Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2213°C
197°C
W rybnickich lasach już w wakacje pojawi się społeczna straż ekologiczna. W jastrzębskich osiedlach jesienią pokażą się patrole obywatelskie. Już w te wakacje w lasy regionu rybnickiego wyruszą członkowie społecznej straży ekologicznej. Do formacji przystąpiło około 20 osób w różnym wieku: są uczniowie, studenci, ludzie czynni zawodowo, ale także emeryci i renciści. Muszą mieć co najmniej 16 lat, a w przypadku nieletnich wymagana jest zgoda rodzica lub prawnego opiekuna.
Z miłości do przyrody
Wszystkich łączy jedno – aktywne spędzanie wolnego czasu i miłość do przyrody. Dlatego, spacerując po lesie, jeżdżąc po ścieżkach rowerowych regionu, mają zwracać uwagę na „próby naruszania równowagi ekologicznej”. Chodzi o śmieci, zanieczyszczenia, skażenia, palenie ognisk itp.
Każdy strażnik posługuje się legitymacją. Członkowie straży patrolują lasy, jeden patrol musi liczyć co najmniej dwie osoby. Co mogą zrobić, kiedy np. złapią kogoś na gorącym uczynku? – Procedura postępowania jest dokładnie opisana w regulaminie – wyjaśnia Adam Wawoczny, szef Stowarzyszenia Sumina na rzecz Odnowy i Rozwoju Górnego Śląska, które powołało społeczną straż ekologiczną.
I tak strażnik musi przedstawić się i okazać legitymację, zwrócić uwagę na niewłaściwe zachowanie. W razie agresji strażnicy mają się wycofać i poinformować o tym policję czy straż miejską, podając czas zajścia, miejsce, rodzaj naruszenia równowagi ekologicznej oraz wszystkie inne informacje mogące przyczynić się do ukarania sprawcy (takie jak numer rejestracyjny pojazdu, kierunek, w którym udał się sprawca, ewentualnie jego rysopis).
Społeczna straż ekologiczna ma ściśle współpracować z jednostkami porządkowymi: strażą gminną lub miejską, strażą pożarną, rybacką, leśną i policją. Stowarzyszenie Sumina zawiera stosowne porozumienia z tymi instytucjami.
Straż ma charakter społeczny, dlatego jej członkom nie będzie przysługiwać wynagrodzenie. – Najbardziej aktywnych chcemy jednak nagradzać: albo finansowo, albo rzeczowo – zapewnia Adam Wawoczny.
Bezpieczne osiedle
Jastrzębie będzie z kolei najprawdopodobniej miało straż obywatelską. To pomysł komendanta miejscowej straży miejskiej. I chociaż posypały się na niego gromy, nadal chce realizować swój pomysł. – W urzędzie miasta odbyła się już nawet konferencja „Bezpieczne i przyjazne osiedle”. Zaprosiliśmy dyrektorów szkół, przedstawicieli spółdzielni mieszkaniowych, kuratorium oświaty, policjantów z komendy wojewódzkiej i miejskiej, a także przewodniczących rad osiedli oraz pracowników naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Do tych, którzy nie dotarli, wysyłam pisma i opracowanie, przedstawiające ten pomysł. Chcemy zbudować jak najszerszy krąg osób zainteresowanych programem – mówi Marek Wróbel, komendant straży miejskiej w Jastrzębiu.
Komendant chce zaangażować radnych miejskich, członków rad osiedlowych, nauczycieli. Tych wszystkich, którzy najlepiej wiedzą, jakie są największe bolączki w ich najbliższym otoczeniu. Na początku chętni mogliby uczestniczyć we wspólnych patrolach z policją i strażą miejską. Później mogliby już działać samodzielnie. – Miasto mogłoby wyposażyć tych ludzi w środki łączności, takie jak telefony komórkowe – mówi komendant Wróbel.
Takie patrole miałyby świetne znaczenie prewencyjne – mogłyby ograniczyć dewastacje ławek, koszy, znaków drogowych, klatek schodowych, placów zabaw czy szkolnych boisk.
Komendant straży miejskiej zaznacza jednak, że patrole obywatelskie to tylko część większej całości. – Będziemy wspierać wszelkie programy i inicjatywy profilaktyczne zmierzające do ograniczania spożywania alkoholu, palenia nikotyny, używania dopalaczy, narkotyków – podkreśla Marek Wróbel.
Wyspiarze już sprawdzili
Patrole obywatelskie świetnie sprawdziły się już w Wielkiej Brytanii. Pojawiły się one m.in. w małej miejscowości Hamshire a jej prekursorką była Marilyn Hebbron. Kobieta kupiła dom położony przy skwerze w tej mieścinie. Nie mogła spać przez hałasującą młodzież. Co rano skwer zaśmiecony był butelkami, akcesoriami do zażywania narkotyków. Zdarzało się, że na trawie leżały nieprzytomne dzieciaki! Kobieta postanowiła działać. Skrzyknęła sąsiadów i zorganizowała patrole uliczne. Mieszkańcy, ubrani w odblaskowe żółte kamizelki i uzbrojeni w telefony komórkowe, alarmy osobiste oraz notatniki co wieczór walczyli z rozrabiającą młodzieżą.
Policja z Hampshire poparła inicjatywę, a organizacja koordynująca pracę sił porządkowych w Wielkiej Brytanii rozpropagowała pomysł ulicznych patroli we wszystkich okręgach. Służby mundurowe zapewniają, że nie ma to nic wspólnego z promowaniem państwa policyjnego. Nie może też być mowy o próbach zaoszczędzenia pieniędzy z budżetu na policję. Niestety, w naszym kraju rzecz może wyglądać inaczej... (adr)