Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°C
W poniedziałek z rana ekolodzy wkroczyli na pole. W piątek poszli do Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu. Złożyli zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. W poniedziałek przystąpili do działania w terenie. W zagonie kukurydzy ustawili pięć metalowych stelaży o wysokości dziewięciu metrów. Na szczycie każdego siedział człowiek. W polu stali działacze Greenpeace z transparentami „Stop GMO” (GMO oznacza organizmy zmodyfikowane genetycznie). Przyjechało około 20 osób z całej Polski oraz z Węgier i Niemiec. Wśród nich byli też rolnicy z innych regionów kraju. – Zostaniemy tu do czasu, aż przyjedzie policja i zabezpieczy próbki kukurydzy. Nie możemy dopuścić do tego, by wycięto albo zlikwidowano uprawę i w ten sposób zniszczono dowody łamania prawa! – mówiła Joanna Miś, koordynatorka kampanii Stop GMO.
Działacze Greenpeace twierdzili, że od dawna mieli informacje o tym, że na południu Polski istnieją nielegalne uprawy. – Wraz z rolnikami przeprowadziliśmy własne śledztwo. W tej okolicy odkryliśmy sześć pól obsianych zmodyfikowaną genetycznie kukurydzą. Do protestu wybraliśmy największe pole – informowała Joanna Miś. – Najpierw byli w samym środku kukurydzy. Ale nie było ich widać, więc przenieśli się w pobliże drogi – śmiali się miejscowi, z rozbawieniem obserwujący całą awanturę. Do śmiechu nie było rolnikom, na polach których rozbili się działacze Greenpeace. – Panie, jaka tam genetycznie zmodyfikowana kukurydza! Kupiliśmy te nasiona w centrali nasiennej. Ciekawe, kto nam zapłaci za zniszczone uprawy! – pieklił się starszy mężczyzna, wsiadając do wysłużonej terenówki.
Przyjechała wodzisławska policja. Funkcjonariusze mieli zabezpieczyć ziarno. W Polsce obowiązuje zakaz obrotu materiałem nasiennym roślin modyfikowanych genetycznie. Prawo unijne dopuszcza jednak wysiew modyfikowanej kukurydzy MON 810. Rolnicy, nie mogąc zaopatrywać się w ziarna w kraju, kupują je w Czechach. Zwykle nie zgłaszają tego w Ministerstwie Środowiska, chociaż powinni. Z tego powodu resort nie ma możliwości monitorowania upraw.