Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-10-15°C
-8-13°CTo czyjś zysk i nieszczęście wielu rodzin – mówi o hazardzie uzależniony od niego 35-letni Dariusz z Wodzisławia Śl. Nie gra od trzech lat i siedmiu miesięcy. Gdy skończył z graniem miał 50 tys. długu.
Od pewnego czasu w podziemiach przychodni w Rybniku Paruszowcu prowadzi meetingi, w których dobrowolnie biorą udział osoby uzależnione od hazardu. On sam zaczął od gry w karty na pieniądze, skończyło się na automatach, na których potrafił grać po kilkanaście godzin bez przerwy. Kiedyś przegrał dwie wypłaty z rzędu. Opamiętał się, gdy jeden z banków odmówił mu kolejnego kredytu, który chciał zaciągnąć by spłacić długi.
- Z hazardem jest, jak z alkoholizmem – nieważne od czego się zaczyna, może to być zwykły totolotek albo zakłady bukmacherskie. W moim domu się nie przelewało, więc chciałem zgarnąć wielką kasę i pokazać, że mi się udało. Łudziłem się, ale nie potrafiłem przestać grać – opowiada.
Jak mówi 90 proc. uzależnionych od hazardu zaczyna od gry na automatach. - To najłatwiej dostępna forma hazardu, wystarczy wyjść do knajpy za rogiem. Na automacie, na którym można wygrać góra tysiąc złotych, przegrywałem nieraz półtora tysiąca i dwa, bo w hazardzie nie liczy się wysokość wygranej, ale adrenalina. Gdybym nawet wygrał 20 tysięcy, to i tak bym je wkrótce wrzucił z powrotem do automatu – mówi.
Nasz rozmówca zwraca uwagę, że hazard jest traktowany, jak nałóg drugiej kategorii. - W salonach gier nie ma tabliczek informujących, że powoduje uzależnienie. Nikt nie przestrzega, że może zrujnować życie. W szkołach mówi się o uzależnieniu od papierosów, narkotyków czy alkoholu, a o hazardzie nikt nie wspomina, to błąd. Gdy ja chciałem z nim zerwać i szukałem pomocy, meetingi dla osób uzależnionych od hazardu odbywały się tylko w kilku miastach w Polsce, najbliżej w Zielonej Górze. Dziś takich ośrodków jest już blisko 20. Niestety, zerwać z hazardem udaje się nielicznym.
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek
Kto ma pomysł na rybnicki żużel?
Wodzisław: Gorąca zupa od miasta!