GumiSil
Medhouse 6.09.2017-30.06.2018
Ostoja - Domki nad morzem
Medhouse 6.09.2017-30.06.2018
Ostoja - Domki nad morzem

20 marca 2019

Imieniny:

ładowanie...

złóż życzenia

Znak zodiaku: Ryby
sprawdź horoskop

Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Mieszkania
  4. Handel
  5. Usługi
  6. Finanse
  7. Zdrowie i Uroda
  8. Praca
  9. Różne
  10. Dodaj ogłoszenie
65-letni kierowca zginął pod kołami ciężarówki, którą wcześniej kierował! Tragedia wydarzyła się w poniedziałek rano w Ochojcu.
18.03.2019
0
Na terenie ośrodka w Rybniku-Kamieniu jeszcze w tym roku będzie można się kąpać. Powstanie tam staw kąpielowy, podobny do tego, który funkcjonuje na terenie zbiornika Pniowiec
11.03.2019
0
Drzewa łamały się jak zapałki, wiatr zrywał dachy z altan, niszczył reklamy, zrywał dachówki i papę z dachów domów. Nocna wichura wyrządziła sporo strat w regionie.
11.03.2019
2
Są zarzuty dla lekarza karetki pogotowia, który zignorował stan 13-letniego Pawła Reka z Rybnika. Mężczyzna usłyszał zarzut narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
06.03.2019
0
Rybniczanie oraz mieszkańcy całego regionu znów pokazali ogromne serce. W zale4edwie kilkanaście dni udało się zebrać 33 tysiące zł potrzebne na zakup windy dla niepełnosprawnego Filipa z Kłokocina.
20.02.2019
0
RYBNIK. Kazimierz Miroszewski i Mateusz Sobeczko napisali książkę pod znamiennym tytułem „Tragedia Górnośląska. Ziemia Rybnicka”. 21 marca w Halo Rybnik będzie można posłuchać specjalistów, którzy wypowiedzą się na ów temat
16.03.2019
0
Józef Polok będzie miał swoją ulicę
09.11.2018   Rybnik, Region   Encyklopedia Rzeczy Śląskich Encyklopedia Rzeczy Śląskich  

Józef Polok z żoną Bogumiłą

4 listopada Józef Polok skończyłby dopiero 60 lat. Zmarł, nie dożywszy nawet pięćdziesiątki. W tym roku minęła dziesiąta rocznica jego śmierci. Rybnicka rada miasta jednogłośnie zdecydowała o nadaniu jego imienia ulicy w centrum miasta.

Ani wnuczka, ani wnuk nie pamiętają dziadka. Amelka miała 15 miesięcy, kiedy zmarł, więc zna go już tylko ze zdjęć. Józek ma dopiero dwa latka. Cieszę się, że będą mogły przespacerować się ulicą imienia dziadka – mówi Bogumiła Polok, wdowa po Józefie Poloku.

Zakochany w nauczycielce

Młody Józef poznał swoją przyszłą żonę w technikum górniczym. Pani Bogumiła była młodą polonistką, która właśnie przyszła do pracy, on uczył się w ostatniej klasie. - Zbliżał się do mnie małymi kroczkami, co chwilę coś chciał, po coś do mnie przychodził. To była taka młodzieńcza fascynacja nauczycielką – wspomina pani Bogumiła.

Która jednak przerodziła się w miłość. Po trzech latach wzięli ślub. Józek był już wtedy studentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. - Uczniowie tej szkoły kochali się w nauczycielkach i w koleżankach z administracji, było kilka takich związków, wszystkie szczęśliwe i udane. Widocznie dobre żyły wodne płynęły przez technikum górnicze - śmieje się pani Bogumiła.

Chociaż Józek zdobywał górniczy fach, działał w kabarecie szkolnym. Wszędzie go było pełno. Dlaczego zdecydował się na szkołę górniczą? - To była szkoła elitarna, a rodzice Józka bardzo chcieli, żeby miał konkretny fach w ręku. I mówili mu: „idź na kopalnię, będziesz sztygarem, dostaniesz auto z przydziału” - wspomina pani Bogumiła.

A Józek, chociaż z przedmiotami ścisłymi radził sobie dobrze, a później uczył nawet matematyki syna Pawła, to jego powołaniem nie była kopalnia. Profesor Henryk Czempiel (ten, od którego wzięła się potem nazwa parku) wspomniał, że przyszedł do niego jeden karlus, pytając, czy może śpiewać w jego chórze. Chłopaków trzeba było do chóru gonić, a Józek, bo któż inny to mógł być, zgłosił się sam!

Potem brylował w międzyszkolnym turnieju kulturalnym, a dzięki jego talentom technikum górnicze zdobywało czołowe miejsca.

