Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°CW Żorach pojawi się pomnik Wojciecha Korfantego. Stanie w osiedlu imienia działacza, zasłużonego dla Śląska, ale kontrowersyjnego. Chodzi mi jednak ani nie o kontrowersje, ani o to, że pomysł wydaje się spóźniony (rok Korfantego, który stał się tu przyczynkiem, dobiega końca), tylko o to, że pomniki w Żorach wyrastają niczym grzyby po deszczu. Ten będzie bodaj czwarty w ciągu sześciu minionych lat. Serię otworzyła figura księcia Władysława, która stoi w osiedlu Księcia Władysława. Kolejny był postument Stanisława Moniuszki, ulokowany, gdzieżby indziej, na ulicy imienia kompozytora. Inicjatywa widać wpisuje się w ideę, wedle której każda ulica czy osiedle powinny mieć pomnik patrona. Jeśli zatem tok mojego rozumowania jest słuszny, to dopiero początek, bo co drugi trakt w mieście nosi imię jakiejś osobowości. W dodatku monumentów może być więcej niż patronów, czego dowodzi przykład posągu Świętowita, który od trzech lat króluje na rondzie Litewskim, choć tylko wtajemniczeni urzędnicy wiedzą, co łączy naczelne bóstwo Słowian połabskich z zaprzyjaźnionym z Żorami litewskim miastem Pasfalys. Teraz gmina, bo to znowu ona jest inwestorem, wyda 69 tysięcy zł na brązowy posąg Korfantego, tłumacząc ustami włodarzy, że dzięki temu powstanie kolejna przestrzeń społeczna, gdzie będzie można urządzać uroczystości, choć to są komunały. Książę też miał stworzyć nastrój, ale na razie go nie stworzył, pod pomnikiem Moniuszki jest ciasno i niebezpiecznie, a na rondzie ze Świętowitem z biedą mieści się większe auto, co wcale nie znaczy, że mam coś przeciwko pomnikom. Uważam jednak, że jak prezydent czy radni chcą je wznosić, niech zakładają społeczny komitet i szukają pieniędzy. Jeśli pomysł jest trafiony, to na pewno je zbiorą. Gmina może jedynie pomóc, choć mieszkańcy bardziej doceniliby ją za np. zniesienie podatku od deszczówki, który wciąż zadziwia całą Polskę.