Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°C
Ból, rozpacz, poczucie krzywdy oraz... blisko 25 tys. zł długu – tyle pozostało Sabinie i Bogusławowi Moczom z Godowa po wypadku w Boguminie, w którym stracili jedynego syna Kacperka. Wczoraj minęły dwa lata od tego dramatu. Rodzice pojechali na miejsce tragedii i zapalili znicz pod upamiętniającym ją krzyżem.
– Tu żona reanimowała Kacperka. Niestety bezskutecznie – wskazuje ojciec. O tragedii „Nowiny” pisały w czerwcu. Przypomnijmy, motocykl pędzący z prędkością ok. 120 km na godzinę uderzył w peugeota, którym podróżowała rodzina. Jedyną ofiarą był Kacperek. Winnych jego śmierci nie ma, ale rodziców ścigają komornicy. Chodzi o około 25 tys. złotych. Tyle Moczowie winni są bankowi, w którym wzięli kredyt na zakup samochodu, a także właścicielowi parkingu w Ostrawie, gdzie po wypadku odtransportowano wrak. – Co jakiś czas otrzymujemy wezwania do jego odbioru i zapłaty za postój. Nie chcemy jednak nic robić z rozbitym autem, bo trwa śledztwo – wyjaśnia pan Bogusław.
– Prokuratorzy w Karwinie zdecydowali, że pojazd nie jest dowodem rzeczowym, my też nie widzimy potrzeby zabezpieczania go w takim charakterze, więc państwo Moczowie mogą nim dysponować – stwierdza Rafał Figura z wodzisławskiej prokuratury. Rodzice wierzą jednak, że wrak może coś wnieść do postępowania. Ich pełnomocnik mecenas Mariusz Ganita dodaje, że odpowiedzialność finansowa spoczywa na sprawcy, ale on do dziś nie jest ustalony. Adwokat już pół roku temu wystąpił do prokuratury w Karwinie o zabezpieczenie auta, a więc i wstrzymanie egzekucji komorniczej. – Niestety bez odzewu. Trzeba zatem poczekać na zakończenie postępowania w kraju. Mam nadzieję, że miecz ślepej Temidy dosięgnie w końcu winnego tej tragedii – mówi mecenas.
Rzecz w tym, że biegły czeski stwierdził, że zawinił Bogusław Mocz, a polski uznał odpowiedzialność motocyklisty. W tej sytuacji wodzisławska prokuratura, której przekazano sprawę, umorzyła śledztwo. Wznowiła je na polecenie Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, która stwierdziła, że jeśli winny jest znany (a tu jest nim motocyklista), to należy postawić go przed sądem albo ścigać. – Teraz powołujemy drugiego biegłego. Jeśli kolejne ustalenia potwierdzą winę Czecha, to wezwiemy go na przesłuchanie. Dopiero potem będziemy mogli ewentualnie sporządzić akt oskarżenia. Tu jednak chodzi o obywatela innego państwa, który może nie stawić się na przesłuchanie. Jeśli się nie stawi, sprawę przejmie prokuratura wyższego szczebla, która nada jej dalszy bieg – stwierdza prokurator Figura.