Subskrypcja newslettera

Pomyślnie zapisno adres e-mail!
Dziękujemy!

Aby skonfigurować swoją subskrypcję kliknij tutaj

Zmień miasto dla prognozy pogody

Wybierz miasto:

09 lutego 2012WodnikZnak zodiaku: Wodnik
(20.01 - 18.02)

» horoskop dla Wodnik
Pogoda dla:[ zmień miasto ]
DziśJutro
słaby śnieg-8-13°C
zachmurzenie umiarkowane-10-14°C
Imieniny:
Apolonia, Cyryl, Marian
» złóż życzenia
Przeszukaj:
Media:
Dział:
Branża:
Dział:
Dział:
Utwórz kanał RSS:
Dział: Miasto: Ile:
Dział: Ile:
Zapisz się na newsletter, który otrzymasz na adres e-mail:wysyłaj:
Zaloguj się do swojego profilu:
[ zapomniałem hasło ]
Nie masz jeszcze konta?Zarejestruj się
Zaloguj poprzez Facebook

Prawdziwy król gór

09-06-2010
zbiory prywatneMarian Hudek jest dziewiątym Polakiem, któremu udało się zdobyć Koronę Ziemi. Jego droga wiodła od Mont Blanc w Alpach do McKinley na Alasce.
Aż trudno uwierzyć, że jeszcze 17 lat temu pan Marian znał jedynie Beskidy!
Góry mają swoje groźne oblicze i trzeba mieć do nich szacunek. Ja ten szacunek mam – twierdzi Marian Hudek, 47-latek z Jastrzębia, który właśnie zdobył Koronę Ziemi, czyli najwyższe szczyty wszystkich kontynentów. Pod koniec maja wszedł na McKinley, najwyższy szczyt Ameryki Północnej, położony w górach Alaska. Razem z nim górę zaatakowali inni członkowie Jastrzębskiego Klubu Wysokogórskiego: Piotr Lilla, Andrzej Mandrysz i Wojciech Sarna. Dla Mariana Hudka był to jednak szczególny atak, bo wiązał się ze zdobyciem Korony Ziemi. Jastrzębianin jest dziewiątym Polakiem, który tego dokonał.

Tylko Beskidy
Wszystko zaczęło się siedemnaście lat temu. Marian Hudek z gór znał wtedy jedynie Beskidy. Pamiętał je przede wszystkim z... wycieczek szkolnych i obozów harcerskich. Pojechał jednak w Tatry. – Ten pierwszy wyjazd to były przede wszystkim spacery. Ale za drugim razem byłem już na Giewoncie, a za trzecim zdobywałem Rysy – wspomina. Potem wybrał się w Himalaje i od razu się w nich zakochał. – To był trekking do Sanktuarium Annapurny. Bardzo piękne miejsce, polecam wszystkim – opowiada. We wrześniu 2005 roku zdobył Mont Blanc, najwyższy szczyt Alp i Europy, potocznie nazywany Dachem Europy.
Dwa lata później wyprawił się już na Mont Everest. – To góra o najwyższym stopniu trudności. Wiele zależy od tego, z której strony próbuje się ją zdobyć. Podejście południowe, nepalskie jest łatwiejsze. Od strony północnej, tybetańskiej jest trudniej. Trzeba przejść grań, wyżej zlokalizować bazę, więc odsetek tych, którym się udało, jest niższy – opowiada Hudek. A jednak wybrał trudniejszą drogę. – Byłem siódmym Polakiem, który tamtędy wszedł na Mont Everest. W ogóle cała nasza wyprawa z 2007 roku była niezwykle udana. Cała trójka zdobyła szczyt – wspomina. Jak dodaje, każdy szczyt Korony Ziemi ma swoją specyfikę.

Swój czas
Taki McKinley np. jest bardzo kapryśny. To góra daleko na północy, wietrzna, pogoda jest tam bardzo zmienna. Można odejść z kwitkiem. Każda góra ma też swój czas. Na przykład McKinleya atakuje się w maju lub czerwcu. A z Kilimandżaro czy z Górą Kościuszki można boksować się przez cały rok, bo szanse są takie same. Jastrzębski wspinacz zawsze przygotowuje się tak, by odnieść sukces. Wybierając się na McKinley wraz z kolegami, musiał liczyć się z każdymi warunki. Lądując na lodowcu, mieli 250 kilogramów sprzętu i zapas jedzenia na dłużej. Nie wiedzieli, czy góra będzie dla nich łaskawa i czy uda się trafić na dobrą pogodę.
– Cała wspinaczka przebiegała jednak zgodnie z planem, łącznie z atakiem szczytowym. Poszliśmy w górę, mimo że strasznie wiało. Zdecydowały się na to tylko dwa zespoły, Koreańczycy i my. Reszta się wycofała – opowiada. Oczywiście, nie zawsze idzie wszystko z planem. Jastrzębski Klub Wysokogórski stracił w górach swojego człowieka: Krzysztofa Apanasewicza, który zaginął w paśmie Pamiru w Azji. Było to w 2008 roku. Marian Hudek brał udział w tej ekspedycji... Czy myśli się o takich rzeczach, wyruszając w góry? Pan Marian odpowiada, że tak, dlatego w górach stara się nie nigdy zatracać zdrowego rozsądku.

