Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°CDopiero wczoraj policyjni technicy zakończyli oględziny obejścia w osiedlu szeregowców w Rybniku Boguszowicach, gdzie w sobotę po południu doszło do strzelaniny. Najwięcej czasu zajęło udokumentowanie śladów zabezpieczonych we wnętrzu domu przy ul. Braci Nalazków, a także w jego otoczeniu. Z pomocą wykrywacza metalu zebrano wszystkie łuski i pociski. Dziś oględzinom miała zostać poddana zabezpieczona karetka rybnickiego pogotowia ratunkowego, która znalazła się na linii ognia. Doliczono się w niej ok. 80 dziur po kulach, poprzestrzelane były m.in. polary sanitariuszy. Prokuratorzy z wydziału śledczego przesłuchali już żonę Krzysztofa W., którą mąż postrzelił w klatkę piersiową, oraz 15-letniego syna, który dostał w żuchwę. Michał Szułczyński, rzecznik prasowy gliwickiej prokuratury okręgowej, nie chce zdradzać treści ich zeznań; mówi jedynie, że udało się ustalić zarys przebiegu zdarzeń. Nie chce też ujawnić wyników badań krwi sprawcy na zawartość alkoholu. Informuje jedynie, że mężczyzna, który strzelał do członków rodziny, policjantów i sanitariuszy, był pod jego wpływem. Trwają już specjalistyczne badania broni szaleńca. Rusznikarz sprawdzi m.in., czy użyty przez podejrzanego pistolet maszynowy został złożony z części, pochodzących z różnych źródeł. – To ciągle jeszcze początkowy etap śledztwa, jeśli wszystko będzie przebiegało sprawnie, być może przed końcem roku zostanie sformułowany akt oskarżenia – mówi prokurator Szułczyński. Wciąż wszystko wskazuje na to, że dramatyczny akt przemocy był kulminacją kłopotów rodzinnych. Nieprawdziwa okazała się informacja, podana przez telewizję publiczną, jakoby Krzysztof W. miał stracić pracę.
Magdalena P.: Wrzuciłam dziecko do pieca CO
GUS ukrywa liczbę Ślązaków
Jak rodzić z uśmiechem?
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek