31-03-2010
Oskarżony o dokonanie ponad stu aborcji i fałszowanie dokumentacji medycznej ginekolog Andrzej K. dostał pracę w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 3. Z początkiem marca Andrzej K. został przyjęty na pół etatu na okres próbny. Jego pojawienie się w lecznicy odbiło się głośnym echem nie tylko wśród lekarzy. Zdaniem niektórych z nich może to być przysłowiowy gwóźdź do trumny dla oddziału ginekologiczno-położniczego, który od dłuższego czasu cieszy się nie najlepszą opinią. Lekarze z rybnickiego szpitala, z którymi rozmawialiśmy na ten temat, nie chcieli zająć oficjalnego stanowiska. Andrzej K. czeka na wyrok w procesie karnym, który od marca 2008 roku toczy się w wodzisławskim ośrodku zamiejscowym Sądu Okręgowego w Gliwicach. W połowie listopada 2008 roku na wniosek obrony Temida uchyliła mu areszt tymczasowy. Prokuratura domagała się wtedy, żeby nakazała Andrzejowi K. powstrzymanie się od prowadzenia praktyki lekarskiej w prywatnym gabinecie, ale sąd oddalił ten wniosek.
Przypomnijmy, że policja zatrzymała lekarza w kwietniu 2007 roku. Po dziewięciomiesięcznym śledztwie prokuratura oskarżyła go o dokonanie ponad 100 aborcji, fałszowanie z tego powodu dokumentacji lekarskiej i wystawianie lewych zwolnień górnikom, np. z powodu próchnicy. Sam Andrzej K. nie przyznaje się do winy. W sądzie przyznał tylko, że jest pracoholikiem. Dyrekcja szpitala wojewódzkiego tłumaczy zaangażowanie oskarżonego lekarza potrzebami kadrowymi, argumentując, że to specjalista z pełnymi kwalifikacjami, a oddział ginekologiczno-położniczy potrzebuje takich ludzi. – Obowiązuje u nas zasada domniemanie niewinności, więc w świetle prawa ten lekarz jest niewinny. Nikt też nie pozbawił go prawa do wykonywania zawodu. Złożył u nas podanie i po konsultacji z ordynatorem oddziału przyjąłem go do pracy – wyjaśnia Tomasz Zejer, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Orzepowicach.
Jak dodaje, jeśli w sądzie zapadnie wyrok skazujący, stanowisko szpitala na pewno się zmieni. Katarzyna Strzałkowska, rzecznik prasowa Izby Lekarskiej w Katowicach, wyjaśnia, że Andrzej K. nie ma ani odebranego, ani zawieszonego prawa do wykonywania zawodu. Nie ma więc formalnych przeszkód do jego zatrudnienia. Postępowanie w jego sprawie, jakie prowadziła Izba Lekarska, zawieszono do czasu ogłoszenia prawomocnego wyroku w procesie karnym. – To wewnętrzna sprawa szpitala – mówi też Aleksandra Marzyńska, rzecznik prasowa marszałka województwa śląskiego. Wojewódzki konsultant do spraw ginekologii i położnictwa prof. Anita Olejek nie chciała rozmawiać z nami na ten temat rozmawiać i odesłała nas do katowickiej Izby Lekarskiej. Ostatnie komentarzePacjente2010-04-06 19:35:29
Akurat on...
dziwi mnie fakt, że w dobie "trudnej sytuacji" WSS nr 3 w Rybniku, o czym można było przeczytać na portalu rybnik.com.pl, jest zapotrzebowanie akurat na personel lekarski, a nie inny, którego z autopsji wiem, że brakuje.
Miejscowy obywatel2010-04-05 23:16:11
konsekwentny dyrektor
chylę czoła przed konsekwencją dyrektora Zejera w niszczeniu oddziału ginekologii swojego szpitala. Najpierw zatrudnia na następną kadencję ordynatora który też konsekwentnie działa na rzecz pogarszania wizerunku oddziału którego jest szefem, a potem zatrudnia lekarza który jest przed procesem z zarzutem o setki aborcji... Na pewno Panowie Zarządzający jak zjednoczą swe siły doprowadzą oddział na same dno. Powodzenia !
Honesto2010-04-04 07:27:18
A opinia?
No właśnie. Opinia. To przecież ona, ongiś, ciągnęła się za pracownikiem, jak smród po
gaciach. I zawsze była "poufna". Dopiero po otrzymaniu opinii nowy zakład pracy de-
cydował o przyjęciu pracownika. A dzisiaj wystarczy sama aparycja i ku temu elo-
kwencja?
›
zobacz wszystkie komentarze