Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°C
Sabina i Bogusław Moczowie z Godowa nigdy nie zapomną wypadku, do którego doszło 25 sierpnia na skrzyżowaniu w czeskim Boguminie, bo życie straciło w nim ich jedyne dziecko: syn Kacperek. Nie dość jednak, że nie mogą doczekać się osądzenia winnego śmierci chłopczyka, to jeszcze mają problemy z komornikiem!
Wciąż dostają wezwania do zapłaty ponad 170 tys. koron czeskich, czyli około 25 tys. zł. Tyle winni są bankowi (kupili auto na kredyt) i właścicielowi parkingu w Ostrawie, gdzie odtransportowano wrak. Teraz natomiast do działania lada dzień może już przystąpić komornik. Przypomnijmy, że sprawą wypadku początkowo zajmowała się prokuratura w Karwinie. Opierając się na opinii czeskiego biegłego, który stwierdził winę ojca, bo wyjeżdżał z drogi podporządkowanej, więc jego zdaniem powinien jeszcze zatrzymać się przy osi jezdni, przekazała śledztwo Prokuraturze Rejonowej w Wodzisławiu. Polski biegły ustalił, że czeski motocyklista wjechał na skrzyżowanie z prędkością około 120 km na godzinę, więc to on ponosi odpowiedzialność.
W tej sytuacji, mając dwie rozbieżne opinie, w maju prokuratura umorzyła śledztwo. – Nie mieliśmy innego wyjścia, bo czeska prokuratura przekazała nam postępowanie w sprawie, a nie przeciwko obywatelowi Polski. Okazało się jednak, że winny jest Czech – tłumaczył w czerwcu Rafał Figura z wodzisławskiej prokuratury. M.in. po odwołaniach Moczów Prokuratura Okręgowa w Gliwicach nakazała wznowić śledztwo. – Jeśli winny jest znany, to wedle polskiego kodeksu karnego należy postawić go przed sądem albo ścigać. Skoro winnym okazał się czeski motocyklista, to należało sporządzić przeciwko niemu akt oskarżenia albo wystąpić o to do Karwiny, a nie umarzać sprawę – stwierdził Radosław Woźniak z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. W czerwcu akta wróciły więc do Wodzisławia.
Jak informuje Rafał Figura, przeprowadzono przesłuchanie uzupełniające polskiego biegłego, przesłuchano też świadków, którymi są obywatele Czech. W tej chwili śledczy wnioskują o powołanie kolejnego biegłego. – Dotychczas zgromadzone przez nas dowody wskazują na winę czeskiego motocyklisty. Jeśli potwierdzą to kolejne ustalenia, to możemy postawić go w stan oskarżenia, ale dopiero po przesłuchaniu. Jeśli nasze wezwanie okaże się bezskuteczne, bo nie możemy zastosować żadnych środków przymusu wobec obywatela innego państwa, to akta trafią do prokuratury wyższego szczebla, która wystąpi o ściganie Czecha. Tu w grę wchodzą bowiem przepisy prawa międzynarodowego, a my jako prokuratura rejonowa nie mamy takich kompetencji – tłumaczy Rafał Figura.
Uznanie winy Czecha nie przywróci życia dziecku, nie ukoi też rozpaczy rodziców, ale uwolni ich przynajmniej od widma komornika, zajmującego ich dobytek, ponieważ sprawca ponosi wszystkie konsekwencje wypadku, także finansowe. Nie wiadomo, kiedy zakończy się postępowanie. – Wszystko uzależnione jest od tego, kiedy powołany zostanie biegły i otrzymamy jego opinię. Mam nadzieję, że nastąpi to jeszcze w tym roku – mówi prokurator Figura.