Kilka prób
– Nigdy też nie wynoszę szczytu nade wszystko. Na górę zawsze można przecież wrócić, bo ona będzie stała jeszcze miliony lat. Ale też nigdy nie poddaję się bez przyczyny. Górę można zaatakować kilka razy. Mój pierwszy atak na Mont Everest był zresztą nieudany, ale zawróciłem, spróbowałem jeszcze raz, no i wyszło – opowiada Marian Hudek. Ma dwóch synów. Starszy, Krzysiek, kiedyś chodził w góry razem z nim. – Razem wyjeżdżaliśmy w Tatry, w Alpy, razem zdobyliśmy Mont Blanc, mieszkaliśmy razem w namiocie. Krzysiek jest teraz studentem Politechniki Warszawskiej i ma ważniejsze rzeczy na głowie – mówi pan Marian.
– Z kolei młodszy syn Paweł wcale nie lubi gór. Woli się włóczyć po świecie – śmieje się Marian Hudek. On sam prowadzi zakład remontowo-budowlany. Pracuje cały rok na to, by wyrwać się w góry. Wtedy zostawia firmę i po prostu znika na miesiąc lub dwa. Innych wakacji nawet sobie nie wyobraża. Na ten rok nie planuje już żadnej ekspedycji. Ale w przyszłym, razem z kolegami z Jastrzębskiego Klubu Wysokogórskiego, chce wziąć udział w wyprawie na jeden z kolejnych ośmiotysięczników. Który? Na razie nie zdradza.

Bez powrotu
Czy wróci jeszcze na któryś ze szczytów Korony Ziemi? – Powrotu nie będzie. Jest tyle pięknych gór do zdobycia, że człowiekowi życia nie starczy... Poza tym byłoby to nudne, wszystko jest emocjonujące wtedy, kiedy dzieje się ten pierwszy raz – twierdzi Marian Hudek. W drodze po Koronę Ziemi jest natomiast kolejny jastrzębianin. To Piotr Lilla. – Zaliczył już pięć szczytów, ale dwa najważniejsze przed nim. Chłopak ma 27 lat, ale jest bardzo doświadczony, jest przy tym świetnym organizatorem, więc na pewno mu się uda – uważa Marian Hudek.

Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
08-02-2012 Policja zatrzymała 35-letnią kobietę, która jeszcze w styczniu była w zaawansowanej ciąży. Co się stało z noworodkiem? Są podejrzenia, że dziecko zostało spalone w piecu!  
GUS ukrywa liczbę Ślązaków
08-02-2012 Główny Urząd Statystyczny podaje wyniki spisu dotyczące demografii, a nie podaje danych dotyczących liczebności mniejszości narodowych czy etnicznych. Ślązacy są oburzeni.
Jak rodzić z uśmiechem?Jak rodzić z uśmiechem?
08-02-2012 Jest już alternatywa dla znieczulenia zewnątrzoponowego. To gaz rozweselający, bezpieczny zarówno dla dziecka, jak też dla matki.
Okradał ten sam sklep, aż wpadł
08-02-2012 Młody człowiek podejrzany o kradzież papierosów i alkoholu wartości 2,5 tys. zł
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplejMróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
08-02-2012 Służby komunalne w wielu miastach zareagowały na falę potwornych mrozów. Na ulicach można ogrzać się przy koksownikach.
Uczelnia dla pielęgniarekUczelnia dla pielęgniarek
08-02-2012 Jak szkoła się przekształci, nasze pielęgniarki będą mogły na miejscu uzupełnić swoje wykształcenie.
Kto ma pomysł na rybnicki żużel?Kto ma pomysł na rybnicki żużel?
08-02-2012 Światek żużlowy nie znosi pustki. Tym razem pojawiła się w nim Niezależna Grupa Wsparcia Rybnickiego Żużla.
Zaginęła 42-letnia Katarzyna Rusin Zaginęła 42-letnia Katarzyna Rusin
08-02-2012 Policjanci z Wodzisławia poszukują Katarzyny Rusin z Turzy Śląskiej.
Wodzisław: Gorąca zupa od miasta! Wodzisław: Gorąca zupa od miasta!
07-02-2012 Wodzisław rozgrzewa mieszkańców: Najpierw koksioki, a teraz ciepłe jedzenie!
W Rybniku kradną paliwo na potęgę
07-02-2012 W ostatnim czasie na terenie Rybnika coraz częściej zdarzają się kradzieże paliwa z ciężarówek i maszyn budowlanych. Często jednak pozostawione są one bez należytego nadzoru. 
Zygzakiem po Mikołowskiej. Powód? Trzy promile!
07-02-2012 Kierowca dostawczego lublina wydmuchał na alkomacie ponad 3 promile alkoholu. Ledwie trzymał się na nogach.
Pożar w domu zbieracza rupieci
07-02-2012 Wczoraj późnym wieczorem strażacy gasili pożar domu jednorodzinnego przy ul Płonki w Jastrzębiu Zdroju. Nikt na szczęście nie ucierpiał.
› zobacz więcej...