Szczypiornistki MTS Żory tylko zremisowały u siebie z SMS Gliwice. Przyjezdne to jednak wicelider rozgrywek grupy B pierwszej ligi pań.
Mecz rozpoczął się od bramki Ewy Duniec dla MTS. Po dwóch błyskawicznych kontrach gliwiczanki wyszły na prowadzenie. Wyrównała z rzutu karnego Mirela Kaczyńska. Potem uwidoczniła się przewaga bardzo szybkich zawodniczek SMS-u. W 11. min przyjezdne odskoczyły na 7:3. Podopieczne trenera Romana Kamińskiego opanowały nerwy i po celnych rzutach Dominiki Samson, Sylwii Matuszczyk, Aleksandry Adamczewskiej i Marty Krusberskiej traciły już tylko jednego gola do rywalek. Gliwiczanki znów zyskały trzybramkową przewagę. Ostatni fragment gry pierwszej połowy należał do gospodyń, które doprowadziły do remisu 13:13.
W drugiej odsłonie toczyła się wyrównana walka. W 42. min Kaczyńska nie wykorzystała rzutu karnego, a kilkanaście minut później to samo zrobiła Krusberska.
– Nie mogę sobie przypomnieć takiego spotkania, w którym przez niemal 30 minut widniał rezultat remisowy. Ogromny żal, gdyż po raz kolejny nie udało się wygrać w domu. Martwi słaba skuteczność wykonywania rzutów karnych. Z trzech tylko jeden znalazł miejsce w siatce – powiedział nam trener Kamiński. Żorzanki plasują się na piątym miejscu w ligowej tabeli z dorobkiem 9 punktów.