Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
Co z tego, że jest noc? Dajcie czadu! – krzyczał Piotr „Peter” Wiwczarek, frontman zespołu Vader, największej chyba gwiazdy tegorocznej Magii Rocka w Lyskach. Legenda tzw. death metalu miała grać na koniec. Z powodu potężnego spóźnienia zespołu KSU, który miał otwierać koncerty gwiazd, „Peter” i jego koledzy wyszli na scenę wcześniej, bo... około północy. Dali porywający koncert. Mieliśmy dużo szczęścia – Vader zagrał u nas w przededniu trasy koncertowej, która ruszyła 29 sierpnia i potrwa do 13 września. Koncert w Lyskach był więc sprawdzianem dla zespołu.
Świetnie zagrała Ira, prezentując przede wszystkim swoje największe przeboje. Na koniec zostawiła perełki z drugiej płyty, która wyniosła zespół na sam szczyt. Były to numery „Mój dom” i „Bierz mnie”, od których wielu dzisiejszych 30-latków zaczynało słuchać rocka. Po koncercie do Artura Gadowskiego, wokalisty Iry, ustawiła się długa kolejka fanów (przede wszystkim kobiet). Artur z uśmiechem na twarzy cierpliwie pozował do zdjęć, podpisywał płyty, zdjęcia...
Dobrze wypadli Pudelsi, chociaż w zespole nie ma już Macieja Maleńczuka. Teraz śpiewa Szymon Goldberg, wokalista o dość podobnej manierze wokalnej i scenicznej. Pudelsi to przede wszystkim jednak legendarni już muzycy Andrzej „Pudel” Bieniasz, gitarzysta, i Franz Dreadhunter, basista. W trakcie koncertu Pudelsów doszło do nieprzyjemnego incydentu. Niemalże pod sceną przytomność stracił jeden z fanów. Chłopaka próbowali cucić ochroniarze, wokalista zespołu zwrócił im uwagę, że powinni wezwać ekipę medyczną. Chciał przerwać koncert. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Okazało się, że chłopak przesadził z alkoholem.
Z powodu spóźnienia KSU długi koncert zagrał Tri State Corner, w którym gra pochodzący z Rybnika Krzysiek Tkocz (obecnie mieszka w Niemczech). – Nie byliśmy przygotowani na tak długi koncert, ale daliśmy radę. Była fajna publiczność – mówił polski gitarzysta tego polsko-niemiecko-greckiego zespołu.