybnik. Miasto z ikrą
e KULTURA
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
enowiny.pl - blok
Nasza sonda
Czy jesteś za zaostrzeniem kar dla pijanych kierowców



Koronawirus Blok

46843,50621,50620,50602,50472,50369,50631,50630,50629,50628,50627,50626,50625,50623,50622,50619,50618,50617,50616,50615,50614,50613,50612,50611,50610,50609,50608,50607,50606,50605,50604,50514,50504,50230,50229,50200,50581,50495,50400,50291,50078,50580,50401,50293,50188,50080,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,46258,46120,46045,46031,46034