Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-10-15°C
-8-13°CW piątek saperzy wydobyli spod remontowanego chodnika na terenie kościoła farnego pw. śś. Apostołów Filipa i Jakuba pocisk rakietowy do katiuszy. To pamiątka po ostrzale Żor przez radzieckie wojska w marcu 1945 roku, kiedy to w gruzach legło ponad 90 proc. miejskiej zabudowy. Podczas akcji saperów ewakuowano mieszkańców dwóch najbliższych ulic Garncarskiej i księdza Klimka. Ludzie znaleźli schronienie w sali gimnastycznej Gimnazjum nr 2.
Nie zaszła konieczność ewakuacji 450 uczniów. – Dowódca stwierdził, że szkoła nie jest zagrożona, bo osłonięta przez skrzydło świątyni. Zamknęliśmy tylko główne wejście. Młodzież wychodziła tylnymi drzwiami, przez boisko. Nie mogła również wchodzić do holu. Trzeba było natomiast wyprowadzić osoby przebywające w filii biblioteki – mówi Jacek Świerkocki, dyrektor gimnazjum. – Niewybuch miał ok. 1,70 m długości. Przetransportowano go ciężarówką pod eskortą policji na poligon. Tam zostanie zdetonowany – informuje nadkomisarz Marek Sobiegraj, p.o. naczelnika sekcji prewencji komendy miejskiej policji.
Na pocisk w czwartek rano natrafił operator koparki z ekipy remontującej ogrodzenie i przykościelny plac. Teren natychmiast zabezpieczyli policjanci. Zablokowano ulice Zgaślika i część Garncarskiej. Wyznaczono objazdy m.in. przez rynek. Po południu na miejsce przyjechali policyjni pirotechnicy z Katowic, ale nie potrafili wydobyć niewybuchu. Dlatego wezwano saperów z jednostki wojskowej w Gliwicach. W sobotę żołnierze sprawdzili jeszcze cały teren wokół kościoła, ale nie znaleźli już żadnych niewybuchów.
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek
Kto ma pomysł na rybnicki żużel?
Wodzisław: Gorąca zupa od miasta!