- Jego rodzice bardzo przeżyli to, że wybrał aktorstwo. Pytali go: „synku, ale czy z tego wyżyjesz?”. Ale wyżył i miał się dobrze – zapewnia Bogumiła Polok.

Nie chciał być Hamletem

Już po pierwszym roku studiów wiedział jednak, że nie będzie aktorem dramatycznym. „Ja Hamletem nigdy nie będę” - mówił żonie. Ubolewał, że nie ma szkoły, dającej wykształcenie estradowe. Niektórzy profesorowie mieli mu za złe, że skończył tak prestiżową szkołę po to, by być zwykłym „estradowcem”. Ta łatka czasem mu ciążyła. Kiedy miał poprowadzić ważną galę w Rybniku, ktoś zapytał: „ten kabareciarz?”.

Ale scena i ludzie go kochali. Czasem to ciążyło. Polokowie wybrali się na rocznicę ślubu do baru Metro niedaleko ich domu. Jeszcze dobrze nie zamówili kawy i lampki wina, a wokół już siedziało kilku mężczyzn, którzy koniecznie w tym momencie musieli Józkowi „sprzedać” kawały.

Raz jeden niektórzy obrazili się na Józka, kiedy wystąpił w serialu „Święta wojna”. Zagrał Ernesta, szwagra głównego bohatera Bercika. - Było obrażanie Józka na rynku, niektórzy mówili: „Robisz z tych Ślązoków głupków” - wspomina pani Bogumiła.

W życie estradowe wciągnął syna Pawła. Razem stworzyli duet kabaretowy, potem Kapelę ze Śląska. - Jednego dnia nałożyły nam się dwa występy. Jeden kończył się o godz. 15 w Opolu, drugi zaczynał o 17 w Częstochowie. Wszystko zaczęło się sypać z powodu opóźnienia. Tata kończył pierwszy występ, ja zaczynałem drugi. Nikt się nie zorientował – wspomina Paweł Polok.

Józef Polok nigdy nie dał się uwieść pokusom show-biznesu. - Zawsze powtarzał, że jego wielkim szczęściem i atutem jest to, że rozkręciliśmy swój biznes. To dawało nam spokojne życie finansowe. Józek nie musiał występować za wszelką cenę – twierdzi pani Bogumiła.

Żartował nawet na łożu śmierci


- Mój mąż był człowiekiem bardzo radosnym, zabawnym, uwielbiał robić psikusy, to zresztą aktorzy chyba mają wpisane w swój zawód – opowiada pani Bogumiła.

Wspomina, jak aktorzy po ostatnim przedstawieniu zawsze robili sobie różne psikusy. - Występowała z nimi Anita Dymszówna, córka Adolfa Dymszy. Wychodzi na swoją scenę w spektaklu, a panowie wszyscy są w garniturach, ale... boso. Młoda aktorka „zgotowała się”, ale nie mogła się śmiać – opowiada pani Bogumiła.

Józek przenosił poczucie humoru do Rybnika. Zawsze przygotował coś na Prima Aprilis. Jednego razu zdobył firmowy papier z pieczątkami z urzędu miasta. Wydrukował na nim pismo informujące przyjaciół – sąsiadów, że przez ich dom poprowadzony zostanie pasaż w stronę targowiska! - Sąsiad strasznie się pieklił, że tak bez uzgodnienia mogą zdecydować o budowie pasażu przez czyiś dom – śmieje się pani Bogumiła.

- Nawet gdy był już śmiertelnie chory, trzymały się go żarty. Zaraz po pogrzebie spotkaliśmy się w restauracji i opowiadaliśmy sobie anegdoty z naszego życia i śmialiśmy się do łez, przypominając sobie to, co było najradośniejsze. Dzięki niemu nasze życie nie było nudne – mówi pani Bogumiła.

Sąsiedzi, z którymi Polokowie byli bardzo zżyci, wspólnie kolędowali, grillowali, do dziś nie potrafią się pogodzić z tym, że najmłodszego spośród nich, tego, który zawsze wszystkich rozweselał, nie ma już na tym świecie.

ADR
3
zdjęć
Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Brak komentarzy
Czytaj także
13.03.2019
0
pokaż więcej
Rybnik. Miasto z ikrą
e KULTURA
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
Praca w Niemczech
Nasza sonda
Czy korzystasz z nowego parkingu wielopoziomowego w Rybniku?




Tresna
46744,47301,47274,47266,47258,47182,47296,47298,47297,47295,47294,47293,47292,47291,47289,47286,47285,47284,47283,47281,47279,47278,47277,47276,47275,47273,47272,47271,47270,47269,47265,47257,47256,47202,47201,47170,47251,47214,47180,47157,47121,47250,47215,47181,47158,47122,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,46258,46120,46045,46031,46034