Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2114°C
186°CW niedzielę około południa w trzypiętrowym bloku przy ulicy Kościuszki w Czerwionce-Leszczynach wybuchł pożar, który o mało nie zakończył się tragicznie. Do szpitala trafiła czteroosobowa rodzina, w tym dwoje małych dzieci.
– Ogień pojawił się w mieszkaniu na pierwszym piętrze tuż przed godz. 12. Powodem było pozostawienie na kuchence gazowej oleju w garnku, który wykipiał i się zapalił. Od niego zajęła się szafka pod zlewozmywakiem. W całym bloku było mnóstwo dymu, więc trzeba było ewakuować w sumie aż 16 osób – relacjonuje kapitan Bogusław Łabędzki, rzecznik Komendy Miejskiej PSP w Rybniku. W lokalu, w którym doszło do pożaru, przebywali: 28-letnia kobieta, 29-letni mężczyzna oraz ich trzyletnia córeczka i roczny synek. Wszyscy mieli objawy zatrucia dymem, a ojciec i matka doznali także poparzeń.
Oboje próbowali bowiem ugasić płomienie jeszcze przed przyjazdem strażaków. Nie dali rady. – W najpoważniejszym stanie jest ojciec, który ma poparzenia rąk i nóg trzeciego stopnia. Przebywa w szpitalu w Siemianowicach Śląskich. Matkę i dzieci właśnie wypisaliśmy do domu – powiedział wczoraj Rafał Woźnikowski, ordynator oddziału ratunkowego rybnickiego szpitala. Kobieta schroni się u rodziny, bo choć mieszkanie nadaje się do użytku, to trzeba wyremontować kuchnię, gdyż spaliły się szafka pod zlewozmywakiem, wykładzina i tapeta. Lekarz pogotowia przebadał w sumie sześciu mieszkańców bloku. Dwóm udzielono pomocy na miejscu.