Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2213°C
197°C
Szary ślad popiołu na czole studził kiedyś karnawałowe emocje. Dzisiaj dla wielu ludzi jest jedynie echem dawnych tradycji, które powtarza się z przyzwyczajenia. Pościć? A po co? Żeby, nie daj Boże, wpaść w anoreksję albo w bulimię? – Oj, tyle już jest tych zmartwień i problemów, całe to nasze życie jest coraz cięższe, więc nie wiem, czy ma sens jeszcze dodatkowo się umartwiać. Czy Bogu to jest potrzebne? – pyta Ania, młoda urzędniczka z Rybnika. Jej koleżanka, Roksana, od podstawówki się odchudza. Codziennie pije tylko zieloną herbatę i wodę mineralną. Nie je żadnych słodyczy, bułek, kołaczyków, a jedynie warzywa, owoce, chude wędliny. A najczęściej zaspokaja głód jabłkiem. Czy widzi sens w poszczeniu?
– Jem tak niewiele, na zabawy nie chodzę, tylko czasem do kina, alkoholu nie piję. Życie poświęcam głównie pracy i nauce, bo nadal studiuję. Czego mogłabym sobie jeszcze odmówić? – zastanawia się. Zarówno dla niej, jak i dla wielu jej rówieśniczek post kojarzy się z drakońską dietą odchudzającą, oczyszczeniem albo z głodówką. Oczywiście po to, aby być jeszcze szczuplejszą i piękniejszą. – Byłam raz na takiej diecie. Mało nie zemdlałam gdzieś na mieście, bo jadłam same owoce! – otrząsa się Ania. I pomyśleć, że nasi dziadkowie przez 40 dni byli na suchym chlebie, żurze i śledziach, a dzisiaj wielką sztuką jest odmówić sobie słodyczy, pizzy i chipsów, żeby nie przytyć.
Co gorsza, głębokie, duchowe decyzje przychodzą ludziom z wielkim trudem. Zaś wręcz niewiarygodne wydają się praktyki naszych przodków, którzy w Wielkim Poście tłumnie wylegali na ulice, przywdziewali siermiężne worki i włosienice, nieśli na barkach ciężary, biczowali się do krwi. Ludzie zadawali sobie ból, znajdując w tym przeciwwagę dla karnawałowych uciech. – A po co człowiek miałby się dzisiaj biczować? Prawie w każdym filmie krew się leje, wszędzie pełno przemocy, wszyscy mamy już chyba tego dość. Takie procesje biczowników to chyba by do jakiegoś horroru pasowały – zżyma się 17-letni Dawid.
Tymczasem, jak mówi ksiądz Bogdan Rek, proboszcz w parafii pw. śś. Apostołów Mateusza i Macieja w raciborskim Brzeziu, w Wielkim Poście wcale nie chodzi o powierzchowne wyrzekanie się zabaw czy jedzenia. – Post przechodzi dzisiaj obok ludzi, którzy w codziennej pogoni i pośpiechu nie mają nawet czasu, żeby się głębiej zastanowić nad swoim życiem. Wydaje im się to zresztą nieważne. Dni mijają, a większość nie potrafi się zmobilizować nawet do małego wyrzeczenia – argumentuje kapłan. Niestety, dzieje się tak dlatego, że rzeczy materialne stały się bardziej realne od duchowych. Prawda jest jednak taka, że w Wielkim Poście chodzi nie tylko o głodowanie i umartwianie się.
Poszczenie ma być jedynie drogą do pojednania z Bogiem. Odsuwając ulubione jedzenie, człowiek odsuwa swój egoizm. Toruje ścieżkę do swojego wnętrza. – Bądźmy jak Cyrenejczyk, który też szedł z pracy, spieszył się i pewnie nie interesował go pochód ludzi w drodze na Golgotę. Tymczasem przystanął, zatrzymał się. I ta jedna chwila okazała się kluczowa w jego życiu – dodaje ksiądz Rek. Przyznaje, że ludzie dzisiaj poszczą dla diety i dla ładnej sylwetki, a nie dla złamania swojego ego. Dla naszych dziadków, którzy żyli bardzo skromnie, to było coś wielkiego, że mogli ofiarować Bogu nawet tak niewiele. A czy dzisiaj ludzie chcieliby cokolwiek ofiarować?
– Ludzie dzisiaj nie żałują sobie niczego i dogadzają, jeśli tyko mają pieniądze, bo uważają, że to im się od życia należy, nie wiadomo, co będzie jutro. Niewiele słyszy się o takich, którzy wyrzekli się czegoś cennego, żeby ofiarować to komuś bardziej potrzebującemu – mówi Jakub, student z Rydułtów. Ksiądz Rek przypomina postawę Jezusa, który umarł nie dlatego, że musiał, ale dlatego, że chciał. Tak więc wystarczy chcieć – oto cały sens współczesnego postu.