Subskrypcja newslettera

Pomyślnie zapisno adres e-mail!
Dziękujemy!

Aby skonfigurować swoją subskrypcję kliknij tutaj

Zmień miasto dla prognozy pogody

Wybierz miasto:

04 lutego 2012WodnikZnak zodiaku: Wodnik
(20.01 - 18.02)

» horoskop dla Wodnik
Pogoda dla:[ zmień miasto ]
DziśJutro
zachmurzenie umiarkowane-15-21°C
zachmurzenie umiarkowane-13-17°C
Imieniny:
Joanna, Weronika, Częstogoj
» złóż życzenia
Przeszukaj:
Media:
Dział:
Branża:
Dział:
Dział:
Utwórz kanał RSS:
Dział: Miasto: Ile:
Dział: Ile:
Zapisz się na newsletter, który otrzymasz na adres e-mail:wysyłaj:
Zaloguj się do swojego profilu:
[ zapomniałem hasło ]
Nie masz jeszcze konta?Zarejestruj się
Zaloguj poprzez Facebook
Aktualne wydanie
Wydanie 2012/05 (2845)
Aktualne wydanie
poprzednie wydania

Konkursy Repertuar kina Reklama Katalog firm Horoskop

Z samej tylko biblioteki korzysta ponad 20 procent mieszkańców miasta

A jednak czytamy!

03-02-2010
Dominik GajdaZ czytelnictwem w Rybniku nie jest aż tak źle, jak twierdzili niektórzy uczestnicy okrągłego stołu poświęconego kulturze.
Z miejskiej biblioteki korzysta 21 proc. mieszkańców. To więcej od średniej wojewódzkiej. Księgarnie też nie narzekają na brak klientów. – Do niedawna w Rybniku działały trzy empiki! To fenomen na skalę ogólnopolską – mówi Jan Grzonka, szef rybnickiej księgarni Orbita.
Niektóre tytuły sprzedają się na pniu. Trzeba zamawiać albo czekać na dodruki. Z Orbity wymiotło na przykład pozycję „Auto-moto PRL. Władcy dróg i poboczy” o kultowych polskich samochodach z minionej epoki. Trzeba czekać na dodruk. Bo literatura kolekcjonerska, specjalistyczna sprzedaje się wyjątkowo dobrze. Podobnie jak literatura kobieca czy dziecięca. Oczywiście prym wiodą podręczniki.
– W 2009 roku sprzedaliśmy podobną liczbę książek co rok wcześniej. Książka nie jest artykułem pierwszej potrzeby. Kiedy brakuje pieniędzy, często z niej rezygnujemy. Bo musimy kupić żywność, lekarstwa, jedzenie. Bez książki przeżyjemy – mówi Jan Grzonka.
Nasi autorzy też nie narzekają. Książki pochodzącej z Rybnika Aleksandry Klich (na przykład biografia Kazimierza Kutza) znajdują się na listach bestsellerów. Marek Szołtysek żyje przede wszystkim z pisania i wydawania książek. Swoich odbiorców znajduje też Robert „Ryba” Rybicki, poeta z Rybnika. Jego ostatnią pozycję, tomik „Stos gitar”, wydał Staromiejski Dom Kultury w Warszawie. – Ludzie znają moje wiersze, mają tomiki poezji, przychodzą na spotkania autorskie. Chociaż moje tomiki są trudno dostępne. Nie ma ich w rybnickich księgarniach. Można je zamówić w wydawnictwie, szukać w antykwariatach – mówi Rybicki.
Dla ludzi, których nie stać na zakup nowych książek, a chcą być na bieżąco, idealnym miejscem jest biblioteka. W zeszłym roku z rybnickiej książnicy i wszystkich jej filii skorzystało 28 tys. 456 osób. To trochę mniej niż rok wcześniej (o 1236). Ale więcej niż np. w 1990 roku. Wtedy z biblioteki skorzystało zaledwie nieco ponad 24 tys. osób.
– Koniec lat 80. i sam początek lat 90. był najgorszy pod względem czytelnictwa. Potem nastąpiło wyraźne odbicie. I tak na przykład w 2004 roku z biblioteki korzystało ponad 36 tys. osób. Od kilku lat czytelnictwo utrzymuje się na podobnym poziomie – słyszymy w rybnickiej bibliotece.
Kto najchętniej korzysta z biblioteki? 52 proc. to uczniowie i studenci. Jest też sporo najmłodszych czytelników (do 15. roku życia). W zeszłym roku było ich 5300. Aż 48 proc. czytelników korzysta z biblioteki dla przyjemności (to nie uczniowie, nie studenci, ale osoby dojrzałe).
Co najchętniej wypożyczamy? Chętnie sięgamy po literaturę piękną, która ma być albo już jest sfilmowana. Rekordy bije Małgorzata Kalicińska i jej „Rozlewisko”. Chętnie sięgamy po literaturę sensacyjną oraz powieści grozy. Wypożyczamy na przykład Marka Krajewskiego i jego cykl o starym Wrocławiu. Na szalenie ostatnio modne pozycje kryminału norweskiego są zapisy! – To często opasłe tomiska. Patrząc na osoby, które wypożyczają takie książki, wierzę, że ludzie chcą czytać i czytelnictwo jednak nie zaniknie – komentuje Halina Opoka, dyrektor Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rybniku.
Wreszcie, chcemy być na bieżąco, więc wypożyczamy również pozycje autorów nominowanych i nagradzanych w prestiżowych konkursach (Nike, Paszporty Polityki itp.). Popularna jest literatura podróżnicza (Wojciech Cejrowski, Beata Pawlikowska) oraz książki z pogranicza psychologii i medycyny, w tym poradniki typu „jak żyć”.
Czytelnictwo w Rybniku jest najwyższe w regionie, ale też Rybnik jest największym miastem. Na drugim miejscu plasuje się Jastrzębie. Tam odnotowano odpływ czytelników, ale zdecydowała o tym likwidacja filii Uniwersytetu Śląskiego oraz redukcja liczby mieszkańców. Przyrost czytelników odnotowała biblioteka w Żorach.


