Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°C
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach wystąpił do wójta Lubomi o potraktowanie całości budowy Nowych Nieboczów jako inwestycji celu publicznego, a ten uwzględnił wniosek. Dla właścicieli gruntów, na których ma powstać nowa wioska, oznacza to wywłaszczenia, jeśli nie zechcą sprzedać ziemi inwestorowi, czyli właśnie RZGW. Część gospodarzy jest tym oburzona.
Wójt Czesław Burek nie kryje zaskoczenia wnioskiem. Do tej pory rozmawiano bowiem o wywłaszczeniach, ale tylko pod inwestycje publiczne, jakimi są budowa dróg, kanalizacji, kościoła czy domu kultury. – Teraz chodzi o wszystko, co jest związane z powstaniem nowej wioski, czyli także o grunty, na których swoje prywatne gospodarstwa założą nieboczowianie zdecydowani na przeprowadzkę – wyjaśnia wójt Lubomi i podkreśla, że nie miał innego wyjścia, jak tylko uwzględnić wniosek złożony przez inwestora do opracowywanego właśnie planu zagospodarowania przestrzennego dla Nowych Nieboczów. Mówi tak nauczony doświadczeniem.
Już w 2005 roku bowiem RZGW złożył podobny wniosek dotyczący budowy samego zbiornika przeciwpowodziowego na terenie Nieboczów i Ligoty Tworkowskiej. Wtedy gmina go odrzuciła, ale Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Katowicach i Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie uznały taką decyzję za bezzasadną. – Konsultowałem się z prawnikami. Wszyscy zgodnie twierdzą, że budowa nowej wsi jest integralną częścią inwestycji celu publicznego, jaką jest budowa zbiornika Racibórz Dolny – podkreśla wójt Burek. – To jedyny sposób, by pozyskać grunty pod budowę wsi – stwierdza z kolei Andrzej Markowiak, zastępca dyrektora RZGW ds. budowy zbiornika przeciwpowodziowego Racibórz Dolny.
Przypomnijmy, Nowe Nieboczowy mają powstać na 94-hektarowym terenie w sołectwie Syrynia zwanym Dąbrowy. Do przesiedlenia tam mieszkańców potrzeba niespełna 37,5 ha gruntów. Już w czerwcu 2007 roku większość ich właścicieli deklarowała, że sprzeda ziemię. – W praktyce ewentualne wywłaszczenie z urzędu będzie dotyczyło kilku gospodarzy, którzy nie chcą oddać ziemi lub są nie są do końca zdecydowani – uważa Czesław Burek. Sprawa mocno jednak zaniepokoiła właścicieli gruntów w Dąbrowach. Część gospodarzy w działaniach wójta dopatruje się nawet rodzinnego interesu, bo ziemię ma też tu jego brat, co ogromnie oburzyło gospodarza gminy.
– To wyjątkowe chamstwo, bo jeśli dojdzie do wywłaszczeń, to one będą też przecież dotyczyły mojej rodziny! – obrusza się Czesław Burek i przypomina, że na lokalizację Nowych Nieboczów na terenie Dąbrów zgodzili się w czerwcu 2007 roku sami mieszkańcy Syryni. – Jak ludzie słyszą o wywłaszczeniach, to myślą, że siłą będziemy im odbierali grunty, nie płacąc za nie ani grosza. A to nieprawda, bo decyzje zapadną z urzędu, a ziemię wyceni rzeczoznawca. Gospodarze jeszcze na tym zarobią, bo większość terenów to grunty rolne, a inwestor zapłaci za nie jak za budowlane – wyjaśnia wójt Burek i zapowiada, że w najbliższym czasie spotka się z właścicielami ziemi w Dąbrowach, by wyjaśnić im wszelkie zawiłości.