Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°C
Oferty zatrudnienia w Polsce są zdecydowanie mniej kuszące niż dobrze płatne, jak na nasze warunki, oferty z zagranicy. Bywa jednak, że wszystko ładnie wygląda na papierze, a rzeczywistość okazuje się diametralnie inna. Dotyczy to warunków zakwaterowania, pracy oraz zarobków.
Historia z happy endem
Narzeczeni Natalia Szalecka oraz Piotr Doroń pojechali do Finlandii z myślą o zarobieniu większych pieniędzy na otworzenie swojego portalu internetowego. Natalia wcześniej trzykrotnie odwiedziła ten skandynawski kraj. Dwa lata temu pojechała ze swoją koleżanką. Mieszkały w baraku, gdzie nie było toalety, a funkcje łazienki spełniała sauna. Podgrzewanie wody w kotle, rąbanie drewna oraz przygotowanie sobie kąpieli było w gestii mieszkających w budynku dziewczyn z Polski i Estonii. Dziesięciogodzinny dzień pracy i obowiązki poza nią nie były najlepszą zachętą powrotu. Niemniej namówiła Piotrka na wyjazd. Przygotowania do trzymiesięcznego wyjazdu były kosztowne. – Wydaliśmy około 2 tys. zł. W kosztach mieściła się benzyna, bilet na prom, jedzenie na kilka pierwszych dni i ubrania robocze. To były pieniądze, które musieliśmy zainwestować, żeby rozpocząć pracę za granicą – przyznają Natalia i Piotrek.
Natalia nie spodziewała się, że kolejny wyjazd będzie jeszcze gorszym doświadczeniem. – Ja, Piotrek i nasza znajoma pojechaliśmy pracować przy zbiorze owoców o nazwie saskatoon. To takie większe jagody, podobne do aronii, tyle, że słodkie. Stawka wynosiła dwa euro i piętnaście centów za kilo owoców. Zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak, gdy otrzymaliśmy pierwsze pieniądze. Zarobiliśmy mniej niż to sobie wyliczyliśmy – opowiada Natalia.
Czując się oszukani, zdecydowali się interweniować w Inspektoracie Pracy w Helsinkach. Niestety inspektor prowadzący sprawę zrezygnował po pewnym czasie z dalszego postępowania. Polacy zostali sami z problemem. Ale historia ta miała szczęśliwy finał, pomógł im dobry znajomy Fin. Gdyby nie jego interwencja, nigdy nie odzyskaliby swoich pieniędzy.
W obcej rodzinie
Dominika z Rybnika jest studentką czwartego roku filologii włoskiej na Uniwersytecie Śląskim. Od trzech lat regularnie wyjeżdża w czasie wakacji jako opiekunka do dzieci. Za sprawą tych wyjazdów poznała wielu ciekawych ludzi, a przede wszystkim podszlifowała języki obce. – Najgorsze są początki. Potrzeba czasu aby zaaklimatyzować się, przestawić na używanie obcego języka, pokonać barierę skrępowania mieszkając pod jednym dachem z zupełnie obcymi ludźmi – przyznaje Dominika. Dodaje także, że zdarzają się rodziny, które wykorzystują opiekunki, dokładając im obowiązków, odmawiając dnia wolnego od pracy. – Będąc samemu, z dala od domu, rodziny i przyjaciół jest się w gorszej sytuacji, dlatego warto wcześniej zapoznać sie z obowiązującymi przepisami dotyczącymi godzin pracy, dni wolnych czy zarobków. Warto też zapewnić sobie ubezpieczenie oraz w przypadku studenta nabyć kartę Euro 26, która umożliwia tańsze zakupy na terenie całej Unii – mówi Dominika.
Magdalena P.: Wrzuciłam dziecko do pieca CO
GUS ukrywa liczbę Ślązaków
Jak rodzić z uśmiechem?
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek