Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°C
Od stycznia żaden szpital w naszym regionie nie otrzymał pieniędzy z śląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia za nadwykonane usługi medyczne. Tymczasem o znaczne przekroczenie limitów jest w tym roku wyjątkowo łatwo.
Po pierwsze, lecznice przyjęły dużo więcej pacjentów niż zwykle (dotyczy to głównie pierwszego kwartału). Po drugie, o ile bowiem w poprzednich latach szpitalom udawało się zdobyć dodatkowe pieniądze w drodze renegocjacji, to teraz rozmowy z NFZ zawsze kończyły się fiaskiem. Stąd sytuacja finansowa większości zakładów lecznictwa stacjonarnego jest dramatyczna, o czym mówią dyrektorzy.
Czekają na pieniądze
- Cały problem ma o tyle szczególny wymiar, że finansowanie pierwszego kwartału odbywało się na podstawie aneksu do zeszłorocznego kontraktu. Ponieważ w tym roku nie było renegocjacji, wszystkie szpitale dysponują znacznie mniejszą kwotą na leczenie. Dla przykładu, w ubiegłym roku nasza jednostka otrzymała dodatkowo 5,2 mln zł, w tym roku nic. Jeśli jednak fundusz znajdzie jakieś pieniądze, to będzie mógł je przeznaczyć tylko na zapłacenie nadwykonań za trzy kwartały, czyli od pierwszego kwietnia do końca grudnia. A co z pierwszym kwartałem? W jaki sposób zrekompensuje nam koszty ponadlimitowych świadczeń od stycznia do marca? W większości były to procedury ratujące pacjentom życie, za które fundusz jest zobligowany do wypłacenia pieniędzy, w naszym przypadku ok. 1,5 mln zł – podkreśla Michał Ekkert, dyrektor szpitala w Knurowie.
Wojewódzkiemu Szpitalowi Specjalistycznemu nr 3 w Rybniku NFZ jest winien ok. 7 mln zł. Poważne przekroczenia limitu usług medycznych zanotowały oddziały wewnętrzne, okulistyka i chemioterapia nowotworów, nieco mniej nadwykonań mają pozostałe oddziały. Jedynie oddział intensywnej terapii zgłosił małe niewykonanie swojego kontraktu. Sęk w tym, że nie można przesunąć tych pieniędzy z jednego oddziału do puli drugiego, gdyż zabraniają tego przepisy. - Realizujemy wszystkie procedury ratujące życie (np. leczenie w sali intensywnej opieki). Nadwykonania w tym zakresie finansujemy kosztem dostawców, którym nie jesteśmy w stanie płacić w terminie. Chciałbym wreszcie wiedzieć na czym stoimy. 25 czerwca minister Kopacz powiedziała, że zapłaci za wszystkie nadwykonania. Kilka dni później media podały, że nie ma szans na dodatkowe pieniądze dla szpitali – zżyma się Tomasz Zejer, dyrektor szpitala.
Nieżyciowe przepisy
Szpital w Raciborzu wykonał ponadlimitowych procedur medycznych na kwotę ok. 3,2 mln zł. W najtrudniejszej sytuacji znajduje się oddział neurologiczny, który miał bardzo niski kontrakt. Obecnie NFZ powinien mu wypłacić za dodatkowe usługi 720,5 tys. zł; z końcem roku kwota ta urośnie do ok. 2 mln zł. Dlatego dyrekcja wezwała NFZ do zawarcia ugody przedsądowej. - Chemioterapię nowotworów finansujemy z bieżącej działalności, bo NFZ nie przekazał nam należnych 703 tys. zł. W tak trudnej sytuacji finansowej musimy przesuwać planowane przyjęcia na późniejsze terminy. Skutkiem jest rosnąca kolejka pacjentów – informuje Ryszard Rudnik, szef szpitala.
W podobnej sytuacji znajduje się Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 2 w Jastrzębiu Zdroju. Wartość wykonanych ponadlimitowych procedur medycznych w 19 oddziałach (m.in. ginekologiczno - położniczym, gastrologiczno – wewnętrznym czy kardiologiczno - wewnętrznym) sięga tu ponad 6,5 mln zł. Dr n. med. Norbert Prudel, dyrektor szpitala, kilkakrotnie podejmował renegocjacje kontraktu, ale bez efektu w postaci dodatkowych pieniędzy.
Szpital w Wodzisławiu wypracował w pierwszym kwartale nadwykonania o wartości 950 tys. zł. - Problem polega na tym, że śląski oddział NFZ, jako jedyny w Polsce, zabronił od tego roku dyrekcjom szpitali przenoszenie środków finansowych z jednego do drugiego oddziału. Gdyby nie to, ponadlimitowe świadczenia udałoby się w znacznym stopniu zapłacić – zaznacza dr n. med. Henryk Wojtaszek, szef szpitala.