Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°C
31-letni żorzanin Remigiusz Łappo jest jednym z czołowych polskich tancerzy breakdance. Wykonuje profesjonalną odmianę tego gatunku zwaną be-boingiem. W świecie tancerzy znany jest pod pseudonimem Be Boy Remo.
– Ćwiczę od 15 lat. Na początku jeździłem po świecie i poznawałem ludzi związanych z breakdance’em. Podglądałem najlepszych i uczyłem się figur. Pierwszy raz tańczyłem publicznie na ulicy w Amsterdamie. No i zaczęło się... – opowiada Remigiusz. Występował w Paryżu, Londynie, a nawet w Nankinie (Chiny). W Amsterdamie założył swoją grupę taneczną On and On, do której należy jego brat. W tamtejszym klubie Melven wystąpił razem z KRS-Onem, największą gwiazdą hip-hopu i rapu z Nowego Jorku. Z kolei w kultowym klubie Paradiso towarzyszył na parkiecie Talibowi Kweli (Uczniowi prawdy), znakomitemu raperowi z Brooklynu.
– Be-boing jest tańcem wolności. Daje nieograniczone możliwości twórcze i to mi się w nim najbardziej podoba. Czasem wymyślam nowe figury, których nikt inny nie ma w swoim repertuarze. Takiej szansy nie dają inne gatunki tańca – podkreśla Be Boy Remo. Niedawno członkowie jego holenderskiej grupy gościli w Nowym Jorku. W ojczyźnie hip-hopu szlifowali swoje umiejętności. Wszystko po to, by zaskoczyć Europejczyków nowymi rozwiązaniami.
Remigiusz Łappo urodził się w Żorach i tu ukończył szkołę średnią. Obecnie mieszka w Krakowie. Można go spotkać na tamtejszym rynku, gdzie tańczy z grupą Misjonarzy Rytmu. Zespół występował m.in. na obchodach 700-lecia grodu Kraka. Ich kunszt podziwiały tłumy ludzi. Należy również do Stylowej Spółki Społem, która daje pokazy breakdance’u w całym kraju. W Żorach jest instruktorem w szkole tańca Lilla House.
– Be boy jest osobą twardą i pewną siebie. Przejawia się to m.in. w tzw. bitwie, którą toczy się w kole bez ograniczeń czasowych. Naprzeciw siebie stają wtedy dwaj tancerze albo grupy i starają się pokonać rywala za pomocą trików, czyli swoistych układów tanecznych. Liczy się tu technika, jak i wyczucie rytmu – wyjaśnia Remigiusz. Często wygrana nie zależy od umiejętności, ale od interesującego zaprezentowania się i improwizacji, co wzbudza sympatię publiczności. Be-boing powstał przecież na ulicy, rola widzów jest tu więc bardzo ważna. Każdy prawdziwy miłośnik breakdance’u ma swoich ulubionych tancerzy.