Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°C
Rozmowa z Ronnim Jamrożym, żużlowcem RKM-u ROW-u Rybnik
Rybnicka część drużyny wspólnie pod okiem kilku trenerów przygotowuje się do sezonu, a jak wyglądają twoje przygotowania?
Jak co roku przygotowuję się indywidualnie w Rawiczu. Z grupą kilku zawodników m.in. Piotrem Dymem i Robertem Miśkowiakiem mamy tam trenera, z którym współpracujemy od blisko siedmiu lat. Trenujemy na sali, w siłowni i w terenie, dochodzi do tego basen i odnowa biologiczna. Nigdy dotąd nie miałem problemów z przygotowaniem kondycyjnym, więc nie widzę powodów, żeby to zmieniać. Trochę zazdroszczę kolegom z Rybnika, ze mają zajęcia aerobiku z uroczą instruktorką. Brałem udział w takich zajęciach w czasie moich startów we Wrocławiu i bardzo miło je wspominam.
A jak przebiegają przygotowania sprzętowe?
Wkrótce mam mieć wszystkie części potrzebne do skompletowania samych motocykli, więc, krótko po obozie w Austrii powinny być już gotowe. Silniki, z których korzystałem w ubiegłym roku sa już wyremontowane, a nowe silniki mam odebrać w końcu lutego. W minionymsezonie korzystałem wyłącznie z usług mechanika z Ostrowa Andrzeja Krawczyka, ale w tym roku chcę również korzystać z usług Jacka Filipa z Częstochowy. W minionym sezonie współpracował z nim m.in. Denis Gizatulin. Spotykałem się z nim w czasie meczów w parku maszyn, szybko znaleźliśmy wspólny język i jestem pewien, ze nasza współpraca też tak będzie wyglądać. Zakładam, że w nowym sezonie będę miał do dyspozycji cztery, pięć silników GM. Będę miał ich oczywiście więcej, ale zwykle korzysta się tylko z tych najlepszych. Jeden nowy silnik przygotowuje dla mnie Andrzej Krawczyk, drugi Jacek Filip.
Skład rybnickiego zespołu mocno się zmienił. Jak oceniasz te zmiany?
Bardzo pozytywnie. Szkoda trochę Denisa Gizatulina, który nie dość, że był skutecznym zawodnikiem to przy tym jeszcze wspaniałym kolegą. Ale nawet bez Denisa będziemy mieli bardzo mocny i wyrównany skład, który powinien w lidze sporo zwojować.
Nada będziesz występować również w lidze Szwedzkiej?
Tak trzeci sezon będę jeździć w drużynie Ornarny Mariestad, która występuje na zapleczu szwedzkiej elitserien. Tym razem podpisałem tam dwuletni kontrakt i mam nadzieję, że w tym roku uda nam się wywalczyć upragniony awans. W Szwecji tory są krótsze i dużo bardziej techniczne niż w Polsce. Zdobywane tam doświadczenie bardzo mi się przydaje, ważna jest też systematyczność startów. Tylko tor w Sztokholmie jest podobny do naszych polskich „lotnisk”. Co ciekawe same nawierzchnie torów też są nieco inne, ale to ten sam żużel, tam również jeździ się tylko w lewo. Nie wykluczam, że zwiążę się jeszcze kontraktem z czeskim Mseno.
Wyjeżdżacie właśnie na obóz narciarski, to dobry pomysł?
Znakomity i bardzo się z tego zaproszenia ucieszyłem. Lubię jazdę na nartach i od 2005 roku jeżdżę każdej zimy. Po obozie w Austrii na pewno będziemy mięli mocne nogi, a na żużlu to się bardzo przydaje. Mam nadzieję, że zima skończy się na tyle szybko, że zdążę jeszcze pojeździć na motocyklu krosowy. Zgodnie z zapisem w moim kontrakcie, który pojawił sie po ubiegłorocznych doświadczeniach (kontuzja odniesiona w czasie treningu motokrosowego), od marca o jeździe na motokrosie nie będzie już mowy. Krosowe przygotowanie dużo mi daje. Jeśli starcza mi sił na dziesięć minut intensywnej jazdy na krosie to wiem, że w czasie wyścigu na torze żużlowym na pewno mi ich nie zabraknie.
A jeśli zima nie popuści?
Być może zrobię to co zawodnicy z Rosji, którzy zimą jeżdżą na motocyklach krosowych z oponami uzbrojonymi w długie kolce. Z montażem tych kolców jest trochę roboty bo motokrosowa opona jest dużo twardsza od żużlowej, ale można potem przynajmniej trenować na motocyklu. Niektórzy koledzy zimą biorą udział w wyścigach żużlowych na lodzie, ale mnie jakoś na lód nie ciągnie.