Subskrypcja newslettera

Pomyślnie zapisno adres e-mail!
Dziękujemy!

Aby skonfigurować swoją subskrypcję kliknij tutaj

Zmień miasto dla prognozy pogody

Wybierz miasto:

09 lutego 2012WodnikZnak zodiaku: Wodnik
(20.01 - 18.02)

» horoskop dla Wodnik
Pogoda dla:[ zmień miasto ]
DziśJutro
słaby śnieg-8-13°C
zachmurzenie umiarkowane-10-14°C
Imieniny:
Apolonia, Cyryl, Marian
» złóż życzenia
Przeszukaj:
Media:
Dział:
Branża:
Dział:
Dział:
Utwórz kanał RSS:
Dział: Miasto: Ile:
Dział: Ile:
Zapisz się na newsletter, który otrzymasz na adres e-mail:wysyłaj:
Zaloguj się do swojego profilu:
[ zapomniałem hasło ]
Nie masz jeszcze konta?Zarejestruj się
Zaloguj poprzez Facebook
Tuż po pierwszym spotkaniu kuzynostwo z przejęciem, przeglądnęło zawartość ciemnej, drewnianej szkatułki z listami, którą Walter Smyczek otrzymał od swojej matki

Po polsku z Wehrmachtu

16-09-2009

1 września, w 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej, w rybnickim muzeum otwarto wystawę obrazującą życie w regionie w czasie hitlerowskiej okupacji i zaprezentowano niezwykłą książkę, wydaną przez katowicki IPN, o której już pisaliśmy. To przedruki blisko 80 listów, które w 1944 roku napisał do swojej żony i synka Józef Smyczek, wcielony do hitlerowskiej armii górnik z podrybnickiego Popielowa. Blisko rok temu listy ojca zawiózł do Katowic Walter Smyczek, który po 40 latach spędzonych w Niemczech wrócił do Polski. Dziś mieszka w Cisownicy koło Goleszowa. Nie mogło go zabraknąć na spotkaniu poświęconemu „Listom z Wehrmachtu” jego ojca. W muzeum czekali na niego mieszkańcy Popielowa, ale przede wszystkim jego kuzynka Bronisława Szymik z domu Smyczek, mieszkająca w centrum Rybnika. Spotkali się pierwszy raz w życiu.
- Walter napisał do mnie na portalu Nasza Klasa. W pierwszej chwili sądziłam, że to jakiś oszust. Zadzwoniłam do starszego brata, który powiedział mi, że był jakiś kuzyn Walter. Tata, który też służył w niemieckiej armii nigdy nie wspominał o bracie. Gdy pytaliśmy go o czasy wojny, nie był w stanie nic powiedzieć, machał tylko rękami i odchodził na bok – mówi Bronisława Szymik, która ciotkę Heidlę, adresatkę listów, poznała na pogrzebie swego ojca. W muzeum, zaraz po przywitaniu się z nowo poznanym kuzynem usiedli i wspólnie, z przejęciem przeglądali zawartość ciemnej, drewnianej szkatułki z listami, którą Walter Smyczek otrzymał od swojej matki.
- W porządnych rodzinach chłopak dawał swojej narzeczonej taką skrzynkę, by przechowywała w niej listy, które od niego otrzyma. Mój tata też tak zrobił – wyjaśnia Walter Smyczek. W szkatułce były nie tylko listy i zdjęcia z wojska jego ojca, ale również kosmyk blond włosów z pierwszego strzyżenia małego Walterka i zawinięte w serwetkę jego dwa mleczne zęby. O kochanym Walterku Józef Smyczek wspominał w każdym swoim liście. Gdy szedł na wojnę, jego synek miał niespełna rok i nigdy więcej już go nie zobaczył.
Zrozumiałe, że Walter Smyczek nie pamięta swego ojca, który zginął we wrześniu 1944 roku. Długo nie wiedział też o istnieniu jego listów. Matka drewnianą szkatułkę przekazała mu dopiero w 1984 roku, na rok przed swoją śmiercią. Drżącym głosem opowiada, jak czytając je, praktycznie na okrągło przez kilka tygodni, poznawał swego ojca.
- Zbyt długo siedzieliśmy cicho. Dla wielu Polaków Górnoślązak to był Niemiec. Te listy dowodzą, że nie można stawiać takiego znaku równości, że posługiwaliśmy się polszczyzną i nie byliśmy niemieckim landem – mówiła w muzeum Elżbieta Pawełka. To ona przekonała Waltera Smyczka, by zawiózł listy swojego ojca do IPN-u.
- To książka niezwykła, jak na profil wydawniczy Instytutu Pamięci Narodowej. Historycy temat służby Górnoślązaków w hitlerowskiej armii sobie podarowali – mówił Sebastian Rosenbaum z IPN-u, który przygotował listy do druku. Zwrócił też uwagę, że problem jest złożony. W latach PRL-u służbę Górnoślązaków w Wehrmachcie wpisywano w narodową martyrologię, a przecież byli polskojęzyczni Ślązacy, którzy popierali faszyzm i cele Hitlera. Rosenbaum przypomniał, że niezapomniany Gustlik z „Czterech pancernych” był właśnie śląskim dezerterem.
Tłumaczył, że instytut zdecydował się wydać listy, by ten, ignorowany przez historyków, temat ukazać przez pryzmat przeżyć, uczuć i wrażeń konkretnego, zwyczajnego człowieka.
- Listy pokazują, jak przeżywał rozłąkę z rodziną i służbę w niemieckiej armii. Świadczą też, jak tęsknił za swoim Popielowem choć służył przecież na francuskim wybrzeżu Atlantyku, a więc w jednej z ładniejszych części Europy – mówił Rosenbaum.
- To była tragedia Ślązaków. Dziadek ze strony ojca walczył we wszystkich trzech powstaniach śląskich, a jego trzech synów i zięć w Wehrmachcie – mówi Walter Smyczek. Do dziś nie odnalazł grobu swego ojca. Mieszkając przez 40 lat w Niemczech próbował to zrobić szukając pomocy w niemieckich instytucjach wojskowych. Bezskutecznie. Dowiedział się tylko, że nigdy nie odnaleziono „wojskowej marki” ojca, czyli tzw. nieśmiertelnika – blaszki z imieniem i nazwiskiem oraz stopniem wojskowym żołnierza. - Wiem tylko, że ojciec zginął w Lotaryngii niedaleko Epinal, 200 km od niemieckiej granicy. Moja babcia pojechała kiedyś do Stuttgartu i dotarła do porucznika, który był przełożonym ojca. Opowiedział jej, jak trzyosobowy patrol wpadł w zasadzkę zastawioną przez francuski ruch oporu; Francuzi wszystkich trzech zastrzelili.




