Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°C
Od dawna mieszkańcy Nieboczów skarżyli się na łodzie pływające po zbiorniku wodnym w rejonie ulicy Rzecznej. Wójt Lubomi postanowił wreszcie ten problem rozwiązać. Na jego wniosek Rada Powiatu Wodzisławskiego częściowo zakazała motorówkom pływania po nieboczowskich wodach. Tymczasem działkowcy chcą całkowitego zakazu dla motorówek.
Do tej pory motorówki w Nieboczowach mogły pływać przez cały rok. – Warkot silników słyszeliśmy od wczesnej wiosny do późnej jesieni, od rana do nocy. Momentami to jest nie do zniesienia. Stąd też na zebraniu wiejskim zdecydowaliśmy, by motorówki mogły pływać tylko latem i za dnia – wyjaśnia sołtys Łucjan Wendelberger. I z takim też wnioskiem wójt wystąpił w czerwcu do Rady Powiatu Wodzisławskiego, która wprowadziła takie ograniczenia. W zeszłym tygodniu sołtys rozwiesił już w okolicach zbiornika plakaty z informacją o nowym regulaminie wypoczynku nad wodą. Łodziami motorowymi po zbiorniku można teraz pływać tylko w okresie od lipca do października, w godzinach od 10 do 18, w odległości co najmniej 100 m od brzegu. – Warkot silników płoszył też ptaki, które wiosną składały jaja. Stąd też motorówki mogą się tu pojawić najwcześniej 1 lipca – wyjaśnia sołtys Łucjan Wendelberger.
– Już jest znacznie spokojniej. Najwyraźniej wielu amatorów wodnych sportów dowiedziało się o tych zmianach, które zgodnie z przepisami wprowadzamy dopiero teraz, po publikacji w dzienniku urzędowym województwa śląskiego – mówi Łucjan Wendelberger. Inicjatywie mieszkańców Nieboczów i władz gminy Lubomia przyklaskują właściciele działek zlokalizowanych w sąsiedztwie zbiornika wodnego, bo im też przeszkadza ciągły warkot motorówek. Idą jednak znacznie dalej, ponieważ domagają się wprowadzenia całkowitego zakazu pływania dla łodzi silnikowych. Napisali nawet w tej sprawie do wójta Lubomi. Jak wyjaśnia Czesław Molek z Wodzisławia, reprezentujący działkowców, nie są oni przeciwni sportom wodnym, ale uważają, że akwen nie jest właściwym miejscem do ich uprawiania.
– Nieraz byłem świadkiem przeróżnych zdarzeń. Taka motorówka pędzi z prędkością nawet 100 km na godzinę. Kiedy w jednej chwili po zbiorniku pływa około 30 łodzi i skuterów, to tylko prosić Opatrzność, żeby wieś Nieboczowy nie stała się znana w Polsce. Gdy tak jakiś motorowodnik najechał na kajak, którym spokojnie płynie ojciec z dzieckiem, mogłoby dojść do tragedii – twierdzi pan Czesław. Pomysłu tego nie popierają jednak ani władze gminy, ani mieszkańcy Nieboczów. – Przez wiele lat nikt się nawet nie zająknął, że przeszkadzają mu motorówki. Kiedy w końcu postanowiliśmy problem rozwiązać, to odzywają się działkowcy, którzy wypoczywają tu tylko w weekendy. A wtedy wiadomo, że jest najwięcej ludzi nad wodą – oburzają się miejscowi.
– Ograniczenia w korzystaniu z akwenu dopiero co zaczynają obowiązywać. Zobaczymy, jak się to sprawdzi w praktyce. Teraz nie ma sensu ponownie robić zamieszania – stwierdza Maria Fibic, wicewójt Lubomi. Jak podkreśla sołtys Wendelberger, motorówek nie da się całkowicie wyrugować ze zbiornika. – Swego czasu mieliśmy już problem z przyduchą, w efekcie ryby padały. Pływające łodzie dotleniają wodę, gdyż powodują jej ciągłą wymianę. O całkowitym zakazie nie może więc być mowy – podsumowuje Łucjan Wendelberger.