Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2213°C
197°CKilkadziesiąt osób, ludzie starsi, ale też harcerze, przeszło w niedzielne popołudnie w marszu pamięci, który miał formę Drogi Krzyżowej. Upamiętniono w ten sposób zbrodnię na więźniach KL Auschwitz-Birkenau i tragiczny Marsz Śmierci z 1945 roku, a także tzw. Tragedię Górnośląską. W miejscach pamięci złożono kwiaty. Wszyscy zebrali się przy pomniku obok stadionu miejskiego. Stamtąd, w mrozie, przemaszerowali do kościoła w Wielopolu. Odwiedzono także mogiłę w lasku przy rzece Rudzie. Delegacja władz miasta pojechała też do Kamienia, gdzie złożono kwiaty pod pomnikiem pomordowanej ludności żydowskiej.
– Obchody Marszu Śmierci zainicjował w Rybniku w 1989 roku Karol Miczajka, jeden z uczestników tragicznych wydarzeń. Przez kilka lat była przerwa, ale w 2004 roku odbudowano tę tradycję. Dzisiaj ma ona nowy wymiar, bo upamiętnia też Tragedię Górnośląską. Te dwa dramaty trzeba łączyć, bo oba dotknęły mieszkających tutaj ludzi – uważa Bogdan Kloch, dyrektor miejscowego muzeum. Apelował, by modlić się również za oprawców, bo sądy należą do Boga. Dzisiaj pan Karol Miczajka już nie żyje, ale jego inicjatywa znalazła naśladowców. Jego dzieło kontynuuje Kazimierz Pogłódek.
– Moim krewnym był ksiądz podpułkownik Konstanty Pogłódek, kapelan Wojska Polskiego w Rybniku i czwartego pułku Strzelców Podhalańskich w Cieszynie – mówił nam. Dodaje, że w tym roku organizatorzy skrócili trochę trasę rybnickiego marszu pamięci, bo uczestnicy są coraz starsi.