Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°CPrzy budowie przykościelnego parkingu w raciborskiej dzielnicy Brzezie natrafiono na stertę ludzkich kości. W czwartek miną dwa tygodnie od tego makabrycznego odkrycia, a jeszcze przedwczoraj szczątki wciąż leżały w wykopie, przykryte folią, z czym trudno mi się pogodzić. I na pewno nie mnie jednej.
W innych miastach regionu wcześniej też oczywiście znajdowano kości, aczkolwiek z reguły chodziło o nieliczne szkielety. Do akcji jednak od razu wkraczały z urzędu policja i prokuratura, a nieraz także Instytut Pamięci Narodowej. W Brzeziu kości jest mnóstwo, w dodatku sprawa jest bardzo tajemnicza, ponieważ znajdują się tam tylko czaszki i golenie, ale rzeczone instytucje odmówiły zajęcia się kwestią. W uzasadnieniu stwierdziły, że nie ma dowodów na popełnienie przestępstwa, więc temat nie leży w kręgu ich zainteresowania. Podobnie podeszli do niego archeolodzy, którzy orzekli, że wedle wstępnych ustaleń znalezisko pochodzi z pierwszej połowy XX stulecia, więc nie przedstawia dla nich żadnej wartości.
Jak już, to powinni zająć się nim antropolodzy, którzy jednak potrzebowaliby zgody prokuratury, poza tym też nie są zainteresowani, więc błędne koło się zamyka. Aż trudno uwierzyć, że to dzieje się w mieście, gdzie skrupulatnie oglądano każdą kosteczkę znalezioną podczas wykopalisk m.in. w dawnych kościołach dominikanek i dominikanów, po czym wysyłano do badań celem określenia wieku i pochodzenia. Czemu zatem teraz specjaliści nie kwapią się do działania? Tam się opłaciło, bo istniała szansa, że mogą to być szczątki któregoś z Piastów śląskich, a to przysporzy miastu splendoru, w dodatku przyciągnie media i turystów. Tu nie warto zadawać sobie trudu, bo na pewno nie chodzi o nikogo z książęcej rodziny.
Rzecz w tym, że to byli ludzie, którzy mieli imiona i nazwiska. Co gorsza, nikt nie kiwnął palcem, żeby znalezisko litościwie przykryła ziemia, choć proboszcz pukał do różnych drzwi. W końcu magistrat wystąpił do sanepidu o zgodę na ekshumację i pogrzebanie na cmentarzu. Widać nawet tego nie można było załatwić od razu. Po tym wydarzeniu nabrałam wątpliwości, czy rzeczywiście każdy ma prawo już nie do godnego, ale jakiegokolwiek pochówku. I jeszcze jedno: mówi się, że zmarłemu wszystko jedno, lecz to nic pewnego. Warto o tym pomyśleć, nim dopuści się do takiej poniewierki. Na marginesie przypomnę, że policja aż dwa razy zajmowała się kwestią zwalenia zabytkowego dębu w Żorach, ale sprawa kości okazała się zbyt błaha do wdrożenia postępowania. I niech to wystarczy za cały komentarz.