Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-7-15°C
-10-14°C20-letni Dawid nie wytrzymał presji i zamiast pobiec do Łeby dla chorej dziewczynki, wsiadł na rower i pojechał przed siebie. Dotarł aż na Słowację. Przed granicą z Węgrami zasłabł. Szukała go policja i zrozpaczona matka.
O biegu Dawida pisaliśmy na łamach "Nowin". Chłopak chciał wyruszyć z Jastrzębia w dniu 1 września. Miał przebiec przez całą Polskę, aż do Łeby i zebrać w ten sposób pieniądze dla czteroletniej Nikoli. Dziewczynka jest ciężko chora, potrzebuje specjalistycznego, bardzo drogiego leczenia.
– Syn załamał się. Wystraszył się, że to przedsięwzięcie nie wyjdzie, że nie uda się zebrać tych pieniędzy. Wsiadł na rower i pojechał przed siebie. Nie wiedziałam, co się z nim dzieje. Byłam zrozpaczona, zawiadomiłam o zaginięciu policję – mówiła nam dziś matka Dawida. Kobieta jedzie po syna na Słowację.
– Szukaliśmy Dawida m.in. na ulicy 1 Maja, skąd miał wyruszyć w swój bieg – potwierdza Inez Biernacka, rzeczniczka jastrzębskiej policji. Dzisiaj po południu (2 września) policja otrzymała informację, że chłopak się znalazł.
Dzięki inicjatywie Dawida cała Polska dowiedziała się o chorej Nikoli. Prywatne firmy zaoferowały dla niej wsparcie. Czy Dawid wyruszy jednak do Łeby? Na razie nie wiadomo.