Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°CNa skutek medialnych doniesień, że Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi działa nielegalnie i grozi jej likwidacja, w czwartek rektor prof. dr hab. Andrzej Nowakowski za pośrednictwem telebimu rozmawiał ze studentami siedmiu wydziałów zamiejscowych w Polsce, w tym w Wodzisławiu. Jedna ze studentek tego ostatniego zapytała wprost, czy ośrodek będzie zlikwidowany. – Nie ma ku temu żadnych podstaw – odpowiedział stanowczo rektor.
Być może optymizm profesora jest uzasadniony, ponieważ po medialnej burzy Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego złagodziło swoje stanowisko. Jeszcze niedawno zarzucało AHE rażące naruszanie prawa dotyczącego kształcenia na odległość w Polsce. Teraz jego rzecznik Bartosz Loba wspomina jedynie o postępowaniu wyjaśniającym, czy uczelnia rażąco łamie prawo. – Gdyby okazało się, że tak, byłaby to podstawa do likwidacji. Póki co, nie ma o tym mowy – dodaje i podkreśla, że szkoła może prowadzić rekrutację, a wydane już dyplomy ukończenia studiów są ważne. Jak twierdzi Aleksandra Mysiakowska, rzecznik prasowa AHE, spór toczy się o tzw. punkty informacyjno-rekrutacyjne, w których współpracujący z uczelnią Instytut Postępowania Twórczego (prywatna firma) prowadzi różne kursy.
– Według ministerstwa jest to niezgodne z przepisami, bo zajęcia dydaktyczne możemy prowadzić tylko w zamiejscowych ośrodkach i wydziałach. Urzędników nie przekonują wyjaśnienia, że kursami w punktach zajmuje się inny podmiot – mówi rzeczniczka. Rektor uzupełnia, że AHE jako pierwsza uczelnia w Polsce wprowadziła kształcenie na odległość z wykorzystaniem nowoczesnych technik multimedialnych. W niewielu państwach te kwestie są uregulowane prawnie. Podobnie było w Polsce. Odpowiednie przepisy zaczęły się pojawiać na przełomie lat 2007 i 2008. Od tego też czasu szkoła dostosowuje formy kształcenia do obowiązującego prawa. 16 lipca złożyła w ministerstwie program dostosowawczy, do tej pory przekształciła już też w zamiejscowe ośrodki dydaktyczne 40 punktów informacyjno-rekrutacyjnych.
– Docelowo podobny proces przeprowadzimy we wszystkich punktach, ale to wymaga czasu. Trzeba bowiem spełnić wymogi dotyczące kadry naukowej – stwierdza prof. dr hab. Andrzej Nowakowski. Studenci nie rozumieją tego całego zamieszania. – Sam nie wiem, o co tu chodzi. AHE to przecież uznana, jedna z pierwszych, a na pewno największa w kraju uczelnia niepubliczna! – mówi Michał Pawełczyk z Jastrzębia, który od października rozpocznie drugi rok studiów zaocznych na kierunku transport. – Tu odbywają się normalne zajęcia z profesorami, a nie za pośrednictwem telebimów. Nauczyciele są wyrozumiali, ale to nie jest równoznaczne z niskim poziomem nauczania! – dodaje Anita Mierzwińska, studentka drugiego roku na dwóch kierunkach: zarządzanie i transport.
Nikt nie chce słyszeć o likwidacji wydziału w Wodzisławiu. – Ta uczelnia jest potrzebna. Nie każdego stać na dojazdy do dużych miast akademickich. Panuje tu bardzo dobra atmosfera. Student nie jest intruzem, a partnerem – mówią Michał i Anita. Dodają, że będą się martwili wtedy, gdy zapadnie ewentualna decyzja o likwidacji. Wtedy na pewno będą dochodzili pieniędzy, jakie wydali na naukę. – Ale nie sądzimy, by do tego doszło – stwierdzają studenci.