Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°CWygląda na to, że wodzisławska prokuratura nieprędko zamknie śledztwo w sprawie nieprawidłowości w Zakładzie Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Pszowie, jakie pod koniec zeszłego roku wykryli inspektorzy Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach. Teraz do tego doszedł jeszcze jeden wątek: pracowniczy. Na razie wstępnie zajmuje się nim policja.
Zaczęło się od tego, że do Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu wpłynął donos. – Osoby podpisane jako mieszkańcy Pszowa wskazują na nieprawidłowości już ujawnione przez kontrolerów RIO, ale podnoszą też kwestie związane z zarządzaniem ZGKiM. Chodzi m.in. o łamanie praw pracowniczych. Autorzy pisma są doskonale zorientowani w sprawie, mają informacje, do jakich zwykły mieszkaniec nie ma dostępu. Przypuszczamy więc, że to pracownicy – wyjaśnia prokurator Krzysztof Hynek i zapowiada, że wszystkie podejrzenia będą dokładnie zbadane. Co zatem dzieje się w ZGKiM, którego dyrektor przez kilka miesięcy był na, jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, dyplomatycznym zwolnieniu lekarskim?
Zastępował go Leszek Piątkowski, były radny i kierownik lodowiska, który obecnie pełni jego obowiązki. Tamten musiał bowiem ustąpić ze stanowiska, gdyż władze miasta były niezadowolone z jego pracy, tymczasem burmistrz nie może znaleźć następcy. Teraz z pracy Piątkowskiego najwidoczniej niezadowoleni są jego podwładni, ale on sam nie jest zdziwiony donosami. Jak wyjaśnia, w czasie ostatnich miesięcy przeżył już wiele kontroli, w tym Państwowej Inspekcji Pracy. – Zapewne mam wrogów, bo na wyraźne polecenie burmistrza wprowadzam porządek w firmie, którą zastałem w fatalnej kondycji finansowej i organizacyjnej. Egzekwowanie rzetelności nie wszystkim musi się podobać – komentuje krótko.
– Pan Piątkowski dostał polecenie przyjrzenia się pracy poszczególnych osób, bo mieliśmy różne informacje na ten temat. Kilku ludzi otrzymało wypowiedzenia. To może budzić emocje i niezadowolenie – stwierdza burmistrz Marek Hawel. – Jeśli potwierdzą się informacje o nieprawidłowościach, to wdrożymy śledztwo – zapowiada prokurator Hynek. Jak informuje Michał Olesiak z Okręgowej Inspekcji Pracy w Katowicach, kontrola PIP wykazała kilka uchybień dotyczących rozliczania czasu pracy. – Kilka osób pracowało po pięć, a nawet sześć niedziel z rzędu, a co czwartą powinny mieć wolną. Ponadto w dwóch przypadkach przekroczone były tzw. doby pracownicze, czyli przerwa w pracy wynosiła mniej niż 11 godzin. To jednak drobne nieprawidłowości jak na tak duży zakład. Nie podjęto jeszcze decyzji, czy pracodawca będzie za to ukarany mandatem – dodaje Michał Olesiak.