Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°CW sobotę, 25 lipca, dwóch mężczyzn tak szarżowało furmanką, że zaprzęg uderzył w płot jednej posesji. Wszystko działo się na ulicy Średniej w Rybniku Radziejowie. Ogrodzenie nie zatrzymało woźniców, którzy ruszyli dalej. Daleko jednak nie odjechali, bo dopadli ich wezwani policjanci.
Na widok mundurowych mężczyźni usiłowali kierować furmanką, ciągnąc równocześnie za lejce. Stróże prawa przypuszczają, że w podobnych okolicznościach doszło do zderzenia wozu z płotem. Kiedy w końcu zaprzęg udało się zatrzymać, okazało się, że w całym towarzystwie trzeźwy jest tylko koń. Powożący zaprzęgiem 43-letni i 49-letni mieszkańcy Rybnika byli kompletnie pijani. Młodszy miał ponad 3 promile alkoholu, a starszy blisko 1,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Kowbojskie ekscesy mogą skończyć się dla nich roczną odsiadką. Szczęśliwie w zderzeniu z ogrodzeniem koń nie doznał żadnych obrażeń.
Do nieco podobnego zdarzenia, które może obudzić śmiech, choć wcale nie było zabawne, doszło w czwartek wieczorem na ulicy Żniwnej w Brzezówce (gmina Zebrzydowice). 63-letni rowerzysta na widok policyjnego radiowozu wpadł w panikę i rzucił się do ucieczki. Daleko jednak nie uciekł. Wywinął orła tuż przed maską auta, a potem wpadł do przydrożnego rowu. Powód ucieczki stróże prawa poznali chwilę później, kiedy wyciągnęli delikwenta z rowu. Okazało się bowiem, że wydmuchał na alkomacie prawie 3 promile. Rowerzyście na szczęście nic się nie stało, a po spisaniu wrócił do domu piechotą. Przez długi czas jego środkiem lokomocji będą teraz albo własne nogi, albo autobus.
Magdalena P.: Wrzuciłam dziecko do pieca CO
GUS ukrywa liczbę Ślązaków
Jak rodzić z uśmiechem?
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek