Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°C
To pan robił pierwsze festiwale Silesian Jazz Meeting. Jak pan je wspomina?
Robiliśmy je razem z Wojtkiem Bronowskim, ówczesnym dyrektorem rybnickiego teatru. Dostał pieniądze na cykliczną imprezę, zadzwonił do mnie, wiedząc, co ja zaproponuję. Przyjaźniliśmy się. Szczególny był już pierwszy festiwal, na którym wystąpiło aż 13 wykonawców. Musieliśmy ograniczać im czas, żeby koncerty nie trwały po osiem godzin!
Jak rybnicka publiczność przyjęła jazzową imprezę?
Bardzo dobrze. W Rybniku gra się jazz od lat 50. Działał tutaj jazz klub, występowała cała polska czołówka. Nie zagrał tylko Krzysztof Komeda, który był bardzo rozchwytywany. A wtedy nie było łatwo ściągnąć artystów. Nie to, co teraz - mając pieniądze, można mieć każdego. Wtedy wykorzystywało się znajomości, przyjaźnie nawiązane na koncertach w całej Polsce.
Na Silesianie też grały gwiazdy!
No tak. Występowali muzycy, którzy nagrywali na przykład z legendarnym Milesem Davisem. Była Urszula Dudziak w czasie swej największej świetności. Dwa razy przyjechał Tomasz Stańko. W 2003 r. był u nas w całkowicie nowym składzie, prezentując inną filozofię grania. Zdradzę, że w tym roku też miał wystąpić, ale nie udało się. I dyrekcja teatru zaprosiła Agę Zaryan.
Jak pan ocenia program tegorocznego festiwalu?
Czekam na koncerty Ścierańskiego i Agi Zaryan. Aga chce przywrócić piękno w muzyce jazzowej. Tak mówi w wywiadach. Śpiewała w Rybniku w ubiegłym roku i zrobiła niesamowite wrażenie. Dużą niespodzianką będzie dla mnie koncert belgijskiego zespołu Jef Neve Trio, którego nie znam. Muzycy zbierają jednak znakomite recenzje. Zobaczymy, co pokaże Gabriela Kozyra, która pochodzi stąd, a kształci się i występuje za granicą. W Rybniku zaśpiewa brazylijską muzykę. Zapraszam też wszystkich na jubileuszowy koncert SSBB, w którym znów, po latach, gram. Jesteśmy gospodarzami tego dnia, zaprosiliśmy naszych przyjaciół z Krakowa, Jazz Ball Band Orchestra.
A nie ma pan wrażenia, że wszystko to już było?
Program tegorocznego festiwalu nie jest taki zły. Nie zgadzam się z opinią, że Silesian chyli się ku upadkowi! Jasne, że np. festiwal jazzowy w Bielsku ma może więcej gwiazd. Ale tam jest grupa bogatych ludzi, którzy robią ten festiwal. U nas jazz jest robiony trochę z urzędu.
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Jak rodzić z uśmiechem?
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek
Kto ma pomysł na rybnicki żużel?
Wodzisław: Gorąca zupa od miasta!