Eko-Okna
Eko-Okna 2
Medhouse 6.09.2017-30.06.2018
Ostoja - Domki nad morzem

26 kwietnia 2018

Imieniny:

ładowanie...

złóż życzenia

Znak zodiaku: Byk
sprawdź horoskop

Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Lokale
  4. Mieszkania
  5. Handel
  6. Usługi
  7. Finanse
  8. Praca
  9. Zwierzęta
  10. Różne
  11. Dodaj ogłoszenie
Do fatalnie wyglądającego wypadku doszło wczoraj na ulicy Rybnickiej. Dwie osoby są ranne
26.04.2018
0
Karambol na rondzie Dorsten w Rybniku. Audi uderzyło w dwa inne samochody
25.04.2018
0
Za opracowanie nowego logo miasto zapłaciło 137 tysięcy złotych. I jak Wam się podoba efekt?
25.04.2018
1
Wczoraj na skrzyżowaniu ulicy Rybnickiej z Letnią doszło do groźnego zdarzenia drogowego. Jedno z aut zostało dosłownie zmiażdżone przez dwa inne pojazdy.
12.04.2018
0
Podczas demontażu obudowy w Ruchu Rydułtowy Kopalni Węgla Kamiennego ROW zginął 38-letni górnik. Został przysypany częścią stropu. Do tragedii doszło na głębokości 713 metrów.
11.04.2018
2
Rybniccy śledczy poszukują sprawcy kradzieży rozbójniczej, do której doszło w nocy 24 kwietnia przy ulicy Dworek. Mężczyzna wszedł do sklepu, zrobił zakupy, a następnie użył wobec ekspedientki gazu pieprzowego i uciekł ze skradzionym towarem
26.04.2018
0
Jak pradziadka po mokradłach powodziło cz. 1
19.04.2017   Rybnik, Region   Publicystyka z regionu   Wydanie: 2017/16 (3114)

Droga do kopalni była długa i niebezpieczna, więc górnicy trzymali się razemZ grupy górników, która przed laty maszerowała do pracy w kopalni Beata, jakimś cudem odłączył się ostatni z nich. I wygląda na to, że nie był to przypadek!

Opowieść, którą chcę tu przytoczyć, znam z relacji mojej babci i jej sióstr z Jejkowic. Ich ojciec, a mój pradziadek Karol (rocznik 1861) pracował w kopalni Beata w pobliżu Niewiadomia (obecnie dzielnica Rybnika). Był pracowity i kiedy nie było roboty w kopalni, na ogół latem, trudnił się murarką. Z pomocą żony i dzieci obrabiał też swój spory kawałek pola. Znany był z sumienności i pobożności. Chętnie pomagał sąsiadom i znajomym w pracach polowych czy urzędowych. Z tego powodu ludzie dobrze go wspominali, i to jeszcze prawie czterdzieści lat po jego śmierci.

W czasach, kiedy nie było jeszcze komunikacji, ludzie wszędzie chodzili pieszo. Droga do kopalni, którą sześć razy w tygodniu przemierzali górnicy, była bardzo długa i prowadziła przez podmokłe łąki i las, więc mężczyźni pracujący w Beacie zbierali się pod krzyżem w środku wsi, a potem, gdy było jeszcze ciemno, wyruszali gromadnie na poranną szychtę. Jesienią dołączył do nich nowy górnik o imieniu Konstanty, który niedawno kupił malutkie gospodarstwo w pobliżu chałupy pradziadka. Był małomówny i trzymał się raczej na uboczu, więc sąsiedzi niewiele o nim wiedzieli.

Owego pierwszego dnia szedł ostatni i zamykał pochód górników. Kiedy mężczyźni doszli do łąk, pradziadek Karlik, który szedł na czele, starym, górniczym zwyczajem zagadnął: Są wszyscy? Szybko okazało się jednak, że nie ma "nowego" i nie wiadomo, kiedy odłączył się od gromady, więc napoczęły się nawoływania. Dopiero po dłuższej chwili usłyszeli słaby głos dobiegający spod lasu: Chopy, pomożcie! Kaj jo je? Zaś mie tyn najduch posmykoł!

Mężczyźni zaczęli ponaglać towarzysza, żeby za głosem kierował się w ich kierunku, lecz na nic się to zdało, bo głos Konstantego raz się zbliżał do nich, a raz oddalał tak, że nie wiedzieli nawet, w którą stronę ruszyć, żeby mu wyjść naprzeciw. Dopiero kiedy wzeszło słońce, zauważyli kamrata siedzącego pod starą wierzbą rosnącą nad kanałem odprowadzającym wodę z łąk do pobliskiej rzeczki.

Był zmęczony i bardzo brudny, jego ubranie było oblepione mułem i trawą, jakby przed chwilą wykapał się, w kanale nad którym siedział. Mimo tego od razu zerwał się z ziemi i bez słowa ruszył za kolegami. Do kopalni górnicy doszli mocno spóźnieni. Sztygar oczywiście nie uwierzył w ich opowieść i ukarał wszystkich potrąceniem części wynagrodzenia. Miała to być dla nich przestroga na przyszłość!

Drodzy Czytelnicy, ciąg dalszy tej intrygującej opowieści za tydzień.

Elżbieta Grymel

Elżbieta Grymel
Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Chop ze Żorów 2017-04-21 12:12:39
tyn artykuł
Grymlino wyście som dziołcha ze Żorów, to napiszcie kaj u nos do dziś dnia smyko! Mojigo ujca jakis dioboł posmykoł, jak szeł naprany wele Śmiyszka. Niy gorszcie sie na mie za te szpasy, a piszcie tak dalij, bo Wos wszyscy czytomy!
Czytaj także
pokaż więcej
e KULTURA
Rybnik. Miasto z ikrą
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
Tresna
Praca w Niemczech
Nasza sonda
Kto ma rację w sporze lekarzy z ministrem zdrowia?



43007,45672,45663,45662,45602,45598,45683,45682,45681,45680,45679,45678,45677,45676,45674,45673,45671,45670,45669,45668,45667,45666,45665,45661,45660,45657,45577,45659,45658,45656,45655,45604,45601,45588,45539,45538,45638,45600,45576,45533,45507,45639,45599,45575,45534,45508,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,44529,44441,44407,44342,44279,35489,35311,35310,30320,28101