Kto się dziś sprzedaje
Trzy pytania do Jana Grzonki, szefa księgarni Orbita w Rybniku

Czy z czytelnictwem w Rybniku jest aż tak źle?
Patrząc w skali całej Polski, myślę, że nie jest źle. Jest olbrzymia konkurencja na rynku księgarskim. Mamy dwa empiki, a do niedawna były trzy, kilka księgarń indywidualnych. I to w czasie, gdy w Polsce księgarstwo indywidualne umiera. Mamy bardzo dobre biblioteki, bo jest i miejska biblioteka publiczna, działa biblioteka pedagogiczna, są wreszcie biblioteki na kampusie i w szkołach, które są bardzo dobrze zaopatrzone.

Jakie książki sprzedają się najlepiej?
Przede wszystkim podręczniki i lektury szkolne. Dużym wzięciem cieszą się poradniki oraz literatura fachowa, która też jest potrzebna do dalszego rozwoju zawodowego. Ale dobrze sprzedaje się również beletrystyka.

W Rybniku trwa dyskusja na temat dni literatury. Jedni chcą je likwidować, inni zmieniać, jeszcze inni utrzymać w dotychczasowym kształcie. Co o tym myśli księgarz?
Uważam, że warto je utrzymać, biorąc pod uwagę przede wszystkim ich długoletnią tradycję i pozytywną spuściznę. Proponowałbym jednak zapraszać pisarzy, którzy są na topie i przyciągną czytelników. Na przykład Małgorzatę Kalicińską, Monikę Szwaję czy Katarzynę Grocholę. Potem trzeba takie spotkania dobrze nagłośnić i przygotować. To bardzo trudne, ale jeśli się uda, to pójdzie fama i za rok będzie łatwiej. Sami chętnie ściągalibyśmy pisarzy, ale nie mamy obecnie warunków lokalowych.