Ostatnie komentarze

ślązok2009-11-28 15:04:16
Tragedia
Historia Józefa Smyczka to rzeczywiście tragedia. Wiele rodzin śląskich doznało takiego losu. Dobrze, że Walter Smyczek dał się namówić i przekazał listy do IPN-u. Mamy teraz pamiątkę jak również dowód, w jaki sposób okupant traktował Ślązaków. Wiadomo również, że Polakom dzisiaj ciężko zrozumieć, że Polak mógł służyć w Wehrmachcie. Polacy mają problemy z faktami historycznymi. A przecież w historii śląska było ich tak dużo. Takim jest tutaj fakt, że ojciec Józefa Smyczka walczył o polskość śląska w trzech powstaniach śląskich a jego trzej synowie "kilka lat" później walczyli po stronie Wehrmachtu. To był z pewnością horror dla ich ojca. No cóż, takie są fakty historyczne na Śląsku.
zobacz wszystkie komentarze
Magdalena P.: Wrzuciłam dziecko do pieca COMagdalena P.: Wrzuciłam dziecko do pieca CO
09-02-2012 35-letnia Magdalena P. przyznała podczas przesłuchania w prokuraturze, że spaliła w piecu swoje nowo narodzone dziecko. Twierdzi, że choć urodziło się żywe, chwilę potem zmarło.
Jestem za śląską kasąJestem za śląską kasą
09-02-2012 Rozmowa z Andrzejem Sośnierzem, byłym dyrektorem nieistniejącej już Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych
Bezdomny chciał się ogrzać, podpalił śmieci w piwnicy
09-02-2012 Trzy osoby ucierpiały na skutek zadymienia w bloku przy ulicy Patriotów w Rybniku Boguszowicach.
Pożar dachu przy ulicy Malinowej w Rybniku
09-02-2012 Akcja gaśnicza trwała blisko trzy godziny. Straty oszacowano na około 5 tys. zł
Czy matka spaliła noworodka w piecu? Trwa przesłuchanie w prokuraturze
09-02-2012 Obecnie w wodzisławskiej prokuraturze trwa przesłuchanie 35-letniej mieszkanki gminy Gorzyce.
GUS ukrywa liczbę ŚlązakówGUS ukrywa liczbę Ślązaków
08-02-2012 Główny Urząd Statystyczny podaje wyniki spisu dotyczące demografii, a nie podaje danych dotyczących liczebności mniejszości narodowych czy etnicznych. Ślązacy są oburzeni.
Jak rodzić z uśmiechem?Jak rodzić z uśmiechem?
08-02-2012 Jest już alternatywa dla znieczulenia zewnątrzoponowego. To gaz rozweselający, bezpieczny zarówno dla dziecka, jak też dla matki.
Historia: Taki był Rybnik po 1922 rokuHistoria: Taki był Rybnik po 1922 roku
08-02-2012 Co działo się w mieście po przejęciu władzy przez Polskę w 1922 roku? Piszemy o tym za ówczesną gazetą.
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
08-02-2012 Policja zatrzymała 35-letnią kobietę, która jeszcze w styczniu była w zaawansowanej ciąży. Co się stało z noworodkiem? Są podejrzenia, że dziecko zostało spalone w piecu!  
Okradał ten sam sklep, aż wpadł
08-02-2012 Młody człowiek podejrzany o kradzież papierosów i alkoholu wartości 2,5 tys. zł
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplejMróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
08-02-2012 Służby komunalne w wielu miastach zareagowały na falę potwornych mrozów. Na ulicach można ogrzać się przy koksownikach.
Uczelnia dla pielęgniarekUczelnia dla pielęgniarek
08-02-2012 Jak szkoła się przekształci, nasze pielęgniarki będą mogły na miejscu uzupełnić swoje wykształcenie.
› zobacz więcej...