Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°C
Okazuje się, że gospodarstw, gdzie można wakacje spędzić na łonie natury, jest u nas coraz więcej. – Nie spodziewałam się takiego widoku. Tyle zieleni, lasów i pól. Myślałam, że Śląsk to same kopalnie i kominy, jestem naprawdę zaskoczona – mówi Kinga Korzeń z Krakowa, która spędza wakacje w gospodarstwie agroturystycznym w Marklowicach.
Gospodarstwo nazywa się „Stajnia na górce”, gdyż znajduje się na wzniesieniu przy ulicy Porzeczkowej. Rozciąga się stąd ciekawy widok na zachodnią część Marklowic. Domy, pola, lasy, stawy. Można pobawić się z kozą Martynką i królikiem Mikołajem. Można zanurzyć się w basenie, wybrać się na rowerową wycieczkę. I co najważniejsze – można pojeździć konno. – Postawiliśmy głównie na konie, bo w gospodarstwie agroturystycznym trzeba mieć czym przyciągnąć. Sama nazwa nie wystarczy – mówi Katarzyna Nagrodzka, która wraz mężem Wojciechem, prowadzi „Stajnię na górce”.
Zaczynali pięć lat temu. Sprowadzili się do Marklowic i chcieli najpierw założyć samą stajnię. – Pracowałam wcześniej w stajniach, m.in. w Piekarach, Bytomiu, Rybniku, więc najpierw chcieliśmy tutaj mieć tylko konie, ale potem pojawiła się idea, żeby stworzyć otwarte dla innych gospodarstwo. Ukończyliśmy kurs agroturystyczny w Wodzisławiu, współfinansowany ze środków unijnych i tak się to zaczęło. Dzisiaj przyjeżdżają do nas ludzie z Gdańska, Szczecina, czy Wisły. W najbliższej okolicy jesteśmy chyba jedyni – mówią Katarzyna i Wojciech Nagrodzcy. Ich mała córeczka, Iwonka, z pomocą tatusia, jeździ na koniku Maciejce. Jest to kuc wpisany do księgi stadnej kucy felińskich. To jedna z atrakcji w gospodarstwie. W „Stajni na górce” jest w sumie 13 koni, w tym dwa źrebaki.
Po kilka gospodarstw agroturystycznych działa w gminie Pawłowice, Gorzyce oraz w Kuźni Raciborskiej. Pojedyncze można spotkać także w innych gminach naszego regionu. W każdym gospodarstwie właściciele starają się tak urozmaicić ofertę, żeby przyciągnąć gości. Nie wszyscy są typowymi rolnikami, część z nich to przedsiębiorcy, którzy prowadzą firmy zajmujące się m.in. wiejską turystyką.
Dlaczego wybrali agroturystykę? – Bo warunki są u nas sprzyjające, a przede wszystkim teren jest super. Mamy stawy rybne, las, pola, łąki. Zainteresowanie jest ogromne, przeżywamy prawdziwe oblężenie, nieraz brakuje miejsc. Ludzie przyjeżdżają do nas nawet znad morza, czy z Niemiec i często wracają. Pływają na łódkach, jeżdżą konno, bryczkami, mogą spróbować swojskich wędlin. Oprócz tego uprawiamy jeszcze 30 ha ziemi i mamy zakład przetwórstwa mięsnego – opowiada Zofia Penkala prowadząca gospodarstwo agroturystyczne w Pielgrzymowicach.
Leokadia Skiba nigdy nie myślała, że zajmie się agroturystyką. Od pięciu lat prowadzi „Cyprianówkę” w Warszowicach. Sercem posiadłości jest stara, zabytkowa organistówka. – Mój mąż po prostu zakochał się w tym miejscu i odkupiliśmy je od poprzednich właścicieli. Ci, którzy nas odwiedzają, są zachwyceni. Mamy do dyspozycji ogród, stawy, zagajniki, konie arabskie, rowery, nawet kozy. Często nocują u nas także zagraniczni goście, którzy chcą odpocząć przed dalszą podróżą – mówi Leokadia Skiba. Pracy jest bardzo dużo, tym bardziej, że Skibowie prowadzą również salę przyjęć. – Cóż, z samej agroturystyki to byśmy raczej nie wyżyli – dodaje pani Leokadia.
Zobacz także:
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Jak rodzić z uśmiechem?
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek
Kto ma pomysł na rybnicki żużel?
Wodzisław: Gorąca zupa od miasta!