Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-15-21°C
-13-17°C
Do makabrycznej zbrodni doszło w mieszkaniu na trzecim piętrze w osiedlu Sikorskiego w Żorach. Ofiary to 45-letnia matka i jej 24-letnia córka. Morderca to 21-letni Dawid Ł., pasierb starszej z kobiet. Przyznał się do winy. Już siedzi w areszcie śledczym. Grozi mu nawet dożywocie.
– Zabójstwo miało miejsce w nocy z czwartku na piątek, między godziną pierwszą a drugą. Zwłoki po południu znalazła znajoma. Zaniepokojona ciszą w mieszkaniu weszła do środka i dokonała strasznego odkrycia. Policjanci wytypowali podejrzanego, aczkolwiek on w sobotę po godz. 21, prawdopodobnie dręczony wyrzutami sumienia, zgłosił się na policję w Jastrzębiu, bo mieszka w tym mieście z dziadkami. Był pod wpływem środków odurzających – poinformował podkomisarz Grzegorz Kocjan z biura prasowego żorskiej komendy. Jak podał prokurator rejonowy Leszek Urbańczyk, pasierb siedział już za rozbój. Ostatnio pracował w firmie budowlanej. Nie stronił od wódki i narkotyków. Zjawił się u macochy i jej córki w czwartek wieczorem. Wiadomo, że razem pili alkohol.
– Zabójstwo 45-latki mogło mieć podłoże seksualne. Potwierdzą to wyniki sekcji zwłok. Córka zginęła dlatego, że była świadkiem zbrodni – mówi Leszek Urbańczyk. Prokurator Mirosław Kuchta, referent sprawy, stwierdza, że w Żorach od lat nie było tak potwornego zabójstwa. Prawdopodobnie obie kobiety zostały uduszone. W poniedziałek na miejscu odbyła się wizja lokalna z udziałem podejrzanego, mająca ustalić okoliczności tragedii. Lokatorzy bloku są w szoku. – Obie panie mieszkały tu od czterech lat. Mało je znałam, gdyż były spokojne i prawie z nikim nie utrzymywały kontaktów. W feralną noc z ich mieszkania dochodziły niewyraźne odgłosy, jakby ktoś rozrzucał rzeczy. Nie miałam jednak wrażenia, że trwa tam libacja – zaznacza jedna z kobiet.
Inny lokator usłyszał w nocy, że ktoś tam biega. – Nic więcej się nie działo, nie zaszczekał nawet pies. Znałem męża matki. Siedzi teraz w zakładzie karnym w Nysie podobno za pobicie. Dziewczyna była nieco opóźniona intelektualnie, bo uczyła się w szkole specjalnej. W nocy zaroiło się tu od policjantów i prokuratorów – relacjonuje żorzanin. – Obie kobiety były bardzo miłe.
Niezbyt miły był natomiast pasierb. Siedział w więzieniu. Nazywają go tu muzykiem, bo często grał na gitarze i śpiewał. Odwiedzał macochę – opowiada pani Urszula. Pani Henryka cały piątek była na działce. W nocy obudził ją gwar. – Widziałam, jak wynoszą zwłoki. Aż trudno w to uwierzyć, co się stało – kręci głową pani Henryka.
Lodowisko w Plazie
Dlaczego rośnie bezrobocie?