Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°C
Od trzech lat żorskie Zakłady Techniki Komunalnej budują boisko przy ulicy Wodnej w Kleszczowie i nie potrafią zakończyć inwestycji. Zdaniem mieszkańców wykonawca odstawił fuszerkę. Zarzutów jest zresztą więcej.
Małgorzata Celińska i Leszek Kamiński, nowa przewodnicząca i sekretarz zarządu dzielnicy, wyliczają, że po pierwsze nietrafiona jest lokalizacja obiektu, który leży w pobliżu torów kolejowych. Piłki mogą więc wpadać pod pociąg, co może doprowadzić do wypadku. – Niestety, miasto nie miało innego terenu. Swego czasu musieliśmy wybierać: boisko przy torach albo brak jakiegokolwiek placu do gry w piłkę nożną. Uznaliśmy, że lepszy rydz niż nic – mówi Leszek Kamiński. Rzeczywiście obiekt wygląda paskudnie. Zamiast bramy jest szlaban: z napisem boisko w budowie. W miejscu murawy rosną wysokie na metr chaszcze.
Wedle przepisów
– Swego czasu pytaliśmy, czy wykonano tu odpowiednią podbudowę oraz wysiano właściwą mieszankę traw – zaznacza sekretarz dzielnicy. Ówczesny szef ZTK odpowiedział, że wszystkie prace wykonano zgodnie z zasadami budowy boisk. Nie wysypano tłucznia, gdyż po zdjęciu warstwy gleby znaleziono resztki poprzedniej nawierzchni. Spychacz miał wręcz trudności z usunięciem nadmiaru kamienia. Natomiast mieszankę traw zakupiono w centrali nasiennej. Jej skład określił specjalista. Sęk w tym, że od początku nikt nie kosił płyty. Teraz dzielnicowi działacze mają dostać z magistratu kosiarkę spalinową i sami przycinać trawę. Pytanie, czy dadzą sobie radę.
Piotr Frysz, członek zarządu dzielnicy, przypomina, że wzdłuż torów miało powstać ogrodzenie z tzw. piłkochwytami, co poprawiłoby bezpieczeństwo futbolistów. Stoją same słupki, bo wykonawca wciąż nie rozwiesił na nich siatki. – Sądziliśmy, że Kleszczów doczeka się wreszcie boiska z prawdziwego zdarzenia. Byłaby pora, bo nie ma tu żadnego zaplecza sportowego. Kawałek asfaltu przy szkole podstawowej praktycznie nie nadaje się do gry. Nasza młodzież jeździ więc do sąsiednich Baranowic, by pokopać piłkę na normalnym boisku. Innym dzielnicom zafundowano orliki, a u nas nie ma nic – żali się szefowa zarządu.
Rosną chaszcze
Kamiński dodaje, że obiekt można było wykonać porządnie, bo powstawał od podstaw. – Nie zabiegamy o stadion na miarę pierwszej ligi. Chcemy tylko, by można tu było normalnie grać w piłkę – kwituje sekretarz zarządu. Teraz przyjeżdżają tu mieszkańcy żorskich osiedli, by chociaż porzucać bumerangiem. – Miejsce nadaje się idealnie do takiej zabawy, ale na pewno nie do gry w futbol – przyznaje Łukasz Kędzior, miłośnik takiego sportu. Jolanta Pasierbek, prezes ZTK, które rok temu stały się gminną spółką, nie zna jednak tematu. Przypomina, że firma wykonuje tylko zlecenia magistratu. Od ubiegłego roku nie było mowy o dokończeniu budowy boiska w Kleszczowie.
Maciej Gabryś, szef wydziału infrastruktury komunalnej i inwestycji urzędu miasta, stwierdza, że boisko jest w zasadzie gotowe do gry. Trzeba na nim tylko ustawić bramki, które czekają w magazynie ZTK. Miasto zakupiło również siatkę i piłkochwyty. – Gospodarzem obiektu jest zarząd dzielnicy. Niebawem dostanie kosiarkę i będzie sam opiekował się boiskiem. Przez rok nie koszono murawy na jego wniosek, bo działacze chcieli, by trawa się zadarniła. Ostatnio wykonaliśmy tam przyłącze wody, więc murawę będzie można utrzymywać na odpowiednim poziomie. W tegorocznym budżecie nie ma pieniędzy na inne prace. Na pewno nie starczy na wzniesienie budynku z szatniami – wyjaśnia naczelnik.
Może wysupłają
Miejmy nadzieję, że urzędnikom jeszcze w tym roku uda się jednak wysupłać jakieś pieniądze na budowę ogrodzenia. Żaden rodzic nie puści przecież dziecka na boisko pozbawione siatki, która oddzieli obiekt od torów kolejowych, bo grozi to dramatem.
Magdalena P.: Wrzuciłam dziecko do pieca CO
GUS ukrywa liczbę Ślązaków
Jak rodzić z uśmiechem?
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek