Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°C
Czy lampki na choinkę zużywają dużo prądu?
Zużywają coraz mniej energii, bo są nowocześniejsze. Z drugiej strony ceny energii idą w górę i można postawić tezę, że postęp techniczny nie nadąża za wzrostem ceny prądu. Choć więc dziesięć lat temu zużywaliśmy w czasie świąt znacznie więcej energii niż dziś, to choinkowe światełka kosztowały nas mniej więcej tyle samo. Rachunki za świąteczny prąd to zresztą rzecz względna, bo gdy zapalamy światełka na choince, to gasimy inne światła, chcąc, by było nastrojowo.
Lampki na choinkę kosztują nas więcej czy mniej niż np. lodówka?
Światełka mają przeważnie moc od 20 do 40 watów, a czajnik elektryczny np. 2200 watów. Można przyjąć, że przeciętna lodówka zużywa tyle prądu, co 20 kompletów lampek. Wiele osób używa co prawda do oświetlenia domów czy ogrodów kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu kompletów, ale nasze możliwości ogranicza bezpiecznik. Jeśli mamy 10-amperowy, to z gniazdka możemy czerpać najwyżej 2200 watów. Jeśli podłączymy do niego urządzenia o większej mocy, bezpiecznik automatycznie wyłączy instalację w całym domu. Może to być poważny problem, bo piec centralnego ogrzewania z elektryczną pompą przestanie grzać, a lodówka się rozmrozi.
Dla dobra ocieplającego się klimatu zachęca się nas do wyłączania w domu wszystkiego, co niepotrzebne.
Ale nie o wszystkim się nam mówi, tymczasem żarówki oszczędnościowe są przystosowane do pracy ciągłej. Producenci gwarantują ileś tam lat świecenia, ale non stop. Najgroźniejsze dla tych urządzeń są momenty włączania i wyłączania. Te przepięcia praktycznie je rujnują. Zwykła żarówka też zresztą rzadko przepala się w czasie świecenia, znacznie częściej dzieje się to przy jej włączaniu.
Nowością są lampki typu LED, które sporo kosztują. Na czym polega różnica?
Na sprawności. Jeśli sprawność tradycyjnej żarówki wynosi ok. 30 proc., to znaczy, że tylko 30 proc. pobranej przez nią energii idzie na światło, reszta jest zamieniana w ciepło. Dioda LED na światło zużywa blisko 90 proc. energii. Prawie się nie grzeje i dzięki temu jest bardzo trwała, a także odporniejsza na uszkodzenia mechaniczne. W światełka typu LED generalnie warto zainwestować. Z drugiej strony jesteśmy przyzwyczajeni do światła z tradycyjnych żarówek. W pomieszczeniach ze świetlówkami czy diodami odczuwamy dyskomfort. Ich światło wydaje nam się sztuczne.
A jakie pan ma światełka na choince?
Jestem tradycjonalistą i mam światełka żarówkowe. Ich blasku nie zastąpi żadna dioda. Światło żarówki jest zawsze jaśniejsze i pełniejsze.
A co zrobić, by ustrzec się ewentualnych kłopotów?
Święta świętami, ale nie można przesadzać. Wychodząc z domu, koniecznie wyłączmy wszystkie światełka. Zawsze może się zdarzyć jakieś zwarcie, które może doprowadzić do pożaru. Ktoś w energetyce może się pomylić i w przewodach przez chwilę popłynie prąd o napięciu 380 V. Coś może się przepalić, coś zaiskrzyć. Lepiej nie kusić losu.
Nie zrujnują
Świąteczne iluminacje raczej nas nie zrujnują, warto jednak pamiętać, że z elektrycznością nie ma żartów, więc trzeba wyłączać iluminacje, gdy wychodzimy z domu. Autorzy medialnych kampanii zachęcają nas zresztą do wyłączania w domu wszystkiego, co w danej chwili nie musi być pod napięciem. Mamy się w ten sposób przysłużyć walce z rzekomym globalnym ociepleniem. Ale przeciętne lampki na choinkę czy świąteczne dekoracje nie zużywają na tyle dużo prądu, byśmy z ich powodu mieli wyrzuty sumienia. Choć to urządzenia bardzo proste, w tej dziedzinie też jest widoczny postęp. Lampki na choinkę i iluminacje zużywają coraz mniej prądu, ale gdy przeholujemy, nasze bezpieczniki mogą tego nie wytrzymać. Może to być poważny problem, bo piec centralnego ogrzewania przestanie grzać, więc zmarzniemy, a lodówka się rozmrozi, w efekcie zepsują się nam zapasy żywności.
Magdalena P.: Wrzuciłam dziecko do pieca CO
GUS ukrywa liczbę Ślązaków
Jak rodzić z uśmiechem?
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek