Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°C
Jeszcze kilka miesięcy temu kupowaliśmy lekarstwa w czeskich aptekach. Teraz sytuacja uległa zmianie z powodu umocnienia się korony. U południowych sąsiadów wciąż jednak opłaca się kupować np. markowe alkohole.
Apteka w centrum Karwiny. – Zaglądają tu Polacy, pytają o ceny, porównują. Jeśli coś jest tańsze, to biorą – mówi Ewa Gałuszka, jedna z farmaceutek. Polacy pytają m.in. o detralex (tabletki na żylaki), meridię (środek na odchudzanie), szczepionki dla dzieci, środki antykoncepcyjne. Z realizacją polskich recept nie ma problemów. Warto jednak zabrać kalkulator, bo choć wydaje się nam, że w czeskiej aptece będzie taniej, może to być złudzenie. Opakowanie detraleksu (60 tabletek) kosztuje tam 365 koron, u nas 60 zł. Kiedy przeliczymy, wychodzi, że w Rybniku zapłacimy o kilka złotych mniej!
Podobnie jest w przypadku preparatów na odchudzanie, ponieważ różnica w cenie wynosi ok. 5 zł na korzyść apteki w Rybniku. Ale już aspiryna bayerowska jest znacznie tańsza w Czechach. Opakowanie zawierające 100 tabletek u nas kosztuje 50-60 zł, tam ok. 35 zł. Droższe są tam natomiast niektóre tabletki antykoncepcyjne (jeszcze w zeszłym roku Polki woziły z Czech cilest) oraz niemal wszystkie markowe prezerwatywy. Chętnie kupujemy tam różne parafarmaceutyki. Hitem są tzw. cytrokapki, czyli citrovital. To wyciąg z pestek grejpfruta, który kosztuje ok. 120 koron (ok. 20 zł). Ponoć świetnie podnosi odporność. Sprzedają się także preparaty z płetwy rekina.
Na parkingu przed Tesco w Karwinie nie widać aut z polskimi rejestracjami. W sklepach spożywczych w Piotrowicach, gdzie niedawno stał graniczny szlaban, też niełatwo spotkać naszych rodaków. – Polacy, którzy pracują tu w kopalniach, do nas zaglądają sporadycznie. Kupują w centrum. Twierdzą, że tam jest taniej – mówią właściciele małych sklepików przy granicy. W Czechach wciąż opłaca się kupować markowy alkohol. Luksusowe likiery (baileys, carolans), grecka metaxa są tańsze o kilkanaście zł. Butelka słynnego, czeskiego napoleona o pojemności 0,7 l kosztuje ok. 20 złotych. Mieszkający przy granicy twierdzą, że lepsze to od najtańszej polskiej wódki.
Wyrównały się za to ceny piwa. – Ale wy nadal kupujecie u nas radegasta czy złotego bażanta, bo mówicie, że lepsze – śmieje się Wiesława Kencka, sprzedająca w sklepie po czeskiej stronie. Podobnie jest w przypadku musztardy. Polacy biorą czeską, chwaląc jej niezrównany smak. Czesi wybierają naszą sarepską, bo dla nich jest najlepsza. Nikt nie patrzy na cenę, bo nie liczy się groszowych różnic.
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Jak rodzić z uśmiechem?
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek
Kto ma pomysł na rybnicki żużel?
Wodzisław: Gorąca zupa od miasta!