KUŹNIA RACIBORSKA. Wprowadzenie zmian w obsadzie komisariatu zapowiedział pełniący obowiązek zastępcy komendanta powiatowego policji w Raciborzu Mirosław Swodczyk.
Zmian na pewno koniecznych, ale nie jedynych, oczekiwanych przez mieszkańców. Lista ich żalów do policji jest długa. Kompromitujący napad na komisariat tylko ją zaczyna.Na sesji rady miejskiej 9.10 dyskutowano nad stanem bezpieczeństwa w Kuźni Raciborskiej. Komendant miejscowego komisariatu Stanisław Melnarowicz poinformował, że z bezpieczeństwem jest lepiej niż w ub.r. Świadczą o tym statystyki - mniej przestępstw oraz większa ich wykrywalność. Komendant stwierdził też m.in., że to media w niewłaściwym świetle przedstawiły sprawę napadu na komisariat.- Nie zgadzam się z opinią, że jest lepiej. Gdyby tak było, nie zapraszalibyśmy tu panów komendantów. Jest tak źle, że gorzej już być nie może. Społeczeństwo to sygnalizuje, my też. Nie zgadzam się z opinią pana, że media nie tak naświetliły sprawę. To jest kpina, co się wydarzyło w Kuźni, a poszło w świat. To przejaw policyjnej bezradności. Uważam, że jeśli ktoś się nie nadaje do służby, to powinien się zwolnić - atakował radny Franciszek Kozłowski.Ostro wypowiadał się Jan Kluska. Zapytał wprost, czy sprawa tzw. incydentu w komisariacie nie była policyjną prowokacją, mającą „utrącić dobry start nowemu komendantowi”:- Czy panu komendantowi wiadomo też, że niektórzy funkcjonariusze tego komisariatu żyją za blisko tzw. półświatka oraz to, że niektórzy przekazywali pewne informacje tam, gdzie nie powinni?Komisarz Swodczyk nie odpowiedział na pytanie, czy napad miał charakter prowokacyjny. Stwierdził, że wszystkie okoliczności powinno wyjaśnić postępowanie prowadzone przez komendę wojewódzką. Inne sprawy zobowiązał się sprawdzić.„Grubsze” zarzuty mieszały się z lżejszymi. Radni mieli za złe, że policjanci za wolno albo wcale nie reagują na wezwania, opieszale prowadzą postępowania, nie patrolują ulic, nie kontrolują szalejących kierowców. Podnieśli kwestię zbyt długo otwartych lokali, sprzedaży alkoholu nieletnim, pobytu dzieci poza domem po godz. 22, braku reakcji na chuligańskie wybryki młodzieży wracającej z dyskotek, wyrywania znaków drogowych, dewastowania koszy, wybijania szyb.- Zastanawiam się, jaki był cel utworzenia w Rudach rewiru dzielnicowego. On nie zdaje egzaminu. Wielokrotnie już wnioskowałem u komendanta, by skierował tam na stałe jednego lub dwóch funkcjonariuszy, żeby szybko reagowali na wezwanie - mówił Manfred Wrona, przewodniczący rady miejskiej.- Dysponuję dokumentami, z których wynika, że zwracałem się do władz miasta o cofnięcie pozwolenia na sprzedaż alkoholu w lokalach. Zarząd miejski jednak nie reagował - parował Stanisław Melnarowicz. - Jeżeli chodzi o nieletnich, faktycznie mamy takie informacje, że przebywają w lokalach, nawet w stanie nietrzeźwości. Jednakże w tej sprawie wszyscy musimy podjąć z tym walkę. Jeżeli dziecko, które nie ukończyło 17 lat, przebywa na dyskotece do godziny 3 lub 4, to odpowiedzialność za to ponoszą rodzice. Nie ma żadnych przepisów prawnych, które by zakazywały osobie, która nie ukończyła 17 lat, przebywanie w miejscu publicznym po godzinie 20.Zaznaczył, że policja jest do działań doraźnych. Przypomniał, że jest komendantem od lutego, zatem nie można od niego wymagać, by w ciągu siedmiu czy ośmiu miesięcy zrobił z Kuźni Raciborskiej miasto wzorowego porządku. Mówił, że jest w nim duże bezrobocie, a młodzież nie ma gdzie się podziać. Podkreślał potrzebę zapewnienia jej możliwości kulturalnego spędzania wolnego czasu. Ten argument nie trafił chyba do nikogo na sali.- Policja ma sprawnie działać. Nie może uzależniać swojej skuteczności np. od otwarcia świetlicy środowiskowej - burzył się wiceburmistrz Andrzej Migus. - Mówił pan, komendancie, że wnioskował o cofnięcie koncesji na sprzedaż alkoholu. Złożył pan tylko jeden wniosek, dotyczący w dodatku zbyt głośnej muzyki w ogródku piwnym.Oprócz wylewania żalów padło też mnóstwo propozycji działania. By ukrócić wandalizm młodzieży wracającej z dyskotek, postulowano oddelegować patrole do jej eskortowania. Pojawił się pomysł stawiania przy drogach radiowozów, aby sam ich widok zmusił kierowców do zwolnienia jazdy. Proponowano przeprowadzenie jakiejś spektakularnej akcji, np. „bezpieczna noc”, polegającej na wyłapaniu nocnych awanturników, by policja mogła pochwalić się jakimś sukcesem i tym samym zmienić opinię ludzi o sobie. Radzono, by policjanci byli bardziej życzliwi w kontaktach z mieszkańcami.Czy po wylaniu takiego kubła żalów i pretensji taka życzliwość będzie osiągalna?