Eko Okna
Medhouse 6.09.2017-30.06.2018
Tresna - jesienny wypoczynek
ładowanie...

14 grudnia 2017

Imieniny:

ładowanie...

złóż życzenia

Znak zodiaku: Strzelec
sprawdź horoskop

Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Lokale
  4. Mieszkania
  5. Handel
  6. Usługi
  7. Finanse
  8. Zdrowie i Uroda
  9. Praca
  10. Różne
  11. Dodaj ogłoszenie
13.12.2017
3
Władze rozważały wprowadzenie go już w sierpniu 1980 roku. Do końca grudnia na listach osób przewidzianych do internowania na terenie całej Polski znalazło się 12 901 osób.
13.12.2017
1
13 grudnia o godzinie 17 na terenie Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 3 im. Jana Pawła II odbędzie się świąteczny kiermasz dla Emilki. Do zlicytowania będzie wiele ciekawych przedmiotów.
13.12.2017
0
Nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania, zakaz zbliżania się do żony i dzieci, a także kontaktowania się z nimi to środki jakie zastosował prokurator wobec 42-latka z Żor, który od dwóch lat znęcał się nad najbliższymi.
13.12.2017
0
Robert R., były szkoleniowiec i wiceprezes klubu sportowego Judo Koka w Jastrzębiu-Zdroju, usłyszał dziś wyrok. Sąd okręgowy skazał go na 6 lat więzienia i na 7 lat zakazał mu pracy z młodzieżą.
08.12.2017
0
Dobra wiadomość dla kierowców! W czwartek, 14 grudnia, około godziny 8.00 zostanie otwarta przebudowana ulica Kotucza (DK 78). W tej chwili trwają ostatnie prace porządkowe, wykonywane jest oznakowanie poziome, rozpoczęły się też ostatnie testy sygnalizacji świetlnej
12.12.2017
1
Wierne psy baranowickiej pani cz. 2
31.05.2017   Rybnik, Region   Publicystyka z regionu   Wydanie: 2017/22 (3120)

Psy siadywały obok swej pani i godzinami słuchały, co do nich mówiłaPo śmierci baronowej gajowy z oddali podobno zobaczył drobną kobiecą postać i dwa czarne psiaki, ale kiedy dobiegł do ławki, nikogo już nie było! 

Moi krewni przekazali mi kiedyś (podobno prawdziwą!) opowieść o przygodzie pewnego baranowickiego gajowego. Ów młody mężczyzna pracował w majątku od niedawna. Pochodził spod Koźla, więc raczej nie znał plotek, które krążyły wtedy po wsi, a poza tym działo się to co najmniej kilkanaście lat po śmierci baronowej von Durant, kiedy sprawa już nieco przycichła.

Pewnego wiosennego dnia gajowy szedł polną drogą z dworu (folwarku) w stronę pól i lasu (droga ta istnieje do dziś). Choć zbliżało się południe, czyli pora, w której według wierzeń ludowych nikt rozsądny nie powinien przebywać na odludziu, on postanowił jeszcze sprawdzić, czy drwale przygotowali już drewno opałowe dla dworu, gdyż następnego dnia chciał rozpocząć zwózkę. Sprawa była pilna, bo w kuchni zaczynało brakować opału, a ruszały prace polowe i kuchnia musiała gotować obiady i podwieczorki dla robotników rolnych. Młody leśnik przeszedł zaledwie około trzystu metrów, kiedy wiejący od strony parku wiatr przyniósł strzępki jakiejś rozmowy.

Mężczyzna usłyszał wyraźnie kobiecy śmiech, a potem radosne popiskiwanie psów. Wiedziony ciekawością, przeskoczył niewielki rów melioracyjny oddzielający drogę od parku i poszedł w kierunku, z którego dochodziły odgłosy zabawy. Od ławki stojącej na polance dzieliła go jeszcze spora odległość, ale prawie bezlistne krzewy nie zasłaniały mu widoku. Widział więc wyraźnie, że kamienne siedzisko zajmowała drobna kobieca postać w czerni, odwrócona do niego plecami, a dwa czarne psiaki skakały wokół niej, jakby się cieszyły! Od razu zorientował się, że jest to ktoś obcy, bo w pałacyku mieszkało wtedy trzech mężczyzn w kwiecie wieku i dwie staruszki, które do parku zachodziły rzadko, a poza tym żadna z nich nie miała psów.

Gajowy postanowił ustalić, kto to jest, więc przyspieszył kroku i na moment stracił tę rozbawioną gromadkę z oczu. Kiedy jednak dopadł ławki, w pobliżu nie było już nikogo, jakby psy i ich pani rozpłynęły się w powietrzu. Leśnik pokręcił się po polance, ale nie zauważył nic podejrzanego i zamierzał wrócić na drogę prowadzącą do lasu, kiedy spojrzał na spory kamień z inskrypcją stojący obok owej kamiennej ławki. Napis był na nim już nieco zatarty, ale wyglądało na to, że ktoś poświęcił go psom. Ponieważ to dziwne zdarzenie nie dawało gajowemu spokoju, następnego dnia popytał wśród miejscowych i usłyszał od nich historię o baronowej i jej ulubieńcach.

Jeden z takich pomników poświęconych właśnie psu oglądałam kiedyś podczas zwiedzania parku przy pałacu w Buchlovicach (Morawy). Psiak uwieczniony na cokole podobno nosił listy swego pana do jego kochanki, która mieszkała aż koło Pragi (czeskiej!). Czy to mogła być prawda, czy też tylko romantyczna legenda, trudno dziś dociec. A teraz jeszcze wyjaśnienie, skąd moi krewni znali baranowicką historię. Otóż w roku 1924 mój dziadek objął tam funkcję gajowego, a potem podleśniczego. Od lat 80. XIX wieku do roku 1924 natomiast leśnikiem w Baranowicach był mój pradziadek. Kiedy zaczynał, właścicielem był jeszcze baron von Durant.

Moja nieżyjąca już ciotka Maria Grabowska po mężu Plachta pracowała w pałacyku jako pokojówka i w roku 1937 wychodziła za mąż i od współpracowników dostała w prezencie m.in. obraz, który przedstawia pałacyk w tamtych czasach. Dodam, że wtedy i w okresie drugiej wojny światowej obiekt był własnością firmy Giesche z Katowic, produkującej porcelanę. Rezydowali w nim dyrektorzy, było to też miejsce różnych spotkań.

Elżbieta Grymel

PS. W czerwcu w tej rubryce pojawią się ciemne, diabelskie sprawki, zapraszam więc do dalszej lektury.

Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Brak komentarzy
Czytaj także
pokaż więcej
Rybnik. Miasto z ikrą
e KULTURA
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
Tresna
Praca w Niemczech
Nasza sonda
W tym roku choinka w Twoim domu będzie:




LEON
43366,44925,44924,44916,44913,44885,44909,44922,44921,44920,44918,44917,44908,44907,44906,44905,44904,44903,44902,44898,44897,44896,44895,44894,44893,44892,44891,44890,44889,44888,44887,44912,44911,44910,44901,44900,44877,44821,44773,44733,44681,44878,44822,44775,44736,44735,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,44529,44441,44407,44342,44279,35489,35311,35310,30320,28101