- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Nowiny - Tygodnik Regionalny
Wydruk pochodzi z adresu: http://www.nowiny.rybnik.pl/artykul,1575.html
Wszelkie prawa zastrzeżone © 1956 - 2010r.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Miasto:
Region,
Wydanie: 2002/42 (2360)Dział:
Z regionu16-10-2002
RYBNIK. „Eko-Pralnia, przyjmując rzeczy do czyszczenia, zwane dalej »garderobą«, uczyni wszystko, co jest możliwe, aby wykorzystując dostępne środki techniczne, usatysfakcjonować klienta” - można przeczytać w pierwszym punkcie regulaminu pralni chemicznej uruchomionej w hipermarkecie Real.Oddając rzeczy do pralni, chcemy tylko, by je nam dobrze wyprano. Sformułowanie „uczyni wszystko, co jest możliwe” brzmi więc zaskakująco mało precyzyjnie. Okazuje się jednak, że istnieją przesłanki uzasadniające użycie określenia „wszystko, co jest możliwe”. Przekonał się o tym młody rybniczanin, który oddał do pralni odkupioną od kolegi modną kurtkę.Po kilku dniach odebrał, a właściwie miał odebrać, znacznie już mniejszą, szeleszczącą skorupę, której przywdzianie wymaga niemałej determinacji.- Jeśli będę potrzebować buty narciarskie oddam im do prania skarpetki. Tej kurtki nie trzeba wieszać, można ją postawić, a stoi w każdej pozycji - ironizuje Tomasz Głazowski. Odmienionej garderoby nie odebrał, wypisał za to reklamację: „Kurtka została zniszczona i nie nadaje się do użytku”. Domagał się zwrotu pieniędzy za samą kurtkę, ale i blisko 15 zł, które musiał zapłacić z góry, oddając kurtkę do czyszczenia. Właściciel pralni reklamację oddalił: „Garderoba, mimo że posiada oznaczenia, nie nadaje się do czyszczenia chemicznego (pkt 8 regulaminu)” - przeczytał.Punkt ósmy owego regulaminu istotnie mówi o sytuacjach nadzwyczajnych: „Pralnia nie odpowiada za wady wynikłe podczas procesu technologicznego czyszczenia garderoby oznakowanej »P« i »A«, spowodowane zastosowaniem przez producenta materiałów, które nie nadają się do użycia takiego oznakowania”.- Nie znam się na praniu i metkach. Wiem tylko, że oddałem kurtkę do pralni, a odebrałem coś, co kurtką ciężko nazwać. Straciłem więc i kurtkę, i pieniądze - przekonuje rozczarowany klient. Dodaje, że regulamin pralni pokazano mu dopiero po tym, jak jego kurtka przeszła chemiczną metamorfozę.- Taka kurtka trafiła nam się po raz pierwszy. Adresatem reklamacji powinien być jej producent. Posiadała ona stosowne oznaczenia pozwalające na czyszczenie chemiczne, tak też ją wyprałyśmy. Wkładamy przecież to wszystko do maszyny, która sama dozuje środek piorący. Zgodnie z regulaminem odzież nieposiadającą oznaczeń „P” i „A” przyjmujemy tylko na odpowiedzialność klientów - wyjaśnia Ewa Wernik, pracownica pralni.Jakby nie patrzeć, klient stoi na przegranej pozycji. Nawet gdyby zaopatrzył się w zabawkę edukacyjną „mały chemik”, nie jest w stanie sprawdzić, czy jego wdzianko odpowiada oznaczeniom na metce, czy nie. Nie może też sprawdzić, czy rzeczywiście pralnia jest bez winy, no bo niby jak? Wszczynanie korespondencji z zagranicznym producentem kurtki też nie ma większego sensu. W tej sytuacji może lepiej zrezygnować z nowoczesnych, modnych tkanin, a oprzeć się na materiałach sprawdzonych, takich jak: flanela, dżins, ortalion itp.
Autor: WaT