Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°C
Gospodarze i mieszkańcy gmin, przez teren których pobiegnie A1, nie kryją oburzenia tym, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wyrzuciła Alpine z placu budowy. Pod znakiem zapytania stanęły bowiem umowy, w których firma zobowiązała się do wybudowania nowych dróg i naprawę zniszczonych przez ciężarówki oraz ciężki sprzęt. Remonty niektórych już ruszyły. Alpine w zamian za utrudnienia dowoziła też dzieci do szkół, poza tym wybudowała parking dla szpitala. – Jeśli Alpine zejdzie z placu budowy, przedstawimy GDDKiA te umowy i będziemy się domagali rekompensaty – mówi Stanisław Gembalczyk, wójt Świerklan.
Ludzie na lodzie
Dodaje, że gminy będą żądały od GDDKiA naprawy dróg w terminie ustalonym z Alpine. Sam dowóz dzieci do szkół to koszt 7 tys. złotych rocznie. Z rachunkami wójtowie mają zamiar iść do GDDKiA. Wściekli są też mieszkańcy, bo budowa miała zakończyć się w sierpniu 2010 roku, a potrwa do kwietnia 2012 roku. Zerwanie kontraktu to nóż w plecy firm z regionu będących podwykonawcami Alpine. Jest też 1,3 tys. pracowników firm podwykonawczych i Alpine. Ludzie już przychodzą pytać, co z nimi będzie. – Prawie 90 proc. z nich to mieszkańcy naszego regionu. Jeśli Alpine wyjdzie z budowy, oni stracą pracę – mówi Winfryd Basztoń, współwłaściciel firmy Jubex, jednego z największych podwykonawców.
Nadzieja w ministrze
Wypowiedzenie kontraktu będzie obowiązujące 29 grudnia. – Uznajemy je za bezprawne i bezpodstawne, więc na razie pracujemy – mówi Jarosław Duszewski, dyrektor koordynator Alpine. Konsorcjum złożyło odwołanie do ministra infrastruktury, bo tylko on może zmienić decyzję. W Alpine mówią, że realizują inwestycje na całym świecie i jeszcze nigdy nie wyrzucono ich z budowy. W środę odbyło się spotkanie Alpine z wójtami gmin leżących na trasie autostrady. Urzędnicy z Warszawy byli akurat na tym terenie, ale nie wzięli udziału w zebraniu. Tymczasem w Alpine mówią, że nie chcą, by o kontrakcie rozstrzygali prawnicy, bo byłoby to najgorsze rozwiązanie.
– My chcemy siąść i porozmawiać. Nie przyszliśmy zarabiać pieniędzy w sądzie, tylko pracą – oznajmia Jarosław Duszewski. Jak twierdzi, powodem zerwania kontraktu nie było ogromne opóźnienie (Marcin Hadaj, rzecznik dyrekcji, podał, że firma wykonała 50 proc. roboty, a powinna wykonać 85 proc.), tylko źle zaprojektowany most w Mszanie. Będzie to jedyny taki obiekt w Europie i czwarty na świecie (trzy takie konstrukcje istnieją w Japonii). W Alpine mówią, że nie ich zadaniem jest tuszowanie błędów projektowania, a polscy i austriaccy eksperci stwierdzili, że wybudowanie obiektu grozi katastrofą.
Grozi katastrofą
– GDDKiA nie przyjęła tego do wiadomości, a my nie będziemy wznosili czegoś, co zagraża bezpieczeństwu – mówi Jarosław Duszewski. Alpine zaproponowała przeprojektowanie mostu własnymi siłami. Oferta została odrzucona. GDDKiA odpiera też zarzuty, stwierdzając, że nie było żadnych błędów projektowych. Na budowie trwa pat, coraz mniej osób wierzy też, że ten odcinek A1 będzie gotowy na Euro 2012. – Po nowym roku wyłonimy wykonawcę nowego projektu tego, co zostało do zrobienia. Potem będzie przetarg na wykonawcę inwestycji. Autostrada będzie oddana najpóźniej w kwietniu 2012 roku, a więc zdążymy przed Euro – zapewnia Marcin Hadaj.
Trudno uwierzyć w te zapewnienia, mając na uwadze choćby to, że gotowy odcinek od Sośnicy do Bełku GDDKiA otwiera od kilku miesięcy, co chwila przesuwając terminy. Chętnych do przejęcia schedy po Alpine jest już co najmniej dwóch: Strabag i Avax, ale wszystko rozstrzygnie się w przetargu. Na razie na terenie budowy trwa inwentaryzacja, która z powodu pogody może przeciągnąć się do maja. Kolejne trzy miesiące będą potrzebne na wyłonienie projektanta i zrobienie projektu. Ogłoszenie przetargu na wykonawcę i jego wybór to kolejne cztery miesiące. Przy takim tempie zdaniem fachowców od budowy dróg odcinek Świerklany – Gorzyczki może być gotowy w okolicach grudnia 2012 roku, czyli po Euro. Będzie wstyd na cały świat.
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Jak rodzić z uśmiechem?
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek
Kto ma pomysł na rybnicki żużel?
Wodzisław: Gorąca zupa od miasta!