Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°C
Znowu przyjeżdżacie do Rybnika i znowu gracie dwa spektakle!
To jeszcze nic! Do Łodzi jedziemy na trzy dni i gramy po dwa spektakle dziennie, do Poznania na siedem dni! Publiczność przychodzi ponownie, chce jeszcze raz zobaczyć "Klimakterium". Bo za pierwszym razem ktoś czegoś nie dosłyszał, nie złapał, bo zaśmiewał się, bo śmiał się jego sąsiad. Więc przychodzi jeszcze raz. Oczywiście, pojawiają się również osoby, które oglądają nas po raz pierwszy. "Klimakterium" grałyśmy już 555 razy!
Panowie też przychodzą?
Oczywiście! I po spektaklu niektórzy mówią: "Dlaczego ja nie mam menopauzy?!". Z kolei niektóre panie pytają: "Kiedy ja będę przechodzić klimakterium?"!
Z czego wynika popularność tej sztuki?
Z lekkości, humoru, dużej dawki optymizmu. Kiedy zamawiałam teksty do "Klimakterium" u wybitnych polskich autorów, ci nie dowierzali, że przez dwie godziny można w sposób lekki i dowcipny mówić o takich trudnych, fizjologicznych sprawach! A jednak się udało. Panie wychodzą podbudowane, uśmiechnięte. Widziałam taki spektakl w Stanach Zjednoczonych. Postanowiłam go zrobić w Polsce. Wiedziałam, że to musi się udać!
Nie tylko bawicie, ale też edukujecie!
Oczywiście! Pokazujemy, że klimakterium jest wpisane w życie kobiety. Mają je bohaterki występujące na scenie i miały, mają albo będą miały panie siedzące na widowni. To czas trudny dla kobiety, ale nie beznadziejny! Ważna jest świadomość wspólnoty doświadczeń. Kobiety siedzące na widowni dowiadują się, że ich dolegliwości nie są czymś wyjątkowym.
I pokazujecie jak radzić sobie z dolegliwościami.
Jedna bohaterka chce się poddać zastępczej terapii hormonalnej, inne wybierają ziołolecznictwo, jeszcze inne idą w kierunku jogi lub ćwiczeń gimnastycznych. Najważniejszy jest jednak humor. Jest przecież doskonałym lekarstwem. Nie ma żadnych skutków ubocznych!