Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-7-15°C
-10-14°C
Zdaniem meteorologów, takiego zimnego i mokrego maja jak w tym roku, nie było od co najmniej dwudziestu lat. Tym samym nie mieliśmy aż tak niekorzystnych dla upraw warunków atmosferycznych. Najpierw dała się we znaki sroga zima, teraz przyszły dotkliwe deszcze i powódź. Rolnicy z niepokojem patrzą na swoje uprawy. Ostrzegają, że po klęsce powodzi może przyjść kolejna klęska – nieurodzaju. – Deszcz wypłukuje z ziemi nasiona, ziemniaki. Rośliny stoją w wodzie, żółkną i gniją. Kwiaty pod wpływem zimna i deszczu czernieją, opadają. Nie ma owadów, które by je zapylały, nie można wjechać z opryskami od grzybów – alarmują.
Wiesław Wojtasik, kierownik Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Wodzisławiu, związany jest z rolnictwem od początku lat 70. i nie pamięta tak ciężkiej dla rolników wiosny. – Zdarzały się lokalne przymrozki, podczas których cierpiały ziemniaki, ale przyroda szybko odrabiała straty. Obecna sytuacja jest niepokojąca. Największe zagrożenia to opóźnienie wegetacji i choroby grzybowe. Rolnicy z przerażeniem patrzą na to, co się dzieje na polach, Już teraz dzwonią do nas i informują o dramatycznej sytuacji. Niskie temperatury i długotrwale utrzymująca się woda mogą zniszczyć zasiewy, narazić ich na ogromne straty – mówi kierownik Wojtasik.
Niewykluczone, że wiele obsianych pól przyjdzie po prostu zaorać. Wszystko pójdzie na marne. Łukasz Jastrzębski, rolnik z Lubomi, nawet nie chce o tym myśleć. Uprawia 100 ha pola w gminie Lubomia i Kornowac. Pod wodą znalazło się 34,5 ha pszenicy ozimej i kukurydzy. – Uprawiam pole od dziesięciu lat i do tej pory nie dotknęła mnie taka katastrofa. Z nadzieją czekam, aż woda opadnie. Wiem jednak, że roślina nie wytrzyma po wodą dłużej niż tydzień. Jeśli te zasiewy pójdą na marne, stracę 60 tys. zł – niepokoi się lubomski rolnik.
Rolnicy wiedzą też, że przy tak intensywnych i ciągłych opadach niemożliwe jest zapylenie kwiatów. Co to oznacza dla plantatorów, na przykład rzepaku, który właśnie przekwita, nietrudno się domyślić.
Jadwiga Gajewska, kierownik Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Rybniku, ostrzega jeszcze przed innym zagrożeniem: chorobami roślin, szczególnie grzybowymi: – W glebie brakuje tlenu, rośliny nie mają czym oddychać. Zagrożenie chorobami jest bardzo duże, a rolnicy nie mogą nawet wjechać na podtopione pola i wykonać oprysków. Zagrożone są wszystkie uprawy, zarówno ozime, jak i jare. Przy czym te ostatnie nie umieją nawet ruszyć z wegetacją, nie zdążyły się ukorzenić i zaczynają żółknąć, bo jest za mokro i za zimno.
– Nigdy w maju nie ubierałem się tak ciepło, jak teraz. Nie było też tak niskich temperatur na poziomie 6-7 stopni w nocy. Z pewnością za wcześnie szacować straty, ale zagrożenie dla upraw jest naprawdę bardzo duże – dodaje kierownik Wojtasik.
Czytaj też:
Gniją kwiaty i owoce
Uśpione ule
Modlitwy o plony
Magdalena P.: Wrzuciłam dziecko do pieca CO
Z przesłuchania wróciła do domu, dziećmi zajmuje się psycholog
GUS ukrywa liczbę Ślązaków
Jak rodzić z uśmiechem?
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej