Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°CChwile grozy przeżyli mieszkańcy jednego z bloków przy ulicy Józefa Elsnera w Rybniku Boguszowicach, którym w piątkowy wieczór wstrząsnął potężny wybuch. – 30-letni mężczyzna zaatakował mieszkanie byłej konkubiny, które znajduje się na parterze. Przez otwarte okno wrzucił tam pojemnik z łatwopalną cieczą – mówi sierżant Piotr Ścibiorski z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Rybniku. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Jak dodaje, substancja w pojemniku była własnej roboty zamachowca i przypominała koktajl Mołotowa. Siła rażenia była jednak zdecydowanie większa. Mieszkaniem wstrząsnęła eksplozja, a zaraz potem zapalił się pokój, do którego sprawca wrzucił mieszankę. Wybuch wyrwał drzwi razem z futryną, z okien wypadły szyby, w ogniu stanęły framugi, parapet i firanka. Na miejscu szybko zjawiło się 12 strażaków. Jeszcze przed ich przyjazdem płomienie ugaszono. Ogniomistrzowie odjechali jednak dopiero o godz. 0.30, bo musieli wszystko posprawdzać i zabezpieczyć miejsce zdarzenia. Początkowo myślano, że eksplodował gaz w bloku, więc na miejsce wezwano pogotowie gazowe i ewakuowano mieszkańców.
Kiedy wyszło na jaw, że gaz nie ma z tym nic wspólnego, do akcji wkroczyła policja, w tym przewodnik z psem. – Lokatorka zaatakowanego mieszkania została przewieziona do szpitala. Nie odniosła obrażeń, była tylko w szoku –mówi sierżant Ścibiorski. Winowajca jeszcze tego samego dnia zgłosił się do komisariatu w Boguszowicach. Był nietrzeźwy, więc pobrano mu krew do badania na obecność alkoholu. Nie sprecyzował dokładnego motywu swojego działania, jak jednak stwierdzają policjanci, powodem prawdopodobnie był konflikt w relacjach towarzyskich między nim a lokatorką. Rybniczanin trafił do izby zatrzymań. W poniedziałek rano, 20 lipca, kiedy procenty wyparowały mu z głowy, stanął przed obliczem Temidy.
Usłyszał trzy zarzuty: zniszczenia mienia, gróźb karalnych oraz zmuszania do określonych zachowań. Sąd nie znalazł okoliczności łagodzących i wysłał go do aresztu śledczego. 30-latek prosto z sali sądowej odjechał do Zakładu Karnego w Raciborzu. Lista zarzutów, które już usłyszał, może wydłużyć się jeszcze o sprowadzenie zagrożenia na cały blok i jego mieszkańców, a wtedy rybniczanin w więzieniu może spędzić długie lata.
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Jak rodzić z uśmiechem?
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek
Kto ma pomysł na rybnicki żużel?
Wodzisław: Gorąca zupa od miasta!