Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°C
- Jak często korzystacie z fotoradaru?
- Codziennie jest ustawiany rotacyjnie w czterech z 62 stałych punktów. Mapa tych punktów znajduje się na naszej stronie internetowej. Nie jesteśmy instytucją, która ma przynosić miastu dochód, nie ratujemy budżetu, więc to nie kryterium dochodowe decydowało o ich doborze. Większość z nich wyznaczono już 2005 roku, głównie w oparciu o policyjne statystyki.
- A gdzie spływają pieniądze z mandatów?
- Do budżetu miasta, nawet złotówka nie trafia wprost do naszej jednostki, więc tak naprawdę nic z tego nie mamy i nasza skuteczność w tym względzie nie jest w żaden sposób premiowana. A pracy z tym mamy sporo. Wysyłamy zapytania do firm o kierowców, którzy konkretnego dnia prowadzili firmowy samochód. Dość powiedzieć, że w pierwszym półroczu wysłaliśmy ok. 6 tys. pism!
- Prezydent nie sugerował panu, że wpływy z mandatów mogłyby być większe?
- Ani razu. Gdybyśmy mieli być strażą dochodową, ustawialibyśmy radar tylko w kilku wybranych miejscach. Bywa, że patrol z radarem wraca po dniówce i nie ma ani jednego zdjęcia, a zdarza się, że przywozi ich 150.
- Zdarza się, że właściciel samochodu twierdzi, że nie zna osoby uwiecznionej na zdjęciu?
- Czasem, ale prawo o ruchu drogowym mówi wyraźnie, że to właściciel samochodu ma obowiązek wskazać osobę kierującą jego samochodem w danym dniu. Jeśli tego nie zrobi odpowie za nieudzielenie informacji i wniosek takiej treści trafi do sądu. Różnica będzie tylko taka, że nie otrzyma punktów karnych.
- Pamięta pan fotoradarowych rekordzistów?
- W Rybniku Golejowie fotoradar uwiecznił motocyklistę, który w rejonie skrzyżowania Gliwickiej z ul. Młynek, mknął z prędkością 203 km/h! Nie udało nam się ustalić jego personaliów. Kierowcy znają kilka, a nawet kilkanaście sposobów na obejście fotoradaru, ale ich nie zdradzę. Na 100 zdjęć zdarzają się może dwa, trzy, na podstawie których nie jesteśmy w stanie ustalić właściciela pojazdu.