Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2213°C
197°C
Rodziła sama w domu, za ścianą spały dzieci, a piętro niżej teściowie.Nie chodziła do lekarza, ciążę ukrywała. Dlaczego? Być może pod presją męża, bo jak zeznała dzisiaj w prokuraturze, on tego dziecka nie chciał. Ona niestety też nie. Chciała je urodzić i oddać. Sama wychowuje już troje dzieci w wieku szkolnym, jest bezrobotna. Mąż pracuje w Holandii, ale ponoć rzadko odwiedza rodzinę.
– Nie piszcie źle o tej kobiecie, bo na to nie zasługuje. Sama opiekowała się trojgiem dzieci, widzieliśmy, jak prawie codziennie odprowadzała je do szkoły. Może niosła ciężar ponad siły, może ją to wszystko przerosło – mówili nam dzisiaj mieszkańcy gminy Gorzyce.
Małe sołectwo Osiny w gminie Gorzyce. Skromny dom z szarych kamieni i cegieł nieopodal głównej drogi i torów kolejowych. To tutaj rozegrał się dramat, który jednych bulwersuje, innych napawa wielkim smutkiem. 29 stycznia wieczorem Magdalena P. zaczęła rodzić. Za ścianą spały dzieci, piętro niżej teściowie. Ponoć dziewczynka urodziła się żywa, ale zmarła tuż po porodzie. Jak wynika z zeznań, 35-letnia matka postanowiła ciało martwego dziecka spalić w piecu. Dlaczego nie wezwała pogotowia, dlaczego nie zaalarmowała nikogo z rodziny? Na te pytania jak do tej pory nie ma odpowiedzi. W trakcie śledztwa kobietę zbadają biegli lekarze.
Dzisiaj Prokuratura Rejonowa w Wodzisławiu prowadzi śledztwo przeciwko Magdalenie P. Zarzuca kobiecie nieumyślne narażenie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia skutkujące jego zgonem. Grozi jej od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
– Magdalena P. przyznała się do stawianego jej zarzutu, złożyła bardzo obszerne wyjaśnienia w tej sprawie. Z uwagi na okoliczności nie zastosowano środków zapobiegawczych, została zwolniona do domu – powiedział dzisiaj dziennikarzom Wojciech Zieliński, prokurator prowadzący sprawę.
Wszystko zaczęło się od anonimowego telefonu we wtorek. Po południu ktoś zadzwonił do Ośrodka Pomocy Społecznej w Gorzycach i poinformował, że mieszkanka sąsiednich Osin była w ciąży, a nie wiadomo, co się stało z dzieckiem. Od tej informacji wszystko potoczyło się błyskawicznie. Jeszcze tego samego dnia Magdalena P. została zatrzymana przez policję. Najpierw jednak pojechali do niej pracownicy OPS-u, żeby najpierw porozmawiać. – Informacje o ciąży potwierdziły się, do akcji przystąpiła policja i prokuratura. Po zabraniu matki przez policję posłaliśmy do dzieci panią psycholog. Z pewnością wszystko to przeżywały. Obecnie jesteśmy w kontakcie ze szkołami, musimy podjąć decyzję, kiedy wysłać dzieci na zajęcia, żeby je w miarę możliwości ochronić przed następstwami dramatu – powiedziała nam Janina Dąbrowa, kierownik OPS-u w Gorzycach.
Śledczy zebrali materiał dowodowy, m.in. popiół z pieca. W mieszkaniu zabezpieczono także liczne ślady wskazujące na odbyty poród domowy. Jak stwierdził prokurator, nie ma możliwości zbadania, czy noworodek faktycznie nie żył, nim został spalony. Taką informację prokuratura ma jedynie tylko od matki. – Samo zbadanie popiołu może jedynie wskazywać, że zostały spalone szczątki organiczne - dodał Wojciech Zieliński.
Podczas przesłuchana kobiecie towarzyszył psycholog. W toku dalszego śledztwa zostanie ona przebadana przez biegłych lekarzy psychiatrów.