Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°CRybnik i Racibórz otrzymały ponad 1,3 mln zł na „promocję kultury ziemi raciborsko-rybnickiej”. Za szumnie nazwanym projektem kryją się po prostu... dni tych miast. Ale zorganizowane z wielkim rozmachem, trwające dwa tygodnie, z dużymi ponoć gwiazdami i autobusami, które będą bezpłatnie odwozić raciborzan po imprezach w Rybniku i rybniczan po zabawie w Raciborzu.
Jakie to będą gwiazdy? Na pewno nie Madonna czy U2. Bo, jak zauważyli prezydenci tych dwóch miast na specjalnie zwołanej konferencji prasowej, na to ich nie stać. A poza tym... w tym roku już grały w Polsce. Na pewno nie będzie też Feela, Bajmu czy Budki Suflera. Wszystkie koncertowały w Rybniku lub Raciborzu tego lata. Ale taka Maryla Rodowicz może już wystąpić. Co z tego, że śpiewała w czerwcu w Wodzisławiu i każdy, kto chciał, zobaczył ją na żywo?
Co jeszcze będziemy mieli? Na pewno międzynarodowy festiwal orkiestr dętych, międzynarodowy przegląd mażoretek i czirliderek, prezentację kultury dzielnic Rybnika, obchody 100-lecia Śląskiego Oddziału Polskiego Związku Chórów i Orkiestr, dwie inscenizacje historyczne i kilkanaście innych tego typu przedsięwzięć.
A mnie szkoda tego miliona z hakiem. I pytam: dlaczego Rybnik i Racibórz nie dogadały się z Żorami, Jastrzębiem, Wodzisławiem, skoro tworzą tak zwany subregion zachodni? Dlaczego w naszym regionie będziemy mieć dwa festiwale folkloru, trzy festiwale jazzowe, każde o prowincjonalnym znaczeniu, chociaż międzynarodowe z nazwy? Dlaczego, żeby zobaczyć coś naprawdę świeżego i interesującego, będziemy musieli jechać do Mysłowic, Bielska czy czeskiej Ostrawy?
Brak pieniędzy nie może być wytłumaczeniem, o czym świadczy pozyskany milion. Brak publiczności też nie – bo tylu rybniczan i ludzi z regionu na letnich festiwalach w całej Polsce nie widziałem od dawna.
Może wystarczy pomysł i więcej odwagi? Zamiast sięgać po sprawdzone, a przez to znudzone już trochę nazwiska, spróbować zrealizować coś nowego, może czasem ciut kontrowersyjnego? Jasne, że to bywa ryzykowne. Pewnie, że nie trafi się w gusta masowej publiczności. Ale może spowoduje, że ludzie stąd będą chcieli spędzić przynajmniej jeden weekend na miejscu.