Eko Okna
Medhouse 6.09.2017-30.06.2018
TRESNA ferie 2017

21 lutego 2018

Imieniny:

ładowanie...

złóż życzenia

Znak zodiaku: Ryby
sprawdź horoskop

Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Lokale
  4. Mieszkania
  5. Handel
  6. Usługi
  7. Finanse
  8. Praca
  9. Szukam pracy
  10. Różne
  11. Dodaj ogłoszenie
Jastrzębianin zginął w lawinie w słowackich Tatrach! O śmierci Piotra P. poinformował na swojej stronie internetowej klub GKS 1962 Jastrzębie. Tragedia wydarzyła się w niedzielę w Dolinie Staroleśnej.
20.02.2018
1
Jeszcze wczoraj zatrzymano sprawcę fałszywego alarmu bombowego w Rybniku
15.02.2018
0
Utonięcie, a nie żadne kłopoty zdrowotne, było przyczyną śmierci 14-letniego Władka, którego ciało znaleziono w sobotę w wodzie na krytej pływalni przy ulicy Powstańców Śląskich.
13.02.2018
2
Dwoje młodych ludzi walczy o życie w szpitalu, po tym jak kierująca hyundaiem nie ustąpiła pierwszeństwa i wjechała wprost pod jadącego prawidłowo tira!
13.02.2018
1
Rybnicka policja i prokuratura sprawdzają, kto włamał się na profil internetowy zamordowanej 17-letniej Alicji. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów.
12.02.2018
2
„(...) chciałam bardzo podziękować pani Katarzynie Musiolik, która wraz ze swoją koleżanką bardzo mi swego czasu pomogła”. To słowa wdzięczności z pisma kobiety do szefa rybnickiej policji za wsparcie udzielone przez dzielnicowe w związku z przemocą w rodzinie
21.02.2018
0
Małżonkowie wyróżnieni za hospicjum domowe
13.09.2017   Racibórz, Region   Aktualności   Wydanie: 2017/37 (3135)


Państwo Rajczykowscy medale odebrali w Zamku PiastowskimPaństwo Lucyna i Marek Rajczykowscy zostali docenieni. Na 800-lecie miasta otrzymali medale Zasłużeni dla Raciborza.

Nie pochodzą z Raciborza, ale właśnie z tym miastem związali swoją przyszłość. Lekarze Lucyna i Marek Rajczykowscy założyli tu domowe Hospicjum św. Józefa, dzięki któremu los tysięcy nieuleczalnie chorych oraz ich rodzin stał się mniej bolesny. Wieloletnie poświęcenie w służbie innym zostało docenione. Na 800-lecie Raciborza radni jednogłośnie uhonorowali dzielnych małżonków medalami zasłużonych dla miasta.

Rajczykowscy przyjechali do Raciborza w 1980 roku. 10 lat później założyli domowe hospicjum, które istnieje do dziś i pomogło już przeszło 4 tys. osób oraz ich rodzinom. Jak przyznają, droga ta nie była i nie jest łatwa, ale warta wszystkich poświęceń. Pani Lucyna pochodzi z Tarnowskich Gór, pan Marek z Częstochowy. W swoich rodzinach nie mieli tradycji lekarskich. Wybrali jednak studia medyczne. W murach Śląskiego Uniwersytetu Medycznego należeli do jednej grupy, zaprzyjaźnili się, a następnie pobrali. Jako młody lekarz pan Marek otrzymał stypendium w raciborskim szpitalu, jego żona Lucyna również podjęła tu pracę. On wybrał specjalizację anestezjologiczną, ona chirurgię dziecięcą.

– Widziałam wówczas wiele dramatów w szpitalu. Na początku lat 80. brakowało dosłownie wszystkiego: igieł, środków przeciwbólowych, a nawet opatrunkowych. Cierpienie ludzi było namacalne i towarzyszyło mi każdego dnia. Te doświadczenia wywarły na mnie ogromny wpływ – opowiada Lucyna Rajczykowska. Początki były bardzo trudne. Najpierw dowiedzieli się, że w Gdańsku palotyni tworzą hospicja domowe. Podczas wizyty na Pomorzu pani Lucyna przekonała się, że można prowadzić hospicjum bez budowania struktur szpitalnych. Niedługo potem w Raciborzu powstało Hospicjum św. Józefa, a małżonkowie zrobili kolejną specjalizację, tym razem z opieki paliatywnej.

– Początkowo działaliśmy przy kościele jako stowarzyszenie. W 1993 roku byliśmy już niepublicznym zakładem opieki zdrowotnej, ale dotowanym z publicznych funduszy. Warto podkreślić, że powstaliśmy jako drugie hospicjum na Śląsku, zaraz po Katowicach – zaznacza pani Lucyna. W ramach placówki świadczą opiekę domową, prowadzą przychodnię zdrowia i pomagają rodzinom osieroconym. Działają wielopłaszczyznowo. Ich praca nie kończy się na przepisaniu i podaniu leków. Wymagają od siebie empatii, zrozumienia, ale przede wszystkim asertywności. Jak bowiem mówią, ludzie mają przeróżne oczekiwania. Czasami są one bardzo konkretne, a czasami nierealne.

– W każdym przypadku trzeba się jakoś dogadać dla dobra pacjenta. Często odchodzący z tego świata nie chcą przy sobie bliskich i nie godzą się z tym, co ostateczne. Czasem to rodzina nie może pogodzić się z odejściem bliskiego. Niezależnie od sytuacji zawsze wykonujemy swoją pracę najlepiej, jak potrafimy – zapewniają Rajczykowscy. – Ludzie często myślą, że jesteśmy już uodpornieni na ból i cierpienie, które widzimy na co dzień. Z mojej perspektywy nie da się na to uodpornić. Każdy pacjent jest inny, każde cierpienie inne – wyjaśnia pani Lucyna.

Zawsze podkreślają, że istnieją dla ludzi i dzięki ludziom. Często zaprzyjaźniają się z rodzinami pacjentów, którzy chętnie wspierają hospicjum. – Medal jest nagrodą dla całej jego społeczności. W naszym domu zajął specjalne miejsce, myślimy nawet, by zrobić odlew i zostawić go w hospicjum, bo na tę nagrodę zasługuje cały zespół – podsumowują małżonkowie.

Ireneusz Stajer, IrS
Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Ja 2017-09-16 17:05:07
Hospicjum
dobrze, że są jeszcze ludzie przez duże L.
Czytaj także
pokaż więcej
e KULTURA
Rybnik. Miasto z ikrą
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
Praca w Niemczech
Tresna
Nasza sonda
Kto ma rację w sporze lekarzy z ministrem zdrowia?



44226,45310,45281,45275,45273,45272,45324,45322,45321,45320,45319,45318,45317,45316,45315,45314,45313,45311,45312,45308,45307,45306,45305,45209,45283,45304,45303,45302,45301,45300,45298,45292,45253,45252,45228,45227,45279,45257,45229,45182,45146,45280,45258,45230,45183,45147,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,44529,44441,44407,44342,44279,35489,35311,35310,30320,28101